czwartek, 20 marca 2014

Rozdział 21

*Oczami Jessici*


- Bardzo mi się to nie podobało jak odwróciłaś się ode mnie - powiedział niskim i przyciszonym głosem. Zamknął oczy a nasze twarze dzieliły milimetry. Poczułam jego oddech  na mojej skórze i rozpoznałam zapach papierosów zmieszanych z jego perfumami. Wciąż mocno trzymał mnie za przedramię.
- Wcale się nie odwróciłam, po prostu ostatnio dużo miałam na głowie - szepnęłam tłumacząc się, chciałam się mu wyrwać, ale ten tylko mocniej wbił palce w moją skórę i zaśmiał się. Widział moją niechęć, ale to go tylko bawiło. Kurde,co z nim nie tak? Muszę przyznać że mnie przerażał. Gdzie ten miły,czarujący i przyjazny facet? Zachowywał się co najmniej przekraczając granicę przyzwoitości.
- Czekałem aż zadzwonisz,napiszesz,cokolwiek. Nie mogę przestać o tobie myśleć i to mnie niszczy. Nie mogę się pogodzić że jesteś z tym pedałem. Kolega powiedział żebym się nie przejmował, dał mi papierosa powiedział że to mnie uspokoi, ale to sprawiło że więcej o tobie myślę i nie przestaję tęsknić. Rozumiesz? - to że mnie zaskoczyło to stanowczo niedopowiedziane, co on bredził? Spotkaliśmy się kilka razy, co on sobie myślał? Nagle poczułam nagły przypływ odwagi by zakrzyczeć.
- Logan bardzo cię lubię, ale nie w ten sam sposób... - Jezu! Niech się odsunie bo rzygnę - zrozum.
Puścił moje przedramię i wypuściłam powietrze z wielką ulgą. Zrobił krok do tyłu nie przerywając kontaktu wzrokowego.
- A jak pierwszy raz mnie pocałowałaś to nic nie znaczyło? - spytał.
- To było dawno na imprezie, za dużo wtedy wypiłam a do tego miałam w związku z Justinem, więc teraz i w ogóle nie ma o czym mówić...
- Ale ja myślałem, że mnie kochasz, że będziemy razem...kiedyś było inaczej...było pomiędzy nami coś... -  mówił to z nadzieja w głosie.
- Proszę cię...kogo ty próbujesz oszukać...nigdy nie pomyślałam o nas jako parze...nie było nic między nami, dla mnie to tylko przyjaźń, nic więcej. W ogóle zobacz jak ty wyglądasz! tatuaże na całym ciele, zamiast t-shirtów podkoszulki,papierosy i co jeszcze? - mówiłam dalej oburzona.
- To było kiedyś. Teraz odrodził się nowy,lepszy Logan - mówił wyniośle.
- Kiedyś byłeś czuły,uśmiechnięty,zabawny a teraz?! Jesteś bez uczuć,wulgarny i nie da się z tobą normalnie rozmawiać...spójrz na siebie. - mówiłam dalej.
- I co mnie to kur*a obchodzi?! Mam gdzieś to że się zmieniłem. Zastanów się przez kogo przeszedłem taką zmianę.
-Przeze mnie?! Chyba śnisz człowieku!
- Tak o tobie mówię...to ty nie odezwałaś się od tej idiotycznej akcji w skateparku z tobą i tym twoim pedałkiem - bełkotał.
- Zastanów się co o nim mówisz. Bo jak nie to cię zniszczę.
- Haha już się boję...ty mi możesz coś zrobić? - zaśmiał się.
- Jak się wkurzę to nie ręczę za siebie i tak w ogóle mam Justina i jego kolegów więc lepiej sobie nie podskakuj frajerze...
- Dobra kończmy tą beznadziejną rozmowę...spadam stąd wreszcie do domu...nie chce mi się już z tobą rozmawiać. Nara - odepchnął mnie mocno i wyszedł z domu zostawiając mnie w końcu samą. Podeszłam do ściany, oparłam się o nią i zaczęłam płakać. Kilka minut później zadzwonił Justin więc się trochę uspokoiłam i zaczęłam rozmowę:
*Cześć skarbie  -powiedziałam ściszonym głosem.
*Cześć czemu płaczesz? - spytał z troską.
*Nic się nie stało...naprawdę. - Chciałam ukryć to że płakałam.
*Powiedz proszę...zaufaj mi.
*Logan tu był...był tu po tak długim czasie naćpany,śmierdział papierosami a najgorsze jest to że powiedział że mnie kocha i myślał że będziemy razem - i znowu zaczęłam rozpaczliwie płakać.
*Co!?Co?!Co?! Co on powiedział?! Że cię kocha?!
*Tak. Mówiłam mu że dla mnie to tylko przyjaźń...nic więcej.
*Zabiję gnoja, pożałuje tego co powiedział.
*Justin nie rób nic głupiego, nie chcę żeby coś ci się stało przeze mnie... - po tych słowach rozłączył się.
Przeczuwałam coś złego...Justin jest zdolny do wszystkiego...mam nadzieję że coś idiotycznego mu nie strzeliło do głowy. Dlaczego przeze mnie zawsze ktoś ma problemy? Najpierw Dominika rozcięła sobie rękę a teraz Justin będzie chciał zniszczyć Logana. W ostatnim czasie wszystko było naprawdę OK a teraz BUM i to się niszczy. Dlaczego to właśnie mi się taki rzeczy przydarzają? Byłam roztrzepana jak nigdy, nie mogłam się skupić. Przez to zapomniałam wyciągnąć listy z uczelni ze skrzynki pocztowej. Już nic innego nie mogło mnie zdenerwować. Nie stresowałam się otwierając kopertę. Przeczytałam i uśmiechnęłam się...
- Jejku przyjęli mnie...nie mogę w to uwierzyć...ciekawe co powie na to Dominika.
O jej dawno się nie widziałyśmy, ale była w Hiszpanii z Christianem...więc nie mogłyśmy się widzieć. Postanowiłam zadzwonić do niej. Nie mówić jej o Loganie żeby i ona się nie martwiła. Powiedziałam tylko o przyjęciu na uczelnie. Była tak samo szczęśliwa jak ja. Najgorsze jest to co powie Justin...no właśnie Justin! Przecież on poszedł do niego...sam...bez żadnej pomocy. Wybrałam szybko numer Justina. Nie odbierał...Bałam się o niego...Nie chciałam żeby coś mu się stało.


W końcu rozdział...przepraszam że tak długo nie dodawałam rozdziału, ale te 3 tygodnie miałam zawalone sprawdzianami...nie było tygodnia bez niego...Teraz będą częściej, chociaż powinnam się uczyć do egzaminów.

4 komentarze:

  1. Ależ ten Justin jest porywczy! Ehhh ten Logan, szkoda że takie rzeczy się z nim porobiły..
    Fajny rozdział ;) ciekawe co wydarzy się dalej ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy3/27/2014

    Super! Genialne! O jeju jak się cieszę, że nowy rozdział haha :D
    Czekam na kolejny z niecierpliwością ;p
    /mistycznaluiza2

    OdpowiedzUsuń
  3. Poruszający i genialny :)
    Zapraszam na nowy rozdział do mnie

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo mi się podoba jak piszesz.
    przeczytałam wszystkie rozdziały i jestem pod wrażeniem.
    <3

    OdpowiedzUsuń