niedziela, 23 czerwca 2013

Rozdział 9

Po spędzeniu dwóch godzin z Jessi i jednej z tym kolesiem bo sobie poszedł zostaliśmy we dwoje. Wreszcie zebrałem się na odwagę i zagadałem do niej:
-Wiem że się pewnie do mnie nie odzywasz ale powiedz mi kim on dla ciebie jest?- spytałem się.
-A powiedz mi kim jest dla ciebie ta lafirynda Gomez?!Hm...co?!- spytała Jessica.
-Ona?Nikim. Jest po prostu koleżanką.
-Ta...nikim. Jeśli obściskiwanie i całowanie się jest dla ciebie niczym to pewnie ja też jestem dla ciebie nikim.- powiedziałam z ironią.
-Nie!To nie tak!Jesteś dla mnie wszystkim, a to z nią było nic nieznaczące przytulenie.- mówił z nadzieją że mu uwierzę.
-Justin...ja nie potrafię ci uwierzyć. Mówisz że wyjeżdżasz, nie ma cie przez dwa tygodnie, wysyłasz mi słodkie  słówka, piszesz że tęsknisz a później widzę cię w telewizji jak się obściskujesz z jakąś laską. Nie sądzę że to było nic nieznaczące- patrzył mi w oczy nie wiedząc co robić. Posmutniał. Wiedział że ciężko będzie to wytłumaczyć.
-Eee...ee.. to ja pójdę zadzwonić i po coś do picia.- powiedział Christian- chcecie coś?- zapytał wychodząc-Nic?Dobra- nikt z nas nie odpowiedział więc wyszedł.
-Jessica...ja ..powiedziałem ci samą prawdę.- nic nie odpowiedziałam- mam nadzieję że mi uwierzysz?-znowu nic nie odpowiedziałam, posmutniał.
-Jak mam ci uwierzyć?!Przecież to są jakieś jaja!Dobrze wiem co widziałam!- krzyczałam aż się przeraził.
-A ty to co?!Przecież nie jesteś święta!Co to za koleś?!Zaraz sobie kogoś znalazłaś?Tobie tez nie można ufać!
-Proszę, nie ośmieszaj się!- parsknęłam śmiechem.
-Wyszło szydło z worka!Taka z ciebie niewinna dziewczynka?!- spytał bardzo wkurzony.
-Jakbyś chciał wiedzieć znamy się tylko dwa dni, poznaliśmy się w ZOO dzień po tym jak widziałam cię z tą suką w telewizji.
-Wiesz jakoś nie mam ochoty ci w to uwierzyć. Każdy może sobie takie coś na poczekaniu wymyślić- powiedział Justin.
-Jak chcesz zadzwoń do Dominiki, ona to wszystko widziała.
-Nie mam ochoty wydawać kasy na coś w co i tak nie uwierzę- powiedział stanowczo i wyszedł. Strasznie mnie to przygnębiło. Obróciłam się na drugi bok i zaczęły mi płynąć łzy z oczu. Jestem wrażliwą osobą a to było dla mnie bolesne. Emocje mną szarpały. Po chwili zrobiłam się zła i stwierdziłam że z chęcią spotkam się z Loganem. Następnego dnia mnie wypuścili. Byłam ubrana .Zadzwoniłam po taxi. Gdy byłam pod domem chwyciłam za klamkę, energicznie przekraczając próg.
-NIESPODZIANKA!!!
Zdębiałam. Po prostu stałam jak wryta i nie wiedziałam co mam zrobić. Wszyscy znajomi, przyjaciele a na ich czele Dominika rzucili się na mnie.
-Tak się cieszymy że nic ci nie jest!- powiedziała Domi.
Widziałam Logana. Ucieszyłam się. Gdy zostałam uwolniona z objęć podziękowałam wszystkim, a następnie skierowałam się do łazienki. Musiałam się ogarnąć. Przebrałam się  i wymalowałam. Gdy skończyłam wyszłam z łazienki. Tuż za drzwiami  stał Logan.
-W końcu cię złapałem- powiedział podając mi drinka- ucieszyłem się że mnie zaproszono, ale niestety nikogo tu nie znam- przerwał rozglądając się- oprócz ciebie oczywiście- uśmiechnął się.
-Z przyjemnością dotrzymam ci towarzystwa i z chęcią oprowadzę cię po moim skromnym mieszkanku-powiedziałam zachęcającym go głosem.
-Super. Nie przesadzaj masz piękne mieszkanie.
-Dzięki. Chodźmy na taras.
Wyszliśmy i usiedliśmy na drewnianej huśtawce na tarasie. Rozmawialiśmy jakbyśmy znali się od piaskownicy. Opowiadaliśmy sobie później kawały i nagle nie wiem jak i kiedy, ale zaczęliśmy się do siebie zbliżać...i nagle pocałowałam go!Gdy zorientowałam się co właśnie robię oderwałam się od niego i zeszłam z huśtawki a Logan powiedział:
-Przepraszam cię, nie chciałem tego ale tak samo jakoś wyszło.
-Przepraszam Logan ale ja na razie nikogo nie szukam.- powiedziałam.
-No tak, rozumiem- powiedział rozczarowany lecz po chwili dodał- A tak w ogóle ty jesteś jeszcze z Justinem?
-Wiesz ja już sama nie wiem czy ten "związek" był na serio.- powiedziałam
-Dlaczego w ogóle z nim jesteś?- powiedział uwodząc mnie wzrokiem.
Pewnie myślał że zaraz powiem że żałowałam tego  i skoczę mu w ramiona. Jeśli tak sobie myślał to się mylił. Naprawdę kochałam Justina, ale ogromnie mnie zabolało to co zobaczyłam w telewizji.
-Bo go kocham- odpowiedziałam mu po chwili namysłu.
-Co?!Dalej?!Wystawił cię z tą lafiryndą a ty dalej coś do niego czujesz?!- zbulwersował się.
-To co zrobił bardzo mnie zabolało ale ja dalej coś do niego czuję.
-W takim razie nasze spotkanie nie będzie mieć sensu- dodał wiedząc że miedzy mną a Jusem się ułoży.
-Wcale nie!Chętnie się oderwę i spędzę trochę czasu z kimś innym. Plany się nie zmieniły.
Na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
-Bardzo się cieszę- dodał, następnie wstał i poszedł po drinki. Coś długo nie wracał wiec postanowiłam zadzwonić do Justina bo powoli zaczynałam mieć wyrzuty sumienia. Wybrałam jego numer i nacisnęłam zieloną słuchawkę, po paru sekundach usłyszałam sygnał. Długo się nie zgłaszał lecz w końcu usłyszałam jego onieśmielający głos w słuchawce.
*Tak?- zaczął.
*Hej- powiedziałam niepewnie- moglibyśmy się spotkać?- wyrzuciłam to w końcu z siebie.
*No tak, kiedy?
*Może pojutrze, chcę sobie wszystko przemyśleć.
*Dobra. W takim razie do zobaczenia.
*No cześć- powiedziałam już bardziej rozluźniona. Gdy schowałam telefon do torebki i w tym momencie dołączył do mnie Logan z drinkami, po chwili jednak dołączyliśmy do reszty. Zaczęliśmy grać w "Butelkę" lecz skończyło się na "Pijanym Chińczyku". Około 3 p.m wszyscy zaczęli się rozchodzić. Wszyscy byli nawaleni. Ledwo trzymali się na nogach. Pożegnałam ich,  na końcu został Logan siedzący na kanapie.
-To ja już będę się zbierał- wstał uginając się na nogach. Podszedł do mnie, próbował mnie pocałować ale ja się odsunęłam.
-Nie- powiedziałam kładąc rękę na jego umięśnionym brzuchu.
-Dobra- powiedział zrezygnowany- to my się jutro...to znaczy dzisiaj.. zachwiał się wychodząc.
-Pa- powiedziałam jeszcze i zamknęłam drzwi. Nie zważając na cały ten bałagan poszłam do swojego pokoju i w momencie układania się na łóżku zasnęłam.


                                                     /Następny dzień/


Obudziłam się o 11 a.m cała skacowana. Po chwili zorientowałam się że spałam w ubraniach w których chodziłam jeszcze dziś nad ranem.Przebrałem się i zeszłam do kuchni zażyć tabletkę przeciwbólową na kaca i coś zjeść. Po skończeniu posiłku i włożeniu naczyń do zmywarki zaczęłam sprzątać po wczorajszej "imprezce". Po chwili przyszła Dominika.
-Hej!Przyszłam ci pomóc sprzątać- powiedziała kierując się do pomieszczenia w którym byłam.
-Z tą ręką?!Nie wolno ci!Z resztą nie musisz, poradzę sobie sama.
-Tak,tak- powywracała oczami i zaczęła mi pomagać. Dominiki nie przegada i tak mi pomogła. W trakcie porządków dostałam sms-a. Był od Justina, napisał o której jutro po mnie przyjedzie. Umówiliśmy się na 6 a.m.Aktualnie była 2 a.m gdy skończyłyśmy sprzątać. Byłam umówiona z Loganem na 3 a.m więc zaczęłam się przygotowywać. Podziękowałam Dominice gdy wychodziła i skierowałam się do garderoby. Niby mamy iść do skateparku więc wybrałam coś wygodnego.Gdy się przebrałam zrobiłam delikatny makijaż i już byłam gotowa. Zostało mi jeszcze 20 minut, które szybko mi zleciały bo latałam z kata w kąt. Logan napisał mi sms-a że jest już prawie pod moim domem, więc zamknęłam drzwi na klucz i skierowałam się w jego stronę.
-Cześć- powiedziałam przytulając go na przywitanie.
-Witam cię już po raz drugi dzisiaj- uśmiechnął się szeroko i wolnym krokiem kierowaliśmy się w stronę skateparku. Było naprawdę zabawnie, świetnie się czułam w jego towarzystwie. Uczył mnie jeździć,zapoznał mnie ze swoimi kolegami i pokazał jak on świruje na desce.

                                                      *Oczami Justina*

Cieszyłem się gdy do mnie zadzwoniła. W końcu będziemy mogli sobie wszystko wyjaśnić. Ale do tego momentu został jeszcze dzień więc postanowiłem się rozluźnić i poszedłem z Christianem do skateparku. Było nieźle dopóki nie przyszli ci z którymi zawsze mieliśmy na pieńku. Tym razem byli z jakąś dziewczyną. Zaczęli się popisywać. Dołączył do nich jakiś nowy chłopak albo go wcześniej nie zauważyłem. Nie wiem ale ta dziewczyna strasznie się do niego kleiła.
-Co się tak im przyglądasz?- wyrwał mnie z namysłu Christian.
-Jakiś nowy dobytek, widziałeś?
-Kolejny lamer, nie przeżywaj- parsknąłem tylko śmiechem. Zaczęliśmy jeździć na rampach,rurkach i schodach. Zacząłem rozpoznawać tę nową towarzyszkę.
-Ty!To ten koleś co był w szpitalu u Jessici!
-Masz rację!Co on tu robi?!
-Chodź muszę się bliżej przyjrzeć co to za dziewczyna jest z nimi- powiedziałem nieco wkurzony.
-To chodź lookniemy na nich tak żeby nas nie widzieli- powiedział Christian.
Podeszliśmy bliżej i zdziwiliśmy się jak zobaczyliśmy kim ona jest...

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i jest już rozdział 9.Liczę na pozytywne komentarze. <33333