wtorek, 30 kwietnia 2013
poniedziałek, 22 kwietnia 2013
Rozdział 6
Ten dzień był najlepszym jaki przeżyłam. Rano obudziłam się bardzo szczęśliwa.Mogę powiedzieć że to była najlepsza randka jaką do tej pory przeżyłam. Tylko najgorsze bo o naszych spotkaniach nie wiedziała najbliższa mi osoba-Dominika. Więc szybko ubrałam się w to,zjadłam śniadanie i poszłam do Domi. Powiedziałam jej wszystko, to co się działo wczoraj i dwa dni wcześniej- nie pamiętałam dokładnie bo spił mnie heh.Nie ukrywam że była zazdrosna, ale też i zła bo nie powiedziałam jej tego od razu.
-O kurczę, zapomniałam że dziś też mam się z nim spotkać- powiedziałam do Domi.
-Taa ty pójdziesz się z nim spotkać a mnie znów samą zostawisz?!- powiedziała wkurzona
-Wiem że nie powinnam cie zostawiać- powiedziałam mając poczucie winy?
-To o której masz się z nim spotkać- spytała Dominika.
-Nie wiem, jeszcze dziś nie dostałam sms-a od Justina- powiedziałam.
-Mam pomysł- nagle mnie olśniło.
- Co ci znowu do głowy przyszło?-spytała zdziwiona Domi.
-Może poszłabyś ze mną?Wreszcie go poznasz.Porozmawiasz z nim tak jak zawsze o tym marzyłaś-zaproponowałam.
-Mogę?!Naprawdę?!Nie wierzę!!- zaczęła się cieszyć.
-Pewnie, to idziemy razem!
-Aaa!!Spotkam Justina!- cieszyła się.A on wie?A jak on nie chce?Jak będzie zły?!- nagle spoważniała.
-Na pewno nie będzie.On kocha wszystkie swoje "żony"-zaśmiałam się- napewno się ucieszy.
-To extra!- powróciło szczęście.Jak widziałam jak się cieszy to zaczęłam żałować że nie zaproponowałam tego wcześniej.Po jeszcze dłuższej chwili poszłam do domu.Byłyśmy z Domi w kontakcie.Postanowiłam napisać do Justina.
*Cześć to o której się widzimy?- spytałam.
*samochód przyjedzie dziś po ciebie o 5 p.m. Dobrze?
*Tak, pewnie mi pasuje.
*To bardzo się cieszę, już nie mogę się doczekać- wyznał.
*Ja też.Mam niespodziankę.- napisałam.
*Naprawdę?Teraz jeszcze bardziej nie mogę się doczekać-ucieszył się.
*To do zobaczenia.
Zaczęłam się szykować.Zrobiłam naturalny makijaż i delikatnie zakręciłam włosy. Na siebie założyłam to. Pół godziny przed 5 p.m napisałam sma-a do Dominiki aby przyszła do mnie byśmy razem były już gotowe. Była ubrana w to,później powiedziała mi ze mama przyjedzie po nią o 6 p.m i nie może zostać dłużej. Gdy samochód już podjechał Domi się zachwyciła na jego widok. Strasznie się denerwowała. Uspokajałam ją, ale ta jeszcze bardziej było podekscytowana. Dojechałyśmy na miejsce. Dziś już ostatni raz spotykam się z Justinem, więc podziękowałam jego kierowcy że odwoził i przywoził mnie o każdej porze dnia. Gdy samochód odjechał zobaczyłyśmy stojącego w drzwiach Justina.Na jego twarzy pojawiło się zdziwienie. Nie wiedziałam co mam zrobić, myślałam że się ucieszy. Podeszłyśmy do niego. Był ubrany w to.
-Cześć!Oto moja niespodzianka- oznajmiłam szczerząc się. Oczami błagałam Justina by też się uśmiechnął. Po tym ucieszył się, lecz nie wiem czy szczerze, nie ważne, ważne żeby Dominika widziała że się cieszy.
-Ja. ja. ja nie mogę! To ty! To naprawdę ty!! Nie wierzę!-zaczęła się cieszyć i piszczeć a ja tylko zmierzyłam ją wzrokiem, znacząco by nie zachowywała się jak małpa.
-Cześć też się cieszę że cię widzę...-powiedział zmieszany Justin.
-Dominika, jestem Dominika.
-Tak, ale Domi zostanie z nami tylko godzinę, bardzo chciała cię poznać, jest twoją wielka fanką zaraz po mnie oczywiście haha- zwróciłam się do Justina.
-Pewnie też się bardzo cieszę że mogę poznać moją wielką jak widzę fankę heh. Chodźcie za mną. Zaprowadził nas na basen. Tam siedliśmy przy barku i zaczęliśmy rozmawiać. Dominika miała masę pytań do Justina na które odpowiadał. Po tej pełnej dla Domi wrażeń godzinie musiała się z nami pożegnać. Gdy odjechała Justin odetchnął głęboko. Uśmiechnęłam się do niego i wymieniliśmy się spojrzeniami.
-Sorry, jeśli popsułam ci plany ale ona bardzo marzyła żeby cię poznać.
-Nic nie szkodzi, rozumiem.
-Ale nie jesteś zły?- spytałam z nadzieją w głosie.
-Pewnie że nie- powiedział i uśmiechnął się do mnie- jesteś kochana- dodał z innej beczki.
-Dzięki.Ty też- przytuliłam go.
-Chodź mam coś dla ciebie- powiedział JuJu.
-Co?Co to?
-Niespodzianka- uśmiechnął się tajemniczo. Chwycił mnie za rękę i zaprowadził na ogromny taras. Był tam rozłożony okrągły stolik z beżowym obrusem i czerwonymi różami.
-Przechodzisz samego siebie- powiedziałam zaskoczona- zawsze się tak starasz?
-Tylko teraz i dla ciebie.
-Wiesz dobrze że nie musiałeś- powiedziałam.
-Jeśli dziewczyna mi się podoba to się staram- uśmiechnął się. Udałam że tego nie słyszałam i odwzajemniłam uśmiech.
-Jessico to się dzieje może trochę za szybko ale muszę się spytać:Będziesz moją dziewczyną??
LOL zaniemówiłam, nie docierała do mnie to co własnie powiedział.
-Tak!!!- rzuciłam mu się na szyję i pocałowałam go.
Usiedliśmy do stołu i zjedliśmy wcześniej przygotowaną kolację. Potem Justin przyniósł czerwone wino, popijając go rozmawialiśmy. Opowiadał mi jak przeżył wyjazd ze Stratford,przeprowadzkę do Atlanty a potem tutaj do Nowego Yorku. Wypiliśmy po dwie lampki wina i skończyły nam się tematy rozmów, więc powiedziałam:
-Justin muszę wracać, ty też musisz spać bo przecież jutro wcześnie rano wyjeżdżasz- powiedziałam.
-Masz rację. Czekaj a masz czym wrócić do domu?- spytał nastolatek.
-No właśnie że nie. A po Domi nie zadzwonię bo jest już za późno (23.30 p.m)- powiedziałam.
-No to zadzwonię po taxi- zaproponował Jus.
-Ok.
Po 15 minutach przyjechała taxówka. Pożegnałam Justina namiętnym pocałunkiem i wsiadłam do samochodu...
-O kurczę, zapomniałam że dziś też mam się z nim spotkać- powiedziałam do Domi.
-Taa ty pójdziesz się z nim spotkać a mnie znów samą zostawisz?!- powiedziała wkurzona
-Wiem że nie powinnam cie zostawiać- powiedziałam mając poczucie winy?
-To o której masz się z nim spotkać- spytała Dominika.
-Nie wiem, jeszcze dziś nie dostałam sms-a od Justina- powiedziałam.
-Mam pomysł- nagle mnie olśniło.
- Co ci znowu do głowy przyszło?-spytała zdziwiona Domi.
-Może poszłabyś ze mną?Wreszcie go poznasz.Porozmawiasz z nim tak jak zawsze o tym marzyłaś-zaproponowałam.
-Mogę?!Naprawdę?!Nie wierzę!!- zaczęła się cieszyć.
-Pewnie, to idziemy razem!
-Aaa!!Spotkam Justina!- cieszyła się.A on wie?A jak on nie chce?Jak będzie zły?!- nagle spoważniała.
-Na pewno nie będzie.On kocha wszystkie swoje "żony"-zaśmiałam się- napewno się ucieszy.
-To extra!- powróciło szczęście.Jak widziałam jak się cieszy to zaczęłam żałować że nie zaproponowałam tego wcześniej.Po jeszcze dłuższej chwili poszłam do domu.Byłyśmy z Domi w kontakcie.Postanowiłam napisać do Justina.
*Cześć to o której się widzimy?- spytałam.
*samochód przyjedzie dziś po ciebie o 5 p.m. Dobrze?
*Tak, pewnie mi pasuje.
*To bardzo się cieszę, już nie mogę się doczekać- wyznał.
*Ja też.Mam niespodziankę.- napisałam.
*Naprawdę?Teraz jeszcze bardziej nie mogę się doczekać-ucieszył się.
*To do zobaczenia.
Zaczęłam się szykować.Zrobiłam naturalny makijaż i delikatnie zakręciłam włosy. Na siebie założyłam to. Pół godziny przed 5 p.m napisałam sma-a do Dominiki aby przyszła do mnie byśmy razem były już gotowe. Była ubrana w to,później powiedziała mi ze mama przyjedzie po nią o 6 p.m i nie może zostać dłużej. Gdy samochód już podjechał Domi się zachwyciła na jego widok. Strasznie się denerwowała. Uspokajałam ją, ale ta jeszcze bardziej było podekscytowana. Dojechałyśmy na miejsce. Dziś już ostatni raz spotykam się z Justinem, więc podziękowałam jego kierowcy że odwoził i przywoził mnie o każdej porze dnia. Gdy samochód odjechał zobaczyłyśmy stojącego w drzwiach Justina.Na jego twarzy pojawiło się zdziwienie. Nie wiedziałam co mam zrobić, myślałam że się ucieszy. Podeszłyśmy do niego. Był ubrany w to.
-Cześć!Oto moja niespodzianka- oznajmiłam szczerząc się. Oczami błagałam Justina by też się uśmiechnął. Po tym ucieszył się, lecz nie wiem czy szczerze, nie ważne, ważne żeby Dominika widziała że się cieszy.
-Ja. ja. ja nie mogę! To ty! To naprawdę ty!! Nie wierzę!-zaczęła się cieszyć i piszczeć a ja tylko zmierzyłam ją wzrokiem, znacząco by nie zachowywała się jak małpa.
-Cześć też się cieszę że cię widzę...-powiedział zmieszany Justin.
-Dominika, jestem Dominika.
-Tak, ale Domi zostanie z nami tylko godzinę, bardzo chciała cię poznać, jest twoją wielka fanką zaraz po mnie oczywiście haha- zwróciłam się do Justina.
-Pewnie też się bardzo cieszę że mogę poznać moją wielką jak widzę fankę heh. Chodźcie za mną. Zaprowadził nas na basen. Tam siedliśmy przy barku i zaczęliśmy rozmawiać. Dominika miała masę pytań do Justina na które odpowiadał. Po tej pełnej dla Domi wrażeń godzinie musiała się z nami pożegnać. Gdy odjechała Justin odetchnął głęboko. Uśmiechnęłam się do niego i wymieniliśmy się spojrzeniami.
-Sorry, jeśli popsułam ci plany ale ona bardzo marzyła żeby cię poznać.
-Nic nie szkodzi, rozumiem.
-Ale nie jesteś zły?- spytałam z nadzieją w głosie.
-Pewnie że nie- powiedział i uśmiechnął się do mnie- jesteś kochana- dodał z innej beczki.
-Dzięki.Ty też- przytuliłam go.
-Chodź mam coś dla ciebie- powiedział JuJu.
-Co?Co to?
-Niespodzianka- uśmiechnął się tajemniczo. Chwycił mnie za rękę i zaprowadził na ogromny taras. Był tam rozłożony okrągły stolik z beżowym obrusem i czerwonymi różami.
-Przechodzisz samego siebie- powiedziałam zaskoczona- zawsze się tak starasz?
-Tylko teraz i dla ciebie.
-Wiesz dobrze że nie musiałeś- powiedziałam.
-Jeśli dziewczyna mi się podoba to się staram- uśmiechnął się. Udałam że tego nie słyszałam i odwzajemniłam uśmiech.
-Jessico to się dzieje może trochę za szybko ale muszę się spytać:Będziesz moją dziewczyną??
LOL zaniemówiłam, nie docierała do mnie to co własnie powiedział.
-Tak!!!- rzuciłam mu się na szyję i pocałowałam go.
Usiedliśmy do stołu i zjedliśmy wcześniej przygotowaną kolację. Potem Justin przyniósł czerwone wino, popijając go rozmawialiśmy. Opowiadał mi jak przeżył wyjazd ze Stratford,przeprowadzkę do Atlanty a potem tutaj do Nowego Yorku. Wypiliśmy po dwie lampki wina i skończyły nam się tematy rozmów, więc powiedziałam:
-Justin muszę wracać, ty też musisz spać bo przecież jutro wcześnie rano wyjeżdżasz- powiedziałam.
-Masz rację. Czekaj a masz czym wrócić do domu?- spytał nastolatek.
-No właśnie że nie. A po Domi nie zadzwonię bo jest już za późno (23.30 p.m)- powiedziałam.
-No to zadzwonię po taxi- zaproponował Jus.
-Ok.
Po 15 minutach przyjechała taxówka. Pożegnałam Justina namiętnym pocałunkiem i wsiadłam do samochodu...
wtorek, 16 kwietnia 2013
Rozdział 5
Rano obudziłam się na kacu. "Spił mnie" -pomyślałam. Wstałam z bólem głowy i od razu łyknęłam tabletki przeciwbólowe. Po 30 min głowa przestała mnie boleć i w tym czasie się odświeżyłam. Później zjadłam lekkie śniadanie. Poszłam do swojego pokoju, usiadłam na łóżku, włączyłam laptopa i zalogowałam się na Facebooku a wiadomość od Justina już tam była.
*Hej piękna, dziś widzimy się od 6 p.m i mam dla ciebie specjalną niespodziankę". -napisał Jus.
Po godzinie wpadła do mnie Dominika, przegadałyśmy całe popołudnie. Gdy Domi wychodziła była 5.15 p.m więc zaczęłam się szykować. Ubrałam się w to, włosy spięłam w niedbałego koka i zrobiłam lekki makijaż. Wreszcie pod mój dom podjechał ten sam czarny samochód. Teraz wsiadłam bez zastanowienia. Jechaliśmy dość długo bo były straszne korki. Dojechaliśmy na miejsce. Wysiadłam z samochodu a on szybko odjechał. Nie wiedziałam gdzie mam iść i co robić. Po chwili zauważyłam kartkę z moim imieniem. Podeszłam i przeczytałam: "Idź pod windę". Idąc w stronę windy miałam nadzieję że on będzie tam na mnie czekał. Niestety go nie było, ale była następna kartka. Napisał bym poszła do windy i wyjechałam na sama górę. Na górze była następna kartka. "W co on się bawi" -zastanowiłam się. Miałam wejść po schodach na dach więc weszłam, chwyciłam za klamkę -serce zaczęło mi walić jak szalone, nie wiedziałam czego się spodziewać. Nagle moim oczom ukazał się koc z przekąskami. Wokoło były ustawione świeczki serduszka. Było cudownie. Justin podszedł do mnie i pocałował w policzek.
-Justin wiesz że nie musiałeś, nie jestem przecież kimś ważnym -powiedziałam.
-No co ty. Dla mnie jesteś ważna -powiedział i uśmiechnął się tajemniczo. Usiedliśmy na kocu i zaczęliśmy od początku się poznawać. Długo rozmawialiśmy zajadając się przekąskami. Słońce powoli zaczynało chować się za horyzont.
-Piękny zachód słońca -zachwyciłam się.
Justin popatrzył na na niego, następnie obrócił głowę w moja stronę i głęboko popatrzył mi w oczy. Powili zaczął się przybliżać. Wiedziałam co chcę zrobić więc uczyniłam to samo i nasze usta się złączyły.
Chciałam żeby ta chwila trwała dłużej, ale nie mogłam więc się powoli odsunęłam.
-Jessica czy coś jest nie tak?
-Nie, wszystko w porządku tylko jest już ciemno i muszę wracać do domu. -odpowiedziałam.
-Nie możesz zostać jeszcze trochę? -spytał.
-No mogę, ale... -Justin nie dał mi dokończyć.
-To świetnie. Później sam cię odwiozę do domu, ok? -zaproponował.
Justin włączył "przytulankę" -wtuleni w siebie tańczyliśmy 45 min. Oderwałam się od niego i powiedziałam:
-Justin jest już naprawdę późno, muszę iść!
-Ok. Już idziemy. -powiedział nastolatek.
Zjechaliśmy windą na sam dół, chwilę później siedzieliśmy w jego Range Roverze.W czasie jazdy rozmawialiśmy, śmialiśmy się i delektowaliśmy się chwilami spędzonymi ze sobą. Podjechaliśmy pod mój dom.Na pożegnanie Justin dał mi namiętnego całusa. Weszłam do domu i nie wierzyłam w dzisiejszy dzień. Był cudowny. Poszłam do siebie to pokoju,w między czasie dostałam sms-a od Justina:
*Słodkich snów ;p Tęsknie <3 - napisał.
Wzięłam prysznic, przebrałam się w piżamę. Położyłam się na łóżku i nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
*Hej piękna, dziś widzimy się od 6 p.m i mam dla ciebie specjalną niespodziankę". -napisał Jus.
Po godzinie wpadła do mnie Dominika, przegadałyśmy całe popołudnie. Gdy Domi wychodziła była 5.15 p.m więc zaczęłam się szykować. Ubrałam się w to, włosy spięłam w niedbałego koka i zrobiłam lekki makijaż. Wreszcie pod mój dom podjechał ten sam czarny samochód. Teraz wsiadłam bez zastanowienia. Jechaliśmy dość długo bo były straszne korki. Dojechaliśmy na miejsce. Wysiadłam z samochodu a on szybko odjechał. Nie wiedziałam gdzie mam iść i co robić. Po chwili zauważyłam kartkę z moim imieniem. Podeszłam i przeczytałam: "Idź pod windę". Idąc w stronę windy miałam nadzieję że on będzie tam na mnie czekał. Niestety go nie było, ale była następna kartka. Napisał bym poszła do windy i wyjechałam na sama górę. Na górze była następna kartka. "W co on się bawi" -zastanowiłam się. Miałam wejść po schodach na dach więc weszłam, chwyciłam za klamkę -serce zaczęło mi walić jak szalone, nie wiedziałam czego się spodziewać. Nagle moim oczom ukazał się koc z przekąskami. Wokoło były ustawione świeczki serduszka. Było cudownie. Justin podszedł do mnie i pocałował w policzek.
-Justin wiesz że nie musiałeś, nie jestem przecież kimś ważnym -powiedziałam.
-No co ty. Dla mnie jesteś ważna -powiedział i uśmiechnął się tajemniczo. Usiedliśmy na kocu i zaczęliśmy od początku się poznawać. Długo rozmawialiśmy zajadając się przekąskami. Słońce powoli zaczynało chować się za horyzont.
-Piękny zachód słońca -zachwyciłam się.
Justin popatrzył na na niego, następnie obrócił głowę w moja stronę i głęboko popatrzył mi w oczy. Powili zaczął się przybliżać. Wiedziałam co chcę zrobić więc uczyniłam to samo i nasze usta się złączyły.
Chciałam żeby ta chwila trwała dłużej, ale nie mogłam więc się powoli odsunęłam.
-Jessica czy coś jest nie tak?
-Nie, wszystko w porządku tylko jest już ciemno i muszę wracać do domu. -odpowiedziałam.
-Nie możesz zostać jeszcze trochę? -spytał.
-No mogę, ale... -Justin nie dał mi dokończyć.
-To świetnie. Później sam cię odwiozę do domu, ok? -zaproponował.
Justin włączył "przytulankę" -wtuleni w siebie tańczyliśmy 45 min. Oderwałam się od niego i powiedziałam:
-Justin jest już naprawdę późno, muszę iść!
-Ok. Już idziemy. -powiedział nastolatek.
Zjechaliśmy windą na sam dół, chwilę później siedzieliśmy w jego Range Roverze.W czasie jazdy rozmawialiśmy, śmialiśmy się i delektowaliśmy się chwilami spędzonymi ze sobą. Podjechaliśmy pod mój dom.Na pożegnanie Justin dał mi namiętnego całusa. Weszłam do domu i nie wierzyłam w dzisiejszy dzień. Był cudowny. Poszłam do siebie to pokoju,w między czasie dostałam sms-a od Justina:
*Słodkich snów ;p Tęsknie <3 - napisał.
Wzięłam prysznic, przebrałam się w piżamę. Położyłam się na łóżku i nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
sobota, 13 kwietnia 2013
Rozdział 4
Do hotelu dostaliśmy się tylnym wjazdem, tak jak mówił Justin.
Weszłam do środka przez kuchnię by, ani fanki ani media nie dowiedziały się że ktoś dostaje się do środka.
Idąc mocno biło mi serce wiedząc że zaraz spotkam się z Justinem. Nie wiedziałam czego mam się spodziewać. Czułam się dziwnie, bo to niewiarygodne że mnie to spotkało. Czułam się jakbym oglądała film i przeżywała to co główna bohaterka. Po chwili wróciłam do rzeczywistości. Wyszłam z kuchni i zobaczyłam przepiękna salę z bufetem i nowoczesnym wyposażeniem. Nie wiedziałam gdzie mam teraz iść. Po chwili ktoś złapał mnie za rękę i zasłonił oczy. Szliśmy w ciszy. Po paru minutach ten "ktoś" odsłonił mi oczy. Moim oczom ukazał się piękny, nowoczesny i przestronny apartament. Szukałam wzrokiem Justina, po chwili wyszedł z pokoju obok. Był ubrany w To.
Wyglądał cudownie jak zawsze. Gdy tylko mnie zobaczył szeroko się uśmiechnął.
-Jessica jesteś, pięknie wyglądasz -powiedział i mnie przytulił. Poczułam się nieziemsko.
-Dziękuje, ty również -powiedziałam a on się zaśmiał. Obróciłam się dookoła by sprawdzić czy osoba, która mnie tu przyprowadziła w dość dziwny sposób, jeszcze jest. Nikogo nie było, zdziwiłam się. Justin widząc moje przerażenie spytał:
-Coś nie tak?
-Yyy...Kto mnie tu przyprowadził?I dlaczego miałam zasłonięte oczy?
-Hmm...wiesz, nie pomyśl sobie że ci nie ufam czy coś, ale moja ochrona zrobiła to dla celów bezpieczeństwa.
-Co?Myślą że jestem zagrożeniem?
-Yyy...nie, wiesz chodź może się czegoś napijesz? -Justin odbiegł od tematu.
Już nie dopytywałam więcej.
-Nie dziękuje -odmówiłam.
-Hmm...to może coś do przekąszenia? -próbował zadowolić mnie Justin.
-Nie, nie, nie dziękuję.
-No dobrze. Wiesz nie bardzo wiem co lubisz robić, a jesteśmy ograniczeni tylko do hotelu, wiec pomyślałem że zagramy w kręgle -zaproponował.
-Pewnie, z chęcią -uśmiechnęłam się do niego.
-Masz piękny uśmiech -znowu mnie skomplementował.
-Dziękuje -odpowiedziałam cała zawstydzona.
Zjechaliśmy windą parę pięter niżej do hotelowej kręgielni. Czułam się strasznie niezręcznie.
Jechaliśmy w windzie w całkowitej ciszy.
Trochę było mi głupio, lecz co ja takiego mogłam powiedzieć. Wyszliśmy z windy a Justin podszedł do pracownika by mu coś powiedzieć. Ja stałam z tyłu i dalej nie dowierzałam, że on sam mnie tu zaprosił
spośród tylu fanek, że to akurat ja mu się spodobałam. Byłam z siebie potwornie dumna. Tylko bałam się że to się szybko skończy, że już nigdy się nie zobaczymy. Zaczęliśmy grać, trochę się rozluźniłam, on z resztą też. Często chodzę ze znajomymi na kręgle, więc myślałam że pokaże co potrafię, lecz on grał o niebo lepiej. Zasuwał, jego ruchy były błyskawiczne. Zbijał kręgle, kolejka za kolejką. Klaskałam mu i gratulowałam talentu. Atmosfera już chyba całkiem się rozluźniła. Stał się zupełnie inny niż głoszą media. Czułam się przy nim wspaniale. Po paru godzinach rozmawialiśmy i śmialiśmy się już tak jakbyśmy się znali od dawna. Jest wspaniałym chłopakiem. Zazdroszczę jego przyszłej dziewczynie. Nie ukrywam że zaproponował mi drinka i piwo na co się zgodziłam i co być może przez to sytuacja się rozluźniła. Tak czy inaczej było cudownie.
Spotkanie dobiegło końca, a ja ugięłam się w kolanach z czego Justin się śmiał.
Ja z niego też bo on w ogóle nie mógł wstać. W końcu się wyzbieraliśmy.
-Muszę już wracać -oznajmiłam.
-Nie nie zostań proszę -prosił.
-Nie już jest zbyt późno, jak ktoś zobaczy mnie w takim stanie przed hotelem to będziesz mieć przesrane.
-To zostań na noc!Będziesz spać ze mną.
-Chyba cię pogięło, wracam.
-Mike cię odwiezie.
-Naprawdę?Dzięki.
Odprowadził mnie do tylnych drzwi i pożegnał się.
-Naprawdę cie lubię Jessico -powiedział.
-Eee...serio? -spytałam zdziwiona i zaśmiałam się.
-Serio -odpowiedział -naturalnie że jutro też się widzimy -wręcz zażądał.
-Wiesz co, nie wiem -powiedziałam a on popatrzył na mnie zdziwiony odpowiedzią.
-Haha pewnie, z przyjemnością -dokończyłam a Justin odetchnął.
Weszłam do środka przez kuchnię by, ani fanki ani media nie dowiedziały się że ktoś dostaje się do środka.
Idąc mocno biło mi serce wiedząc że zaraz spotkam się z Justinem. Nie wiedziałam czego mam się spodziewać. Czułam się dziwnie, bo to niewiarygodne że mnie to spotkało. Czułam się jakbym oglądała film i przeżywała to co główna bohaterka. Po chwili wróciłam do rzeczywistości. Wyszłam z kuchni i zobaczyłam przepiękna salę z bufetem i nowoczesnym wyposażeniem. Nie wiedziałam gdzie mam teraz iść. Po chwili ktoś złapał mnie za rękę i zasłonił oczy. Szliśmy w ciszy. Po paru minutach ten "ktoś" odsłonił mi oczy. Moim oczom ukazał się piękny, nowoczesny i przestronny apartament. Szukałam wzrokiem Justina, po chwili wyszedł z pokoju obok. Był ubrany w To.
Wyglądał cudownie jak zawsze. Gdy tylko mnie zobaczył szeroko się uśmiechnął.
-Jessica jesteś, pięknie wyglądasz -powiedział i mnie przytulił. Poczułam się nieziemsko.
-Dziękuje, ty również -powiedziałam a on się zaśmiał. Obróciłam się dookoła by sprawdzić czy osoba, która mnie tu przyprowadziła w dość dziwny sposób, jeszcze jest. Nikogo nie było, zdziwiłam się. Justin widząc moje przerażenie spytał:
-Coś nie tak?
-Yyy...Kto mnie tu przyprowadził?I dlaczego miałam zasłonięte oczy?
-Hmm...wiesz, nie pomyśl sobie że ci nie ufam czy coś, ale moja ochrona zrobiła to dla celów bezpieczeństwa.
-Co?Myślą że jestem zagrożeniem?
-Yyy...nie, wiesz chodź może się czegoś napijesz? -Justin odbiegł od tematu.
Już nie dopytywałam więcej.
-Nie dziękuje -odmówiłam.
-Hmm...to może coś do przekąszenia? -próbował zadowolić mnie Justin.
-Nie, nie, nie dziękuję.
-No dobrze. Wiesz nie bardzo wiem co lubisz robić, a jesteśmy ograniczeni tylko do hotelu, wiec pomyślałem że zagramy w kręgle -zaproponował.
-Pewnie, z chęcią -uśmiechnęłam się do niego.
-Masz piękny uśmiech -znowu mnie skomplementował.
-Dziękuje -odpowiedziałam cała zawstydzona.
Zjechaliśmy windą parę pięter niżej do hotelowej kręgielni. Czułam się strasznie niezręcznie.
Jechaliśmy w windzie w całkowitej ciszy.
Trochę było mi głupio, lecz co ja takiego mogłam powiedzieć. Wyszliśmy z windy a Justin podszedł do pracownika by mu coś powiedzieć. Ja stałam z tyłu i dalej nie dowierzałam, że on sam mnie tu zaprosił
spośród tylu fanek, że to akurat ja mu się spodobałam. Byłam z siebie potwornie dumna. Tylko bałam się że to się szybko skończy, że już nigdy się nie zobaczymy. Zaczęliśmy grać, trochę się rozluźniłam, on z resztą też. Często chodzę ze znajomymi na kręgle, więc myślałam że pokaże co potrafię, lecz on grał o niebo lepiej. Zasuwał, jego ruchy były błyskawiczne. Zbijał kręgle, kolejka za kolejką. Klaskałam mu i gratulowałam talentu. Atmosfera już chyba całkiem się rozluźniła. Stał się zupełnie inny niż głoszą media. Czułam się przy nim wspaniale. Po paru godzinach rozmawialiśmy i śmialiśmy się już tak jakbyśmy się znali od dawna. Jest wspaniałym chłopakiem. Zazdroszczę jego przyszłej dziewczynie. Nie ukrywam że zaproponował mi drinka i piwo na co się zgodziłam i co być może przez to sytuacja się rozluźniła. Tak czy inaczej było cudownie.
Spotkanie dobiegło końca, a ja ugięłam się w kolanach z czego Justin się śmiał.
Ja z niego też bo on w ogóle nie mógł wstać. W końcu się wyzbieraliśmy.
-Muszę już wracać -oznajmiłam.
-Nie nie zostań proszę -prosił.
-Nie już jest zbyt późno, jak ktoś zobaczy mnie w takim stanie przed hotelem to będziesz mieć przesrane.
-To zostań na noc!Będziesz spać ze mną.
-Chyba cię pogięło, wracam.
-Mike cię odwiezie.
-Naprawdę?Dzięki.
Odprowadził mnie do tylnych drzwi i pożegnał się.
-Naprawdę cie lubię Jessico -powiedział.
-Eee...serio? -spytałam zdziwiona i zaśmiałam się.
-Serio -odpowiedział -naturalnie że jutro też się widzimy -wręcz zażądał.
-Wiesz co, nie wiem -powiedziałam a on popatrzył na mnie zdziwiony odpowiedzią.
-Haha pewnie, z przyjemnością -dokończyłam a Justin odetchnął.
czwartek, 11 kwietnia 2013
Rozdział 3
Wróciłyśmy do domu. Byłam cała w skowronkach. Położyłam się na łóżku i zasnęłam.
Gdy się rano obudziłam czekał na mnie miły sms...
/rano po koncercie/
*Hej piękna:)Wciąż myślę o dzisiejszym spotkaniu. W Nowym Yorku zostaję do czwartku, proszę powiedz że się jeszcze spotkamy? - napisał Justin.
*Jasne!!Tylko jak?Przecież nie wyjdziesz z hotelu a mnie tam nie wpuszczą. -odpisałam szybko Justinowi.
*Wpuszczą:)Podaj mi swój adres. O 4 p.m przyjedzie po ciebie czarny samochód, wejdziesz od tyłu do hotelu. xD -napisał.
*Świetnie!!Już nie mogę się doczekać -odpisałam na sms'a,trochę byłam zdziwiona, widocznie wszystko miał już zaplanowane.
*Ja też:D. Do zobaczenia.
Jezu!!!! Nie mogłam uwierzyć że to wszystko spotkało właśnie mnie.
Moje marzenia właśnie się wdają w rzeczywistość. Dominika była jednak zazdrosna, lecz
próbowała to ukryć. Zresztą nie dziwie się:p.Która belieberka nie byłaby zazdrosna.
Resztę dnia po prostu dalej nie mogłam uwierzyć w to wszystko.
W kółko czytałam sms'y od niego. Chodziłam po domu cała rozkojarzona. W końcu nadeszła 4 p.m.Ubrałam się w To.
Pod mój dom podjechał czarny luksusowy samochód z przyciemnianymi szybami. Wyszłam przed dom i nagle szyba kierowcy powoli się odsunęła. Był to ochroniarz Justina.
-Wskakuj mała -powiedział i wystawił szereg swoich białych zębów. Posłusznie wsiadłam i zatopiłam się w luksusowych siedzeniach. Tego dnia był okropny upał, po włączeniu silnika po całym ciele poczułam przyjemny chłód. Pomyślałam"ale fajnie".
W nagłówkach siedzeń były telewizorki gdzie leciało właśnie Mtv, po chwili program sie wyłączył i w telewizorkach pokazał się kierowca.
-Jaki kierunek pani obiera? -spytał i uśmiechnął się do mnie znacząco.
Gdy się rano obudziłam czekał na mnie miły sms...
/rano po koncercie/
*Hej piękna:)Wciąż myślę o dzisiejszym spotkaniu. W Nowym Yorku zostaję do czwartku, proszę powiedz że się jeszcze spotkamy? - napisał Justin.
*Jasne!!Tylko jak?Przecież nie wyjdziesz z hotelu a mnie tam nie wpuszczą. -odpisałam szybko Justinowi.
*Wpuszczą:)Podaj mi swój adres. O 4 p.m przyjedzie po ciebie czarny samochód, wejdziesz od tyłu do hotelu. xD -napisał.
*Świetnie!!Już nie mogę się doczekać -odpisałam na sms'a,trochę byłam zdziwiona, widocznie wszystko miał już zaplanowane.
*Ja też:D. Do zobaczenia.
Jezu!!!! Nie mogłam uwierzyć że to wszystko spotkało właśnie mnie.
Moje marzenia właśnie się wdają w rzeczywistość. Dominika była jednak zazdrosna, lecz
próbowała to ukryć. Zresztą nie dziwie się:p.Która belieberka nie byłaby zazdrosna.
Resztę dnia po prostu dalej nie mogłam uwierzyć w to wszystko.
W kółko czytałam sms'y od niego. Chodziłam po domu cała rozkojarzona. W końcu nadeszła 4 p.m.Ubrałam się w To.
Pod mój dom podjechał czarny luksusowy samochód z przyciemnianymi szybami. Wyszłam przed dom i nagle szyba kierowcy powoli się odsunęła. Był to ochroniarz Justina.
-Wskakuj mała -powiedział i wystawił szereg swoich białych zębów. Posłusznie wsiadłam i zatopiłam się w luksusowych siedzeniach. Tego dnia był okropny upał, po włączeniu silnika po całym ciele poczułam przyjemny chłód. Pomyślałam"ale fajnie".
W nagłówkach siedzeń były telewizorki gdzie leciało właśnie Mtv, po chwili program sie wyłączył i w telewizorkach pokazał się kierowca.
-Jaki kierunek pani obiera? -spytał i uśmiechnął się do mnie znacząco.
Postacie
Bożyszcze nastolatek. Gwiazda. Wokalista.
Zabiega o Jessicę.
Ma swojego przyjaciela Christiana.
Mieszka w NYC
Lat 19.
Mieszka sama w NYC, USA.
Brązowe włosy,ciemno brązowe oczy, wysoka i urocza.
Lat 18.
Mieszka na przeciwko Jessici - jej najlepszej przyjaciółki - mieszka z mamą.
Ma brązowe włosy, pociągłą twarz.
Druga największa fanka Justina Bieber'a
Rozdział 2
/2 dni później/
Dzień koncertu - hurra!!
Góra kosmetyków, kopa ciuchów, godzina przed lustrem i ja z Dominiką, jak bóstwo. Szybka jazda samochodem i już jesteśmy pod Areną. Stoimy w tłumie fanek, wokół nas szaleją paparazzi. Wchodzimy na
Arenę, wszyscy drą japę a my najgłośniej. Na scenie pojawia się Justin - wszystkie piszczmy. W końcu Biber zaczął śpiewać. Po jakimś czasie poczułam że ktoś łapie mnie za rękę. Za mną stałą menadżerka Justina i spytała czy chcę zostać "One Less Lonely Girl". Uspokoiłam się i kiwnęłam głową potwierdzająco. Gdy wchodziłam za kulisy nie mogłam uwierzyć ze to ja zostałam "OLLG".
- Szykuj się, masz 30 sekund i wchodzisz na scenę - powiedział scenarzysta.
- ok
- Idź już. - powiedział.
Weszłam na scenę. Tancerze "mojego męża" zaprowadzili mnie na fotel. Po chwili moim oczom ukazał sie mój Bóg. Zaczął śpiewać. Potem przyniósł mi bukiet czerwonych róż i wyszeptał do ucha "jesteś piękna".
- Justin kocham cie! Przez ciebie się poryczałam.
Była to ostatnia piosenka więc od razu obydwoje zeszliśmy ze sceny.
- Nie mogę uwierzyć że istnieją jeszcze takie piękne i naturalne dziewczyny jak ty - powiedział Justin.
- Ohh nie mów tak bo się zarumienię - powiedziałam.
- Jak masz na imię? - spytał.
- Mam na imię Jessica.
- A mógłbym cię poprosić o numer telefonu?
- O matko! Jasne, zapisz sobie 530..
- Dzięki, na pewno jeszcze dziś napisze - powiedział nastolatek
- Luzik pisz kiedy chcesz :D
Porobiliśmy sobie razem trochę fotek i dał mi 2 autografy. Gdy razem z Domi wychodziłyśmy dałam jej autograf i nadal nie wierzyłam w to co się stało.
- I jak się czujesz maleńka po spotkaniu z nim? - spytała moja przyjaciółka.
- Mega zajebiście. Poprosił mnie nawet o numer telefonu.
- Uuu ktoś się tu w tobie zabujał!! - zaśmiała się Domi.
- Co?! Justin we mnie?! Nie możliwe!
- Mówił coś jeszcze?
- Noom. Że dziś jeszcze napisze.
Wróciłyśmy do domu. Byłam cała w skowronkach. Położyłam się na łóżku i zasnęłam. Gdy się rano obudziłam, czekał na mnie miły sms.
Dzień koncertu - hurra!!
Góra kosmetyków, kopa ciuchów, godzina przed lustrem i ja z Dominiką, jak bóstwo. Szybka jazda samochodem i już jesteśmy pod Areną. Stoimy w tłumie fanek, wokół nas szaleją paparazzi. Wchodzimy na
Arenę, wszyscy drą japę a my najgłośniej. Na scenie pojawia się Justin - wszystkie piszczmy. W końcu Biber zaczął śpiewać. Po jakimś czasie poczułam że ktoś łapie mnie za rękę. Za mną stałą menadżerka Justina i spytała czy chcę zostać "One Less Lonely Girl". Uspokoiłam się i kiwnęłam głową potwierdzająco. Gdy wchodziłam za kulisy nie mogłam uwierzyć ze to ja zostałam "OLLG".
- Szykuj się, masz 30 sekund i wchodzisz na scenę - powiedział scenarzysta.
- ok
- Idź już. - powiedział.
Weszłam na scenę. Tancerze "mojego męża" zaprowadzili mnie na fotel. Po chwili moim oczom ukazał sie mój Bóg. Zaczął śpiewać. Potem przyniósł mi bukiet czerwonych róż i wyszeptał do ucha "jesteś piękna".
- Justin kocham cie! Przez ciebie się poryczałam.
Była to ostatnia piosenka więc od razu obydwoje zeszliśmy ze sceny.
- Nie mogę uwierzyć że istnieją jeszcze takie piękne i naturalne dziewczyny jak ty - powiedział Justin.
- Ohh nie mów tak bo się zarumienię - powiedziałam.
- Jak masz na imię? - spytał.
- Mam na imię Jessica.
- A mógłbym cię poprosić o numer telefonu?
- O matko! Jasne, zapisz sobie 530..
- Dzięki, na pewno jeszcze dziś napisze - powiedział nastolatek
- Luzik pisz kiedy chcesz :D
Porobiliśmy sobie razem trochę fotek i dał mi 2 autografy. Gdy razem z Domi wychodziłyśmy dałam jej autograf i nadal nie wierzyłam w to co się stało.
- I jak się czujesz maleńka po spotkaniu z nim? - spytała moja przyjaciółka.
- Mega zajebiście. Poprosił mnie nawet o numer telefonu.
- Uuu ktoś się tu w tobie zabujał!! - zaśmiała się Domi.
- Co?! Justin we mnie?! Nie możliwe!
- Mówił coś jeszcze?
- Noom. Że dziś jeszcze napisze.
Wróciłyśmy do domu. Byłam cała w skowronkach. Położyłam się na łóżku i zasnęłam. Gdy się rano obudziłam, czekał na mnie miły sms.
Rozdział 1
Siedziałam sobie w moim pokoju słuchając radia. Nagle usłyszałam że mówią coś o moim idolu. Mówili że można jeszcze wygrać bilety na jego koncert. Wysłałam, więc tam smsa. Krótko po wysłaniu głos w radiu oświadczył iż szczęściara o numerze 530.. wygrała bilet. Dopiero po chwili zorientowałam się ze to mój numer. Zaczęłam płakać ze szczęścia. Pobiegłam do mojej przyjaciółki, która mieszka na przeciwko. Zdenerwowana wpadłam jak z procy do jej pokoju. Domi podbiegła do mnie i spytała co się stało. Jąkając się powiedziałam że wygrałam bilet na koncert Justina Biebera. Obie skakałyśmy z radości. Po chwili Dominika spytała:
- Ej Jessi, czy można jeszcze wygrać te bilet?
- Jasne.Audycja ma trwać do 18.40, masz jeszcze 40 min.
Domi szybko chwyciła telefon i wystukała kod na bilet. Z niecierpliwością czekałyśmy na bilet. Facet z radia powoli wymawiał kolejne cyfry jej numeru. Znów zaczęłyśmy skakać ze szczęścia.
- Tak się ciesze że jedziemy razem! - powiedziała Dominika.
- JA też się cieszę! Wreszcie spotkamy naszego idola, naszego męża haha. - powiedziała. - Dobrze że mieszkam sama i nie muszę się nikogo pytać czy mogę jechać.
- Taa.. ale nie wiem czy moja mama się zgodzi. - zaniepokoiła się Dominika.
Zeszłyśmy na dół do kuchni gdzie gotowała mama Domi.
- Dzień dobry Pani Johnson. - przywitałam się.
- Dzień dobry Jessica.
- Cześć mamo.
- Cześć skarbie - powiedziała mama Domi. - Chcecie czegoś ode mnie?
- No bo wygrałyśmy bilety na koncert Justina i chciałyśmy na niego jechać o ile ty się zgodzisz.
- Zgadzam się, tylko Jessi ma się tobą zaopiekować.
- Mamo mam 17 lat! Nikt nie musi mnie pilnować!
- No dobrze.. bawcie się dobrze.
- Ooo dzięki mamo! Kocham cię!
Pobiegłyśmy znów na górę.
- Dżizys, jedziemy na koncert Justina Biebera! Cieszysz się?!
- Bardzo! Nawet nie wiesz jak! - powiedziała Dominika.
- Co teraz będziemy robić? - spytałam
- Nie wiem. To za ile jest ten koncert?- spytała moja przyjaciółka.
Weszłyśmy na internet i zobaczyłyśmy że koncert jest już za dwa dni.
- OMG jeszcze dwa dni i..
- Aaaa koncert! - krzyknełyśmy razem.
Po tym wszystkim poszłam do domu, wzięłam prysznic i położyłam się spać.
- Ej Jessi, czy można jeszcze wygrać te bilet?
- Jasne.Audycja ma trwać do 18.40, masz jeszcze 40 min.
Domi szybko chwyciła telefon i wystukała kod na bilet. Z niecierpliwością czekałyśmy na bilet. Facet z radia powoli wymawiał kolejne cyfry jej numeru. Znów zaczęłyśmy skakać ze szczęścia.
- Tak się ciesze że jedziemy razem! - powiedziała Dominika.
- JA też się cieszę! Wreszcie spotkamy naszego idola, naszego męża haha. - powiedziała. - Dobrze że mieszkam sama i nie muszę się nikogo pytać czy mogę jechać.
- Taa.. ale nie wiem czy moja mama się zgodzi. - zaniepokoiła się Dominika.
Zeszłyśmy na dół do kuchni gdzie gotowała mama Domi.
- Dzień dobry Pani Johnson. - przywitałam się.
- Dzień dobry Jessica.
- Cześć mamo.
- Cześć skarbie - powiedziała mama Domi. - Chcecie czegoś ode mnie?
- No bo wygrałyśmy bilety na koncert Justina i chciałyśmy na niego jechać o ile ty się zgodzisz.
- Zgadzam się, tylko Jessi ma się tobą zaopiekować.
- Mamo mam 17 lat! Nikt nie musi mnie pilnować!
- No dobrze.. bawcie się dobrze.
- Ooo dzięki mamo! Kocham cię!
Pobiegłyśmy znów na górę.
- Dżizys, jedziemy na koncert Justina Biebera! Cieszysz się?!
- Bardzo! Nawet nie wiesz jak! - powiedziała Dominika.
- Co teraz będziemy robić? - spytałam
- Nie wiem. To za ile jest ten koncert?- spytała moja przyjaciółka.
Weszłyśmy na internet i zobaczyłyśmy że koncert jest już za dwa dni.
- OMG jeszcze dwa dni i..
- Aaaa koncert! - krzyknełyśmy razem.
Po tym wszystkim poszłam do domu, wzięłam prysznic i położyłam się spać.
Prolog
Mam na imię Jessica. Mam 18 lat i mieszkam w New York'u. Jestem zwykłą nastolatką, która uwielbia Justina Biebera, lecz nie stać mnie na jego koncerty. Pewnego dnia wysłałam sms'a, w którym można było wygrać bilet na jego koncert. I wygrałam go! Jednego dnia wszystko się zmieniło. Moją najlepszą przyjaciółką jest Dominika. Ona także wygrała bilet. Obydwie jesteśmy wielkimi fankami Justina. Ale to nie tylko...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



