Wstałyśmy po 10.30 a.m , byłyśmy tak wykończone po wczorajszym spacerze po Zoo.Cieszyłam się też że poznałam Logana.Ubrałam się, zeszłam na dół do kuchni i zrobiłam tosty z truskawkami, czekoladą i bitą śmietaną. Po chwili przyszłam Dominika, była ubrana i powiedziała:
-Mhmm jakie pyszności,zrób więcej bo głodna jestem heh.
-No spoko, ale ty zmywasz po śniadaniu- powiedziałam i zaśmiałam się szyderczo.
-Muszę?- spytała.
-No tak?Ja już zjadłam a ty jeszcze jesz więc...
-No ok.
Poszłam na górę i w między czasie słyszałam jak Dominika zabiera się do mycia naczyń.
-Myj,myj!- krzyknęłam z góry. Potem poszłam do łazienki zrobiłam lekki makijaż.Chwile później poszłam do swojego pokoju i włączyłam laptopa, kurde nie wiedziałam ja Logan miał na nazwisko więc napisałam sms-a:
*Hej ;p Sorrki że pytam, ale jak masz na nazwisko?
*Cześć.Nie ma za co przepraszać.Smith.- napisał
*Co Smith?
*No Smith to moje nazwisko :D
*Haha, jaka ja głupia jestem :D
*Zdarza się haha.
*No czasem heh.
*A czemu pytasz?
*No bo chcę cię zaprosić do znajomych na Fb.
*Hah koniecznie.To czekam na zaproszenie :p
Gdy w końcu zaprosiłam go do znajomych zaczęliśmy od razu ze sobą pisać.Po paru minutach usłyszałam trzask naczyń i wrzask Dominiki.Momentalnie zerwałam się z łóżka i poleciałam do kuchni.
-Jezu!Co się stało?!- spytałam przerażona.
-Rozbiłam szklankę i rozcięłam sobie rękę- patrzyłam na jej ogromną ranę,zakrwawioną rękę i podłogę.
-Na miłość boską!Jedziemy do szpitala!
-Nie, nie trzeba, nic mi nie jest.
-Jaja se robisz?!Masz rozciętą rękę!Szybko, jedziemy!
Zrobiłam jej prowizoryczny opatrunek i pojechałyśmy jak najszybciej do szpitala.Zadzwoniłam do jej mamy i czekałam aż ją wypuszczą.Po 40 minutach czekania w końcu wyszła z gabinetu.Miała 12 szwów.Załamałam się jak to zobaczyłam.
-Jezu Dominika przepraszam cię!To moja wina!
-Daj spokój.To mogło zdarzyć się każdemu.
-Ale to ja kazałam ci pozmywać
-Nic się nie dzieję.Nie przejmuj się.
-Masz rozwaloną rękę!Jak mam się nie przejmować?!
Dobra już, zagoi się.
-Przepraszam- powiedziałam a Dominika tylko się uśmiechnęła.Mama Dominika zabrała ją do domu.Wyszłam ze szpitala i wsiadłam do auta, odpaliłam i odjechałam.Przez pierwsze 10 minut wszystko było ok, trochę później coś zaczęło szwankować mi w samochodzie.Nagle samochód zgasł.Wystraszyłam się, nie wiedziałam co mam robić.Próbowałam odpalić go parę razy ale na nic te starania.stałam na środku pierwszego pasa na trzypasmówce. Włączyłam awaryjne.Auta mijały mnie z ogromną prędkością i trąbiały. do tego jeszcze rozładował mi się telefon.Nie miałam jak i z czego zadzwonić do Logana by poinformować go że się spóźnie. Ja stałam na poboczu i tylko modliłam się aby nic mi się nie stało.Lecz w odległości 70 m od mojego auta zobaczyłam budkę telefoniczną. Z budki dodzwoniłam się do pomocy drogowej. Gdy wystukałam numer do Logana, po paru sygnałach usłyszałam przeogromny huk,trzask, i potężne uderzenie.Gdy odwróciłam się i zobaczyłam co się stało słuchawka wypadła mi z ręki, stałam jak wryta i patrzyłam przez szybę budki jak odłamki mojego auta uderzają w szybę za którą stoję. Rozpędzona ciężarówka z ogromną prędkością uderzyła w mój samochód. Po dachowaniu prawie nic już z niego nie zostało. Nie jestem w stanie opisać co czułam. Nie mogłam uwierzyć w to co widziałam.Słyszałam głos Logana w słuchawce.Przez chwilę stałam i patrzyłam na resztki auta, nagle coś oślepiło mnie i usłyszałam tylko wybuch.Zadzwoniło mi w uszach i z cięło mnie z nóg.Słuchawka dalej wisiała a Logan krzyczał i pytał co się stało i czy tam jestem.Byłam zdezorientowana i bałam się wyjść z budki.Chwyciłam za słuchawkę a Logan odetchnął wielką ulgą słysząc mój głos.Powiedziałam szybko:
-Zadzwonię później- odłożyłam słuchawkę i wybiegłam z budki.Przód tira też był zniszczony.Nie wiem czy kierowca przeżył.Serce waliło mi jak oszalałe, strasznie się bałam. Zaczęłam płakać. Emocje szarpały moją psychiką. "Zabiłam człowieka"- pomyślałam przerażona. Odłamki mojego auta leżały chyba na 100 m od jego wraku. Utworzył się korek.Ludzie wysiadali z aut, nagrywali to wszystko telefonami, robili zdjęcia. "To wszystko nie zdarzyło się naprawdę- powtórzyłam w myślach. Skądś nagle wziął się helikopter telewizyjny. Nie potrafiłam wyobrazić sobie jak to wyglądało. To wszystko było na żywo w wiadomościach, będą zwalać winę na mnie, to wszystko moja wina. Przez chwilę miałam zamiar nawet uciec z miejsca zdarzenia. Stałam nieruchomo z otwartą buzią wpatrzona w moje nowe auto. "Tak długo odkładałam na ten samochód"- rozpaczałam w myślach. Chwyciłam się za głowę i znów zaczęłam płakać.
Oczami Justina:
Zrezygnowany siedziałem na kanapie z Christianem.Kumpel starał się mnie jakoś pocieszyć.Byłem pewien z Jessica widziała mnie w TV z Seleną i to przez to nie odbiera telefonów.Cały czas trzymałem w ręku telefon z zamiarem napisania sms-a do niej,lecz nie wiedziałem co tym razem mam jej napisać.
-Stary, przejdzie jej- pocieszał mnie Christian, ale ja nic nie odpowiedziałem tylko westchnąłem.Oglądaliśmy Mtv, program się skończył i włączyły się reklamy.
-Przełączę- powiedział Christian i chwycił za pilot.Skakał po kanałach, po chwili zadzwoniła mikrofalówka z popcornem,Christian poszedł po niego zostawiając na przypadkowym kanale- wiadomościach.Pokazywali na żywo wypadek z autostrady, roztrzaskane auto na miazgę i tira, a pomiędzy pogotowie zabierające jakąś osobę.Gdy zauważyłem kto to momentalnie zerwałem się z kanapy.
-Co się stało?!- spytał wystraszony Christian.
-Jezus Maria!!To Jessica!!- krzyknąłem i wybiegłem z domu wskakując do auta.
Zdezorientowany Christian zostawiając wszystko co miał w rękach wybiegł za mną.Z piskiem opon ruszyliśmy do szpitala.
-Stary co się stało?!- pytał dalej nieświadomy przyjaciel.
-Jessica miała wypadek na autostradzie, pokazywali ja w TV!
-Że co?!
Po niecałych 10 minutach byliśmy na miejscu.Po prostu wpadliśmy do szpitala, naskakując na recepcjonistkę by dowiedzieć się gdzie jest Jessica.Gdy przestraszona kobieta wskazała nam piętro i salę o mało nie pozabijaliśmy się o wszystko, by dotrzeć do niej jak najszybciej.Gdy cali zasapani w końcu dotarliśmy na salę gdzie leżała Jessi zauważyliśmy że nie byliśmy pierwsi.
Oczami Logana:
Byłem u kumpla w domu,oglądaliśmy telewizję gdy nagle zadzwonił telefon.Wiedziałem że to nie komórkowy ani domowy.Odebrałem i usłyszałem trąbienie aut,huk i pisk jakiejś dziewczyny.Zdenerwowany zacząłem pytać kto tam i co się stało.Po krótkiej chwili zadzwoniło mi w słuchawce.Tym razem na prawdę się przestraszyłem i zacząłem krzyczeć do telefonu.Chwilę później ta dziewczyna chwyciła za słuchawkę i powiedziała:-Zadzwonię później.
Zorientowałem się że to Jessica, dziewczyna którą poznałem z ZOO.
-Zaczekaj!Jessica!Halo!!-rozłączyła się.Cały zdenerwowany opadłem na kanapę.
-Stary co się stało?!- spytał przerażony kolega.
"Pisk opon,trąbienie,wielki huk,pisk Jessici. Musiała mieć wypadek".- rozkminiłem w myślach nie odpowiadając koledze.
-Włącz na wiadomości- rozkazałem po chwili.-Tak to prawda!Miała wypadek!-Wybuchłem nagle i wybiegłem z domu kumpla.
-Ej stary co się stało, iść z tobą?
Niestety mnie już nie było.Szpital był niedaleko,błyskawicznie znalazłem się na miejscu.Gdy wpadłem na salę Jessi odetchnąłem z ulgą.Nic jej nie było, zatrzymali ją tylko na obserwację.Siedziałem przy niej, pocieszałem ją,była w niesamowitym dołku.Przez cały czas powtarzała że to wszystko jej wina.Po jakiś 7 minutach usłyszałem jak ktoś biegnie w stronę sali robiąc za sobą chaos.
Oczami Justina:
Do sali w której leżała Jessici wbiegłem z Christianem jak nigdy wcześniej.Gdy wbiegliśmy zobaczyliśmy chłopaka w moim wieku który siedział koło Jessi. Zignorowałem go,podbiegłem do jej łóżka szpitalnego i spytałem czy wszystko jest w porządku, ona nic nie powiedziała tylko się usmiechnęła.Nie wiedziałem czy mam się do niej odezwać czy po prostu spędzić z nią te dwie godziny w szpitalu.
----------------------------------------------------------------------------------------------
No wreszcie rozdział 8. Proszę was bardzo o komentarze do bloga.<333 Love Justin i Beliebers
zajefajny....szybko kolejny..:)
OdpowiedzUsuńnastępny rozdział i to już A.M :** wiesz moja orszulo :**
OdpowiedzUsuńNo to było coś :D Te pościgi, te wybuchy :P
OdpowiedzUsuńzarąbiste stylizacje, belieber 4ever :))
OdpowiedzUsuńJa chce już następny*_* Ten jest bardzo fajny:**
OdpowiedzUsuńSuper Ulka Następny Proszę :D <3
OdpowiedzUsuńnoom .. ;* ja też proszę ;d
Usuńzajebisty blog <3 tyy wiesz ;* podobają mi się opowiadania i wgl
OdpowiedzUsuńFajnie <33
OdpowiedzUsuńOoo ale się porobiło! Masakrycznie fajny rozdział! Jaka była akcja, wybuchy, helikopter no i jak to w końcu bywa szpital :DDD No jestem ciekawa dalszych losów naszej bohaterki ;D Szybko wpisuj ^^ <3
OdpowiedzUsuńBooskie to *.*
OdpowiedzUsuń*.* <3
OdpowiedzUsuń