niedziela, 15 grudnia 2013

Rozdział 17

*Oczami Scootera*


Stałem na przeciwko siedzącego na kanapie Justina. Byliśmy w jego domu, a dokładniej w jego salonie. Od rana gdy przywitał mnie w progu miał skwaszoną minę. Po wczorajszym spotkaniu Teen Top, nawet Jessice nie udało się go uspokoić. Wygląda naprawdę groźnie z włożonymi rękoma w kieszenie i wzrokiem wbitym gdzieś pomiędzy stolik a podłogę, mam wrażenie jakby zaraz miały z nich wystrzelić błyskawice. Chyba nie powinienem proponować aby pracę nad tekstem piosenki sprawować w domowym studiu Justina. Tłumaczyłem mu że to pozwoli do poznania im się bliżej i postawi go w dobrym świetle, ale wciąż jest wściekły. Oprócz witającego -"cześć" nie odezwał się do mnie ani słowem. Może udaje dorosłego przed kamerami, ale poza nimi to wciąż dziecko, co dobrze teraz prezentuje... Naprawdę mógłby już przestać pokazywać swoję dąsy. Mam nadzieję że gdy chłopcy przyjdą nie będzie się tak zachowywać. Powinien sam wiedzieć że przywłaszczy sobie złą opinię. Pokręciłem głową i westchnąłem. Wtedy rozbrzmiał dzwonek do drzwi. Zerknąłem na Justina a on popatrzył na mnie wyczekująco, w końcu powiedział :
- A ty co?! Nie zamierzasz otworzyć drzwi?! - warknął na mnie, a ja otworzyłem zdumienie usta. Co jak co, ale do ludzi starszych powinien zwracać się z szacunkiem! Zagryzłem zęby i powstrzymałem się od wybuchu. Skarciłem go wzrokiem i poszedłem otworzyć drzwi.


*Oczami Justina*


Dobrze że poszedł, bo gdybym wstał nie wiem co by się stało. Zdecydował nie pytając mnie nawet o zdanie! W Końcu to mój dom i to ja powinienem mówić kto może do niego wchodzić a kto nie! Usłyszałem śmiechy. Przewróciłem oczami. Zbliżali się. W końcu weszli do salonu. Popatrzyłem na nich krótko z pogardą, a potem znowu odwróciłem wzrok. Pewnie teraz są zdezorientowani moim zachowaniem. I dobrze niech wiedzą z kim mają do czynienia. Uśmiechnąłem się do siebie słysząc spłoszone chrząknięcie Scootera i jego zabawny głos :
- W..więc c..co? Może przejdziemy dalej? Przecież nie będziemy tu tak stali prawda? - zaśmiał się nerwowo.
- Justin ma dziś zły dzień. Prawda Justin?
Poczułem z jakim wymuszeniem wymawia moje imię. Od niechcenia wstałem i przymilnie uśmiechnąłem się w ich stronę.
- Tak. Zawsze takie dni są spowodowane nieodpowiednimi osobami przebywającymi w moim towarzystwie - westchnąłem - ale co ja będę was zanudzać moimi problemami, przecież one was nie dotyczą prawda? -  powiedziałem z nutką sarkazmuw głosie - chodźmy do studia - odwróciłem się z tryiumfalnym wyrazem twarzy i ruszyłem w stronę powiedzianego miejsca. Co za ludzie. Mieli takie zdezorientowane miny. Scooter, pierwszy taz mogę powiedzieć że masz za swoje! Teraz będziesz musiał załagadzać sytuację, nie będzie ci łatwo. Weszliśmy do środka. Usiedliśmy przy okrągłym stole. Na przeciwko mnie usiadł ten kretyn który porzerał wzrokiem Jessicę. Dobrze! Jeśli tak bardzo lubisz gapić się na ludzi to zobaczymy czy ze mną sobie dasz radę...

3 komentarze:

  1. Anonimowy12/15/2013

    Justin ma dziewczyne?

    OdpowiedzUsuń
  2. Karolcia12/16/2013

    Jej *.* Kocham twojego bloga ;* Jest super i kocham czytać tego bloga <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy12/23/2013

    Zajebisty blog!!! Czekam na następny rozdział

    OdpowiedzUsuń