poniedziałek, 10 lutego 2014

Rozdział 20

*Oczami Jessici*


Szłam chodnikiem w stronę domu. Jej!Jak fajnie! Już w domu! Stopy mi odpadają! Kupiłam sobie nowe czółenka w kolorze Khaki na bardzo wysokim obcasie To . Miałam kilka załatwień w mieście więc postanowiłam że dzisiaj pójdę na piechotę. Ehh...głupia byłam że ubrałam tak wysokie buty na latanie po mieście. Justin nie był zachwycony moim pomysłem, wolał żeby woził mnie jego szofer bo nie chciał żeby ktoś na mnie naskakiwał, ale nie było tak źle. Może dwóch dziennikarzy zadało mi głupie pytania na które odpowiedziałam wymijająco. Od dawna myślałam nad studiami. Przecież coś muszę robić. Justin omijał temat moich studiów, myślę że nie mógłby znieść tego że będziemy daleko od siebie. Dla mnie to też nie jest łatwe, ale zawsze marzyłam o studiach dziennikarskich. Dominika uważała mnie za mola książkowego bo zawsze miałam przy sobie jakąś książkę. Jak jedziemy samochodem,w autobusie czy w kolejce to wyciągam z torebki książkę i zatapiam się w powieści. Nie dawno złożyłam papiery na kilka uczelni i już dziś miały przyjść wyniki. Zawsze dobrze się uczyłam więc moje myśli były pozytywne. Byłam już tylko jak rzut beretem od domu. Chciałam jak najszybciej sprawdzić skrzynkę pocztową i wejść na stronę uczelni. Byłam podekscytowana, marzyłam o tych studiach. Chciałam otworzyć skrzynkę przed moim domem, ale ktoś chwycił mnie za rękę i gwałtownie odwrócił w swoją stronę. Przestraszyłam się i ciche piśnięcie uleciało z moich ust. Logan. Jezu! Jak dawno go nie widziałam. Jego blond włosy były potargane, był cały w tatuażach. Jego koszulka była pomięta. Jego źrenice były przerażająco powiększone. Trzymał mnie mocno za nadgarstek i chyba nie miał zamiaru puścić.
- Nie ładnie tak odwracać się od innych - odezwał się nie odrywając kontaktu wzrokowego i nachylając się w moją stronę. Jezus,co mu było?! Na myśl przyszło mi najgorsze, ale to chyba niemożliwe.
- Wcale się nie odwróciłam, byłam zajęta - zaczęłam się tłumaczyć. Bardzo mocno trzymał mój nadgarstek, próbowałam wyrwać się z uścisku,lecz ten tylko go zacisnął.
- Długo coś... - mówił wolno i prawie nie mrugał, kiedy moje powieki latały jak głupie - nie zadzwoniłaś.
- Emm...nie myślałam, dużo ostatnio się działo - nie wiem dlaczego się go bałam.
- Tsaa...rzygać mi się chce już tą piosenką, wszędzie ją puszczają. Tym byłaś zajęta.
- Nie, tylko idę na studia - powiedziałam pewniej - mógłbyś mnie puścić?
- Tęskniłem za tobą, a skoro ty nie przyszłaś do mnie to ja postanowiłem przyjść do ciebie.
- Emm...wiesz trochę mi się spieszy.
- Nie złotko, znowu mi nie uciekniesz.
- Logan co jest z tobą? - spytałam
- Nie zaprosisz mnie do środka? - nie słuchał mnie
- Odpowiedz mi - zażądałam
- Chyba nie będziemy rozmawiać na ulicy? - nie wiem co z nim nie tak. W prawdzie przerażał mnie ten nowy Logan i nie chciałam żeby wchodził do środka. Ale skoro nie był innej możliwości żeby się odczepił. Westchnęłam.

- Dobrze wejdź, ale jestem umówiona i trochę się spieszę - skłamałam. Puścił w końcu mój nadgarstek więc odwróciłam się na pięcie w stronę wejścia i wyjęłam szybko telefon. Chciałam napisać Justinowi wiadomość. Telefon został wyrwany z moich rąk.
- Tylko bez niechcianych gości - uśmiechnął się chytrze. Odebrałam od niego telefon i wsunęłam z powrotem do torebki.
- Czekam na telefon - znowu skłamałam, ale chciałam żeby ktoś zadzwonił by nie przebywać z nim sam na sam zbyt długo. Martwiłam się jego przemianą. Sam jego wygląd odstraszyłby mnie na ulicy, gdybym go nie znała. Chyba nie spowodował tego nasz brak kontaktu. Nie wiem.
Wszedł do środka i zamknęłam drzwi tylko nie na klucz. Nie ryzykuje. Gdy odwróciłam się w jego stronę gdy ten gwałtownie przyparł mnie plecami do drzwi. Rozszerzyłam z przerażenia swoje oczy, a serce zwiększyło częstotliwość swoich uderzeń. Mocno trzymał mnie za przedramiona. Wiedziałam że zostawi ciemne ślady na mojej skórze.



Specjalna dedykacja dla koleżanki z aska która nie chce się ujawnić heh <333.Mam nadzieję że ci się spodoba <3