sobota, 1 marca 2014

Happy Birthday Justin!







Opowiem Ci Historie Pewnego Dzieciaka: 
1  Marca 1994 r.. O 12:56 w deszczowy: wtorek, Pattie urodziła synka. Nazwała go Justin. Żyli biednie. Gdy miał 10 miesięcy jego rodzice rozwiedli się. Justin od zawsze był pełny energii. Wygrywał rytm na wszystkim i gdzie się dało. 
W wieku 12 lat grał na schodach przed teatrem. Ludzie zatrzymywali się, otwierali okna żeby posłuchać jego cudownego głosu. Rodzina Justina mieszkała daleko, dlatego Justin i jego mama zaczęli wstawiać filmiki na You Tube. Obcy ludzie pisali że podoba im sie głos Justina. Któregoś dnia filmiki obejrzał Scooter. Próbował skontaktować sie z Pattie. Po jakimś czasie udało mu się. Rozmawiali 3 godziny, ale udało sie! Ściągnęli Justina do Atlanty. 
Na samym początku stacje nie chciały puszczać jego muzyki. Scooter starał się aby radia puszczały piosenki Justina. Udało się. Chłopiec zrobił wielka karierę. Na swój największy koncert sprzedał bilety w 22 minuty. 
Ten chłopiec. Ten sam. Ten który 8 lat temu siedział na schodach. Dokładnie ten Sam. Dziś świętuje swoje 20 urodziny a z nim miliony osób. via fb



O jejku dzisiaj są już 20-ste urodziny naszego Justina ... Jak ten czas szybko leci ... pamiętam jak zaczęłam go słuchać jak miał 16 lat teraz? Teraz ma 20 lat i jest już dorosłym mężczyzną. On z wyglądu zmienił się bardzo dużo ... zrobił sobie tatuaże, zaczął ćwiczyć ale w środku cały czas  będzie naszym Kidrauhlem którego pokochałyśmy 4 lata temu. Ja nie mogę uwierzyć że już ma 20 lat ... Justin dorastał i zaczął sie mniej uśmiechać. Ale dzisiaj zmienimy to i Justinowi uśmiech z twarzy nie będzie schodził <3. Dzisiaj jest najważniejszy dzień w jego życiu ... są jego urodziny więc wysyłajmy na twitterze życzenia do Justina, zdjecia z życzeniami , WSZYSTKO ... żeby tylko Justin był szczęśliwy. Nie pozwólmy żeby powtórzyło sie to co było rok temu na jego 19-stych urodzinach ... jak paparazzi nie dali wejść mu do klubu na swoje urodziny i potem jak wyrzucili go z tego klubu ... Dzisiaj wszystko musi być idealne. Dzisiaj jest jego dzień. Wszystkiego najlepszego Justin ... Żeby wszystko  w życiu ci wychodziło, żebyś zawsze się uśmiechał z byle jakiego powodu, żebyś zawsze był szczęśliwy, rób dalej to co robisz czyli świetne piosenki którymi urzekłeś każdą Belieber na świecie ... Zawsze cię będę  kochać nie ważne co ​​miało by się stać ... Będę przy tobie zawsze ... 
     






poniedziałek, 10 lutego 2014

Rozdział 20

*Oczami Jessici*


Szłam chodnikiem w stronę domu. Jej!Jak fajnie! Już w domu! Stopy mi odpadają! Kupiłam sobie nowe czółenka w kolorze Khaki na bardzo wysokim obcasie To . Miałam kilka załatwień w mieście więc postanowiłam że dzisiaj pójdę na piechotę. Ehh...głupia byłam że ubrałam tak wysokie buty na latanie po mieście. Justin nie był zachwycony moim pomysłem, wolał żeby woził mnie jego szofer bo nie chciał żeby ktoś na mnie naskakiwał, ale nie było tak źle. Może dwóch dziennikarzy zadało mi głupie pytania na które odpowiedziałam wymijająco. Od dawna myślałam nad studiami. Przecież coś muszę robić. Justin omijał temat moich studiów, myślę że nie mógłby znieść tego że będziemy daleko od siebie. Dla mnie to też nie jest łatwe, ale zawsze marzyłam o studiach dziennikarskich. Dominika uważała mnie za mola książkowego bo zawsze miałam przy sobie jakąś książkę. Jak jedziemy samochodem,w autobusie czy w kolejce to wyciągam z torebki książkę i zatapiam się w powieści. Nie dawno złożyłam papiery na kilka uczelni i już dziś miały przyjść wyniki. Zawsze dobrze się uczyłam więc moje myśli były pozytywne. Byłam już tylko jak rzut beretem od domu. Chciałam jak najszybciej sprawdzić skrzynkę pocztową i wejść na stronę uczelni. Byłam podekscytowana, marzyłam o tych studiach. Chciałam otworzyć skrzynkę przed moim domem, ale ktoś chwycił mnie za rękę i gwałtownie odwrócił w swoją stronę. Przestraszyłam się i ciche piśnięcie uleciało z moich ust. Logan. Jezu! Jak dawno go nie widziałam. Jego blond włosy były potargane, był cały w tatuażach. Jego koszulka była pomięta. Jego źrenice były przerażająco powiększone. Trzymał mnie mocno za nadgarstek i chyba nie miał zamiaru puścić.
- Nie ładnie tak odwracać się od innych - odezwał się nie odrywając kontaktu wzrokowego i nachylając się w moją stronę. Jezus,co mu było?! Na myśl przyszło mi najgorsze, ale to chyba niemożliwe.
- Wcale się nie odwróciłam, byłam zajęta - zaczęłam się tłumaczyć. Bardzo mocno trzymał mój nadgarstek, próbowałam wyrwać się z uścisku,lecz ten tylko go zacisnął.
- Długo coś... - mówił wolno i prawie nie mrugał, kiedy moje powieki latały jak głupie - nie zadzwoniłaś.
- Emm...nie myślałam, dużo ostatnio się działo - nie wiem dlaczego się go bałam.
- Tsaa...rzygać mi się chce już tą piosenką, wszędzie ją puszczają. Tym byłaś zajęta.
- Nie, tylko idę na studia - powiedziałam pewniej - mógłbyś mnie puścić?
- Tęskniłem za tobą, a skoro ty nie przyszłaś do mnie to ja postanowiłem przyjść do ciebie.
- Emm...wiesz trochę mi się spieszy.
- Nie złotko, znowu mi nie uciekniesz.
- Logan co jest z tobą? - spytałam
- Nie zaprosisz mnie do środka? - nie słuchał mnie
- Odpowiedz mi - zażądałam
- Chyba nie będziemy rozmawiać na ulicy? - nie wiem co z nim nie tak. W prawdzie przerażał mnie ten nowy Logan i nie chciałam żeby wchodził do środka. Ale skoro nie był innej możliwości żeby się odczepił. Westchnęłam.

- Dobrze wejdź, ale jestem umówiona i trochę się spieszę - skłamałam. Puścił w końcu mój nadgarstek więc odwróciłam się na pięcie w stronę wejścia i wyjęłam szybko telefon. Chciałam napisać Justinowi wiadomość. Telefon został wyrwany z moich rąk.
- Tylko bez niechcianych gości - uśmiechnął się chytrze. Odebrałam od niego telefon i wsunęłam z powrotem do torebki.
- Czekam na telefon - znowu skłamałam, ale chciałam żeby ktoś zadzwonił by nie przebywać z nim sam na sam zbyt długo. Martwiłam się jego przemianą. Sam jego wygląd odstraszyłby mnie na ulicy, gdybym go nie znała. Chyba nie spowodował tego nasz brak kontaktu. Nie wiem.
Wszedł do środka i zamknęłam drzwi tylko nie na klucz. Nie ryzykuje. Gdy odwróciłam się w jego stronę gdy ten gwałtownie przyparł mnie plecami do drzwi. Rozszerzyłam z przerażenia swoje oczy, a serce zwiększyło częstotliwość swoich uderzeń. Mocno trzymał mnie za przedramiona. Wiedziałam że zostawi ciemne ślady na mojej skórze.



Specjalna dedykacja dla koleżanki z aska która nie chce się ujawnić heh <333.Mam nadzieję że ci się spodoba <3

sobota, 25 stycznia 2014

Rozdział 19

Oczami Jessici
Chyba zaczynam mieć powoli dość! Justin jest cały czas zły i ciągle ma pretensje do chłopców z Teen Top. Podam przykład. Któregoś dnia postanowiłam, że przyjdę do ich studia tanecznego, bo słyszałam od Scootera, że bardzo ciężko pracują nad układem. Po drodze kupiłam coś do jedzenia z myślą, że na pewno coś rzucą na ząb. Gdy tylko weszłam do środka Justin rozpromienił się od ucha do ucha. Przytulił mnie i spytał: ,,Kupiłaś to wszystko dla mnie! Jesteś kochana!" i złożył na moich ustach pocałunek. Trochę się speszyłam, bo wszystkie oczy skierowane były na nas. Ale najgorsze było to, że jak Justin dowiedział się, iż nie kupiłam tego tylko dla niego, ale też dla pozostałych chłopaków, miał twarz jakby zaraz miał wszystkich powybijać. W końcu wyszło na to, że wyszedł z sali z głośnym trzaśnięciem drzwiami. Chciałam iść za nim, ale C.A.P mnie zatrzymał, a mi trudno było odmówić zostania z nimi. Dobrze się bawiliśmy, było naprawdę śmiesznie. Ich zachowanie sprawia, że nie możesz przestać się śmiać, zwłaszcza ,,mały'' Ricky, którego zachowanie można porównać do ośmioletniego dziecka. Nie zabrakło także popisów związanych ze śpiewem. Ich partie głosowe są naprawdę imponujące. Gdy usłyszałam C.A.P nie mogłam uwierzyć, że można tak szybko rapować. Byłam pod wielkim wrażeniem. Po kilkunastu minutach do sali wpadł Justin i wcale nie była zadowolony z naszego entuzjazmu. Wiedziałam, że mogę tylko podsycić w niem ogień moją obecnością, dlatego pocałowałam go na pożegnanie w policzek i wróciłam do domu.
  Wiele razy towarzyszyłam im także w przygotowaniach do kręcenia ich teledysku. Dużo czasu spędzałam z C.A.P, bo odnaleźliśmy wspólny język. Chociaż czasami trudno było się połapać co mówi, ponieważ jego angielski był jeszcze słaby,  to i tak wolałam spędzać z nim czas niż z wiecznie niezadowolonym i mającym o wszystko problem Justinem. A jeszcze bardziej wkurzył mnie fakt, że był okropnie zazdrosny. Na planie pracowała dziewczyna, która zajmowała się kateringiem. Straszna niezdara i nie mam pojęcia co ona tam robiła. Justin chciał mi na 100% dokuczyć, bo ciągle z nią przebywał i kątem oka na mnie zerkał. Co on sobie myślał?! Że będę obgryzać paznokcie i rzucać, bo on chce wzbudzić we mnie zazdrość!? Ehhh... Justin czasami zachowuje się jak dziecko, ale i tak go bardzo kocham. Dlaczego nie może zrozumieć, że nie mogłabym go zostawić dla innego?! To prawda, bardzo lubię C.A.P, ale nie mogłabym być z nim w związku. Jest przystojny, wysportowany, świetnie rapuje, ale jak dla mnie jest zbyt... jakby to powiedzieć..., grzeczny. Wiem, że pochodzi zupełnie z innego świata, ale nawet zwykły pocałunek w policzek jest czymś zakazanym i traktowanym dwuznacznie. To samo tyczy się również do pozostałych członków zespołu. Krótko mówiąc, to zupełnie nie moja bajka. Moje serce należy do Justina i z pewnością ta sytuacja nie ulegnie zmianie.

 Kilka dni temu zakończyła się współpraca Justina i Teen Top. Właśnie teraz jadę z Justinem, aby pożegnać się z nimi, z pewnością na zawsze. Justin ma cały czas muchy w nosie, a na moje pytania odpowiada tylko dziwnymi 'tak' i 'nie'. Dłużej nie wytrzymam takiej relacji między nami. Ja potrzebuję chłopaka, a nie rozwydrzonego dziecka :D. Złapałam go za rękę, a on drgnął i widziałam jak już chciał na mnie popatrzeć, ale szybko się powstrzymał.
-Przestań się już tak zachowywać głuptasie. -powiedziałam i uszczypnęłam go w policzka. Jednak on nawet nie zareagował. Postanowiłam pójść inną drogą.
Odsunęłam się od niego najdalej jak się dało i udawanie posmutniałam.
-Ty już mnie nie kochasz! -wybuchłam chowając twarz w dłoniach. -Dlaczego zadajesz mi taki ból! To niesprawiedliwe! Wiesz jak moje serce teraz cierpi!? Mam wrażenie jakby zaraz miało pęknąć i to dlatego, że mnie nie kochasz! -zaczęłam szlochać i mówić zapłakanym głosem. Usłyszałam jak zbliża się do mnie. Już wiedziałam, że mam go po swojej stronie. Objął mnie.
-Przestań tak mówić. -szepnął kojąco. -Ja zawsze będę cię kochał bez względu na wszystko. No już nie płacz.
Uśmiechnęłam się do siebie zwycięsko, ale dalej kontynuowałam swoją rolę.
-Naprawdę? -spytałam i podniosłam na niego wzrok.
-Naprawdę. -uśmiechnął się łapiąc delikatnie za moją brodę, następnie przyciągnął mnie do siebie i czule pocałował. 
  Żegnaliśmy się z nieudawanym smutkiem i pozwoliłam sobie także na przytulenie z C.A.P (chociaż Justin patrzył na to z ukosa). Po kilku minutach już ich nie było.
Łezka zakręciła mi się w oku, ale teraz najważniejsze było to, że odzyskałam Justina i tylko to się liczyło.



sobota, 28 grudnia 2013

Rozdział 18

*Oczami Scootera*


Co ten Justin wyprawia?! Patrzy na tego chłopaka jakby zaraz chciał zabić go wzrokiem! Biedny chłopak, pewnie czuje się nieswojo w takiej sytuacji. Trzeba zaraz coś z tym zrobić! Już miałem podejść do Justina ale zauważyłem że C.A.P rozpoczął kontr atak. Wybauszyłem oczy. Ten chłopak jest naprawdę spokojny gdy Justin omal nie wychodzi z siebie! Szybko! Muszę skończyć tą bitkę na spojrzenia i to nie dla dobra lidera Teen Top a dla Justina! W pośpiechu chwyciłem butelkę wody i postawiłem ją przed moim podopiecznym. Nie poskutkowało, oni nadal patrzyli na siebie groźnie. Potrząsnąłem go za ramię i w końcu odwrócił się do mnie.
- Czego chcesz!? - warknął
- Przyniosłem ci wodę - odparłem, a potem szepnąłem mu na ucho - jeśli masz zamiar z nimi współpracować w pokoju to radzę ci skończyć z tym dziecinnym zachowaniem, rozumiemy się?
Skończyłem i uśmiechnąłem się do wszystkich jakby nigdy nic. Justin opadł na oparcie krzesła w włożył buntowniczo ręce w kieszenie spodni. Poluzowałem zaciśnięty krawat. Chyba zaczynam mieć już dość... Przysięgam i gdy to wszystko w końcu się skończy wystąpię o urlop i to bardzo długi urlop. Usiadłem na szarej kanapie pod ścianą i wziąłem głęboki wdech. Mam nadzieję że nie będę musiał zbyt wiele razy interweniować. Popatrzyłem z nadzieją na Justina, a potem na lidera Teen Top który zabrał głos, uprzedzając tym niskie i uprzejme skinienie głową.
- Jako lider zespołu chciałem w imieniu wszystkich członków oraz wytwórni TopMediaEntertainment podziękować i... - urwał szybko odwracając się do tyłu gdzie siedział ich tłumacz i konsultując z nim kwestie w sprawie przetłumaczenia jakiegoś zdania - ... powiedzieć że jesteśmy bardzo wdzięczni za podjęcie z nami współpracy - po zakończeniu zdania wszyscy schylili głowy i głośno podziękowali po koreańsku. Gdy ich wzroki znowu pojawiły się na tym samym poziomie zapadłą niezręczna cisza. Justin powiedz coś do cholery! Dlaczego sprawiasz wrażenie jakby te słowa w ogóle cię nie obchodziły?! Już miałem wstać, ale z ulgą zauważyłem jak Justin prostuje się, jakby z łaski zaczyna dialog.
- Dziękuje za przybycie - odparł z udanym uśmiechem - mam nadzieję że wspólnie osiągniemy wyznaczony cel a nasza praca obejdzie się bez żadnych konfliktów - ostatnie dwa słowa wypowiedział z wymuszeniem nie spuszczając wzroku z C.A.P. Inni członkowie uśmiechnęli się błudo i z wolna przytaknęli.
- Porozmawiajmy w koncepcie tytułowej piosenki - lider Teen Top odchrząknął po czym zaczął:
- ...Nasza wytwórnia myślała aby piosenka opierała się na solidarności względem innego człowieka. O sile woli i samowystarczalnej osobowości - powiedział C.A.P.


*Oczami Justina*


Co? O sile woli? Kogo oni chcą zachwycić? Widzę że już wcześniej się przygotowaliście. Myśleliście pewnie że dam wam wolną rękę? Po moim trupie!
- Ostatnio dużo myślałem o zdradach... chcę by piosenka była o niezależności i groźbie skierowanej do dwóch kochanków. Wszyscy popatrzyli na mnie ze zdziwionym wzrokiem. Spostrzegłem na twarzy tego dupka zarys uśmiechu. Powiedziałem coś śmiesznego?
- Niedawno przeczytałem w wywiadzie z tobą że chcesz aby twoja kolejna piosenka opierała się o przyjaźni,sile walki i solidarności. Dlaczego więc tak szybko chcesz zmienić swoje plany? - mówił z pomocą tłumacza nie odrywając ode mnie wzroku. A więc chcesz podjąć ze mną walkę,co?
- Masz z tym jakiś problem?
- Nie o to chodzi. Decydując się na współprace z tobą chcieliśmy jak najbardziej pójść ci na rękę i dopasować do twoich pomysłów. Prześledziliśmy twoje ostatnie wywiady tylko dlatego aby każdy był zadowolony. Ale jak widać szybko zmieniasz zdanie.
- A co nie wolno mi?! - oburzyłem się.
- Nie mam zamiaru tego kwestionować... - powiedział C.A.P.
- Dlatego dopasujecie się do mojego pomysłu i będzie po sprawie - powiedziałem sucho.
- Muszę cię przeprosić - odparł a na jego twarzy pojawił się uśmiech - nie musimy tego akceptować. Przed przyjazdem tutaj skontaktowaliśmy się z twoim managerem  mówiąc mu o charakterze tekstu. Był bardzo zadowolony z naszego podejścia i za jego zgodą napisaliśmy wstępny tekst. Zmarszczyłem nerwowo brwi.
- Że co proszę?! - spojrzałem wściekle na Scootera,który zbladł w jednej sekundzie - Dlaczego nic mi o tym nie powiedziałeś?! Powinieneś to ze mną przedyskutować?!
- Byłem przekonany że chcesz aby piosenka miała taki charakter...
Zaczęło się we mnie gotować.
- Oczywiście na razie napisaliśmy demo i mamy zamiar to z tobą przeanalizować. Proszę nie denerwuj się. Chcieliśmy ułatwić naszą pracę... Proszę to jest dla ciebie...
Przesunął w moją stronę przezroczystą teczkę. Zostałem wykiwany przez własnego managera.
- Jesteśmy otwarci na twoje pomysły. Przeczytaj to. Jeśli będziesz miał jakieś zastrzeżenia,spotkajmy się i razem o tym porozmawiajmy - uśmiechnął się do mnie - jeśli pozwolisz będziemy już szli.
Wstał a następnie uczynili to jego towarzysze kłaniając się na do widzenia,wyszli jeden za drugim. Jednak C.A.P zatrzymał się w progu. Po chwili odwracając się do mnie posłał mi lodowate spojrzenie. W końcu  wyszli a w studiu zostałem tylko ja i Scooter. Co oni sobie myślą...!
- Cholera!


*Oczami Scootera*


- Cholera!
Krzyknął a moje serce niemal stanęło. Wziął teczkę leżącą na stole i z furią rzucił nią o ścianę. Następnie wstał i buntowniczo przewrócił krzesło. Popatrzył na mnie z mordem w oczach,po czym wyszedł trzaskając za sobą drzwiami.


Ten rozdział dedykowany jest Luizie,Lulu Belieber która wczoraj miała urodziny.Wszystkiego najlepszego Siostra.Spełnienia najskrytszych marzeń a szczególnie żebyś spotkała Justina,żebyś zawsze była szczęśliwa i żeby nikt cię nie dołował,żebyś spotkała kochającego cię chłopaka.Love You Sister <3

niedziela, 15 grudnia 2013

Rozdział 17

*Oczami Scootera*


Stałem na przeciwko siedzącego na kanapie Justina. Byliśmy w jego domu, a dokładniej w jego salonie. Od rana gdy przywitał mnie w progu miał skwaszoną minę. Po wczorajszym spotkaniu Teen Top, nawet Jessice nie udało się go uspokoić. Wygląda naprawdę groźnie z włożonymi rękoma w kieszenie i wzrokiem wbitym gdzieś pomiędzy stolik a podłogę, mam wrażenie jakby zaraz miały z nich wystrzelić błyskawice. Chyba nie powinienem proponować aby pracę nad tekstem piosenki sprawować w domowym studiu Justina. Tłumaczyłem mu że to pozwoli do poznania im się bliżej i postawi go w dobrym świetle, ale wciąż jest wściekły. Oprócz witającego -"cześć" nie odezwał się do mnie ani słowem. Może udaje dorosłego przed kamerami, ale poza nimi to wciąż dziecko, co dobrze teraz prezentuje... Naprawdę mógłby już przestać pokazywać swoję dąsy. Mam nadzieję że gdy chłopcy przyjdą nie będzie się tak zachowywać. Powinien sam wiedzieć że przywłaszczy sobie złą opinię. Pokręciłem głową i westchnąłem. Wtedy rozbrzmiał dzwonek do drzwi. Zerknąłem na Justina a on popatrzył na mnie wyczekująco, w końcu powiedział :
- A ty co?! Nie zamierzasz otworzyć drzwi?! - warknął na mnie, a ja otworzyłem zdumienie usta. Co jak co, ale do ludzi starszych powinien zwracać się z szacunkiem! Zagryzłem zęby i powstrzymałem się od wybuchu. Skarciłem go wzrokiem i poszedłem otworzyć drzwi.


*Oczami Justina*


Dobrze że poszedł, bo gdybym wstał nie wiem co by się stało. Zdecydował nie pytając mnie nawet o zdanie! W Końcu to mój dom i to ja powinienem mówić kto może do niego wchodzić a kto nie! Usłyszałem śmiechy. Przewróciłem oczami. Zbliżali się. W końcu weszli do salonu. Popatrzyłem na nich krótko z pogardą, a potem znowu odwróciłem wzrok. Pewnie teraz są zdezorientowani moim zachowaniem. I dobrze niech wiedzą z kim mają do czynienia. Uśmiechnąłem się do siebie słysząc spłoszone chrząknięcie Scootera i jego zabawny głos :
- W..więc c..co? Może przejdziemy dalej? Przecież nie będziemy tu tak stali prawda? - zaśmiał się nerwowo.
- Justin ma dziś zły dzień. Prawda Justin?
Poczułem z jakim wymuszeniem wymawia moje imię. Od niechcenia wstałem i przymilnie uśmiechnąłem się w ich stronę.
- Tak. Zawsze takie dni są spowodowane nieodpowiednimi osobami przebywającymi w moim towarzystwie - westchnąłem - ale co ja będę was zanudzać moimi problemami, przecież one was nie dotyczą prawda? -  powiedziałem z nutką sarkazmuw głosie - chodźmy do studia - odwróciłem się z tryiumfalnym wyrazem twarzy i ruszyłem w stronę powiedzianego miejsca. Co za ludzie. Mieli takie zdezorientowane miny. Scooter, pierwszy taz mogę powiedzieć że masz za swoje! Teraz będziesz musiał załagadzać sytuację, nie będzie ci łatwo. Weszliśmy do środka. Usiedliśmy przy okrągłym stole. Na przeciwko mnie usiadł ten kretyn który porzerał wzrokiem Jessicę. Dobrze! Jeśli tak bardzo lubisz gapić się na ludzi to zobaczymy czy ze mną sobie dasz radę...

Nowe Postacie

                                    Teen Top: Koreański zespół który lubi dziewczyna Justina Jessica zaraz po nim. Jeden z nich zakochał się w Jessi. Nagrywają piosenke z Justinem.
Od lewej: Ricky,C.A.P,Chunji,Niel,L.Joe,Changjo.




Scooter Braun: Menager Justina,jeden z jego przyjaciół. On "odkrył" Jussa w sieci i dzięki niemu jest sławnym piosenkarzem. Jest dla Justina jak ojciec.

środa, 11 grudnia 2013

Do hejterów

W szkole nie raz jestem hejtowana za to że Justin jest moim idolem, że go słucham... Czasami mam tego po prostu dosyć ale wierze że to się kiedyś wreszcie skończy... Ostatnio koledzy z mojej klasy hejtowali Justina za to że niby był w burdelu i spał z prostytutką. Wyzywali go od dziwkarzy. Mówili "Bieber lubi w dupe". Na początku kłóciłam się z nimi ale potem zrozumiałam że to nie ma sensu i przestałam się tym przejmować. Na wakacjach kupiłam sobie koszulke z Justinem i moja koleżanka od początku roku nic nie miała do tego że Justin w ustach ma krzyżyk, dopiero teraz się do tego przyczepiła i mówi że moja koszulka i Justin obrażają jej religię... Często wpadam w doła,ogólnie mam depresje i gdy słucham piosenek Justina one poprawiają moje samopoczucie,jest mi lepiej. Nie czuję się tak do dupy...Ale gdy jest mi naprawde źle włączam sobie to http://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=MrL7NiiQTHI i jeszcze bardziej się dołuje. Taka już jestem... Hejterze obejrzyj to a potem sobię myśl co chcesz-wiedz że ja mam to  w dupie!!!!