niedziela, 19 kwietnia 2015

Nowa postać

                                                       
                                                          Claudia Hamilton

                                       
Szczupła,wysoka 19-latka o brązowych oczach.
                                       Będzie chodzić z Jessicą do klasy,
                                        zostanie jej przyjaciółką.

piątek, 10 kwietnia 2015

Rozdział 24

*Oczami Jessici*

Przez całą drogę Justin był nieobecny. Wiedziałam że chodzi o studia i przeprowadzkę do niego. Po jakimś czasie byliśmy na miejscu. Naszym oczom ukazał się ogromny i nowoczesny kampus. Byłam zachwycona tą nowoczesną architekturą. Po wyjściu z samochodu oślepiły mnie promienie słoneczne gdyż Juss miał przyciemniane szyby. Chłopak podszedł do mnie, złączył nasze dłonie i delikatnie pocałował w policzek. Po wejściu do szkoły nie wiedzieliśmy gdzie jest sekretariat, więc podeszliśmy do jakiejś dziewczyny, wyglądała na sympatyczną. Jak nas zobaczyła uśmiech nie schodził jej z twarzy.
- Hej, mogłabyś nam powiedzieć gdzie jest sekretariat? - spytał Justin.
- Cześć, jestem Jessica Parker.
-  O jejku! Justin Bieber! I Jesse! - cały czas się uśmiechała. Tak w ogóle jestem Claudia MacCartney , omg.
Fajnie gdybyśmy razem chodziły do klasy. U dyrektora byłam nie dłużej niż 15 minut, wszystko załatwiłam i czekałam tylko na początek roku szkolnego. Justin czekał za drzwiami, nie chciałam żeby wchodził ze mną. Pewnie został oblężony przez dziewczyny i nie może się doczekać aż go wybawię. Miałam rację.

*Oczami Justina*

Ale one są napalone! Ale przecież widzą mnie pierwszy raz w szkole...ja i szkoła? Haha dwa przeciwieństwa! Gdy robiłem zdjęcia do głowy wpadł mi świetny pomysł. Musiałem tu zostać bo Jess w każdej chwili mogła wyjść. Poszedłem do toalety i stamtąd zadzwoniłem do Scootera żeby o wszystko zadbał. Cała ekipa jest jak moja rodzina. Co ja bym bez nich zrobił? Gdy wyszedłem Jessica szukała mnie po korytarzu, a że stała tyłem do mnie, nie słyszała że podchodzę. Podbiegłem, złapałem w pasie i zacząłem kręcić się w kółko.
- Przestań głuptasie, bo zrobi mi się nie dobrze hah - śmiała się głośno.
- Nie marudź hah. Kocham Cię!
- Ja Ciebie też skarbie!
Ale ona mnie uszczęśliwia. Nigdy nie czułem tak silnej więzi pomiędzy mną a jaką kolwiek dziewczyną. Dzięki niej cały czas się uśmiecham. Jest idealna.

*Oczami Jessici*

Jejku, ale on mnie przestraszył na korytarzu.
- Gdzie byłeś kotku?
- W toalecie, wiesz cisnęło mnie i musiałem. Nie wytrzymałem dłużej
- Ty mówisz poważnie?
- Haha oczywiście że nie. Scooter coś chciał...wiesz o nową płytę.
- Ok. To co teraz robimy? - zapytałam.
Po wyjściu z budynku skierowaliśmy się do samochodu. Juss jak na dżentelmena przystało, otworzył drzwi od mojej strony. Pojechaliśmy w miejsce które widziałam pierwszy raz. Byliśmy niedaleko za miastem. Gdy wyszliśmy z auta poszliśmy na wzgórze przed nami. Na końcu znajdowała się drewniana ławka.
Mój chłopak najwyraźniej znał to miejsce bardzo dobrze.
- Justin tu jest pięknie! - zachwycałam się.
- Podoba ci się? Zawsze gdy miałem problemy i nie umiałem sobie z nimi poradzić, brałem gitarę, siadałem na ławce i śpiewałem lub pisałem piosenki. To był czas gdy spotykałem się z Seleną. To była najgorsza decyzja. Prawie Cię straciłem i przepraszam za twoje cierpienie.
- A ona wiedziała o tym miejscu?
- Nie. Tylko nasza dwójka o tym wie i chce żeby tak zostało, ok?
- Jasne. Dla Ciebie wszystko.
Siedzieliśmy na ławce, a ja przytulałam  się w umięśniony tors Justina. Podziwialiśmy piękny zachód słońca. Wspominaliśmy nasze spotkanie na koncercie i nasze późniejsze randki. W drodze do domu byłam tak śpiąca że prawie zasnęłam, ale zanim Morfeusz zabrał mnie w krainę snów byliśmy na miejscu. Wywlokłam się z auta i poszłam w ślad za Justinem. Niby taki normalny dzień a taki wyczerpujący. Po drodze w "nasze" miejsce postawiliśmy wstąpić do kilku sklepów bo koło zgłodniał haha. Gdybym wiedziała że tak będzie zrobiłabym kanapki. Jakimś cudem dowlokłam się do sypialni chłopaka, chciałam wziąć jedną z koszulek do spania, więc weszłam do garderoby. W momencie oczy szerzej mi się otworzyły. Co do jasnej cholery robią tu moje ubrania!? Wszystkie były poukładane, po lewej stronie sukienki,spódnice, po prawej koszule,koszulki i spodnie. Natomiast buty ułożone były na podświetlanych szafkach. Do tego była masa nowych markowych ubrań (moje też były markowe, ale tych od Justina było o wiele więcej).
- Wiem że się jeszcze nie zgodziłaś ani nawet nie miałaś czasu o tym pomyśleć, ale ja wszystko sobie przemyślałem w kampusie. Nie wytrzymam bez Ciebie dnia Jessico i nie jestem w stanie myśleć o dłuższej rozłące z tobą - stał w drzwiach do garderoby i czekał na moją odpowiedź. Jezu! Nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Nie wiem czy jestem gotowa. Świetnie to zorganizował. On naprawdę mnie kocha! Chyba nie mam wyjścia. W sumie jak się tak teraz dłużej nad tym zastanawiam to widzę że sama tego chcę. Ale czy jestem gotowa na takie zmiany? Moje mieszkanie było proste i skromne, nie wychowałam się w takich luksusach. Byłam zbyt zmęczona żeby teraz o tym myśleć. On wciąż stał z niepokojem na twarzy, czekając na moją odpowiedź. Uśmiechnęłam się do niego i ruszyłam w jego stronę.
- Ja też nie jestem w stanie bez Ciebie wytrzymać. Kocham Cię! - oznajmiłam przytulając go. Słysząc co mówię wypuścił wcześniej wstrzymywane powietrze. Na prawdę się zdenerwował. Również się uśmiechnął i odwzajemnił uścisk.
- Tak się cieszę! Wszystko możesz pozmieniać, jeśli coś jest nie tak z twoimi rzeczami. Ekipa przywiozła je dziś, także...
- Justin jestem naprawdę zmęczona, pogadamy o tym jutro. Chodź położymy się. Popatrzył się na mnie i uśmiechnął jeszcze szerzej, przytulając mnie do siebie.
- Dobrze kochanie - powiedział z troską w głosie.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam że prawie po roku przerwy dodaje 24 rozdział. W końcu były wakacje a później zaczęłam rok szkolny w technikum więc jest więcej nauki i nie miałam czasu na wpisywanie. Teraz będę wpisywać częściej.