sobota, 28 grudnia 2013

Rozdział 18

*Oczami Scootera*


Co ten Justin wyprawia?! Patrzy na tego chłopaka jakby zaraz chciał zabić go wzrokiem! Biedny chłopak, pewnie czuje się nieswojo w takiej sytuacji. Trzeba zaraz coś z tym zrobić! Już miałem podejść do Justina ale zauważyłem że C.A.P rozpoczął kontr atak. Wybauszyłem oczy. Ten chłopak jest naprawdę spokojny gdy Justin omal nie wychodzi z siebie! Szybko! Muszę skończyć tą bitkę na spojrzenia i to nie dla dobra lidera Teen Top a dla Justina! W pośpiechu chwyciłem butelkę wody i postawiłem ją przed moim podopiecznym. Nie poskutkowało, oni nadal patrzyli na siebie groźnie. Potrząsnąłem go za ramię i w końcu odwrócił się do mnie.
- Czego chcesz!? - warknął
- Przyniosłem ci wodę - odparłem, a potem szepnąłem mu na ucho - jeśli masz zamiar z nimi współpracować w pokoju to radzę ci skończyć z tym dziecinnym zachowaniem, rozumiemy się?
Skończyłem i uśmiechnąłem się do wszystkich jakby nigdy nic. Justin opadł na oparcie krzesła w włożył buntowniczo ręce w kieszenie spodni. Poluzowałem zaciśnięty krawat. Chyba zaczynam mieć już dość... Przysięgam i gdy to wszystko w końcu się skończy wystąpię o urlop i to bardzo długi urlop. Usiadłem na szarej kanapie pod ścianą i wziąłem głęboki wdech. Mam nadzieję że nie będę musiał zbyt wiele razy interweniować. Popatrzyłem z nadzieją na Justina, a potem na lidera Teen Top który zabrał głos, uprzedzając tym niskie i uprzejme skinienie głową.
- Jako lider zespołu chciałem w imieniu wszystkich członków oraz wytwórni TopMediaEntertainment podziękować i... - urwał szybko odwracając się do tyłu gdzie siedział ich tłumacz i konsultując z nim kwestie w sprawie przetłumaczenia jakiegoś zdania - ... powiedzieć że jesteśmy bardzo wdzięczni za podjęcie z nami współpracy - po zakończeniu zdania wszyscy schylili głowy i głośno podziękowali po koreańsku. Gdy ich wzroki znowu pojawiły się na tym samym poziomie zapadłą niezręczna cisza. Justin powiedz coś do cholery! Dlaczego sprawiasz wrażenie jakby te słowa w ogóle cię nie obchodziły?! Już miałem wstać, ale z ulgą zauważyłem jak Justin prostuje się, jakby z łaski zaczyna dialog.
- Dziękuje za przybycie - odparł z udanym uśmiechem - mam nadzieję że wspólnie osiągniemy wyznaczony cel a nasza praca obejdzie się bez żadnych konfliktów - ostatnie dwa słowa wypowiedział z wymuszeniem nie spuszczając wzroku z C.A.P. Inni członkowie uśmiechnęli się błudo i z wolna przytaknęli.
- Porozmawiajmy w koncepcie tytułowej piosenki - lider Teen Top odchrząknął po czym zaczął:
- ...Nasza wytwórnia myślała aby piosenka opierała się na solidarności względem innego człowieka. O sile woli i samowystarczalnej osobowości - powiedział C.A.P.


*Oczami Justina*


Co? O sile woli? Kogo oni chcą zachwycić? Widzę że już wcześniej się przygotowaliście. Myśleliście pewnie że dam wam wolną rękę? Po moim trupie!
- Ostatnio dużo myślałem o zdradach... chcę by piosenka była o niezależności i groźbie skierowanej do dwóch kochanków. Wszyscy popatrzyli na mnie ze zdziwionym wzrokiem. Spostrzegłem na twarzy tego dupka zarys uśmiechu. Powiedziałem coś śmiesznego?
- Niedawno przeczytałem w wywiadzie z tobą że chcesz aby twoja kolejna piosenka opierała się o przyjaźni,sile walki i solidarności. Dlaczego więc tak szybko chcesz zmienić swoje plany? - mówił z pomocą tłumacza nie odrywając ode mnie wzroku. A więc chcesz podjąć ze mną walkę,co?
- Masz z tym jakiś problem?
- Nie o to chodzi. Decydując się na współprace z tobą chcieliśmy jak najbardziej pójść ci na rękę i dopasować do twoich pomysłów. Prześledziliśmy twoje ostatnie wywiady tylko dlatego aby każdy był zadowolony. Ale jak widać szybko zmieniasz zdanie.
- A co nie wolno mi?! - oburzyłem się.
- Nie mam zamiaru tego kwestionować... - powiedział C.A.P.
- Dlatego dopasujecie się do mojego pomysłu i będzie po sprawie - powiedziałem sucho.
- Muszę cię przeprosić - odparł a na jego twarzy pojawił się uśmiech - nie musimy tego akceptować. Przed przyjazdem tutaj skontaktowaliśmy się z twoim managerem  mówiąc mu o charakterze tekstu. Był bardzo zadowolony z naszego podejścia i za jego zgodą napisaliśmy wstępny tekst. Zmarszczyłem nerwowo brwi.
- Że co proszę?! - spojrzałem wściekle na Scootera,który zbladł w jednej sekundzie - Dlaczego nic mi o tym nie powiedziałeś?! Powinieneś to ze mną przedyskutować?!
- Byłem przekonany że chcesz aby piosenka miała taki charakter...
Zaczęło się we mnie gotować.
- Oczywiście na razie napisaliśmy demo i mamy zamiar to z tobą przeanalizować. Proszę nie denerwuj się. Chcieliśmy ułatwić naszą pracę... Proszę to jest dla ciebie...
Przesunął w moją stronę przezroczystą teczkę. Zostałem wykiwany przez własnego managera.
- Jesteśmy otwarci na twoje pomysły. Przeczytaj to. Jeśli będziesz miał jakieś zastrzeżenia,spotkajmy się i razem o tym porozmawiajmy - uśmiechnął się do mnie - jeśli pozwolisz będziemy już szli.
Wstał a następnie uczynili to jego towarzysze kłaniając się na do widzenia,wyszli jeden za drugim. Jednak C.A.P zatrzymał się w progu. Po chwili odwracając się do mnie posłał mi lodowate spojrzenie. W końcu  wyszli a w studiu zostałem tylko ja i Scooter. Co oni sobie myślą...!
- Cholera!


*Oczami Scootera*


- Cholera!
Krzyknął a moje serce niemal stanęło. Wziął teczkę leżącą na stole i z furią rzucił nią o ścianę. Następnie wstał i buntowniczo przewrócił krzesło. Popatrzył na mnie z mordem w oczach,po czym wyszedł trzaskając za sobą drzwiami.


Ten rozdział dedykowany jest Luizie,Lulu Belieber która wczoraj miała urodziny.Wszystkiego najlepszego Siostra.Spełnienia najskrytszych marzeń a szczególnie żebyś spotkała Justina,żebyś zawsze była szczęśliwa i żeby nikt cię nie dołował,żebyś spotkała kochającego cię chłopaka.Love You Sister <3

niedziela, 15 grudnia 2013

Rozdział 17

*Oczami Scootera*


Stałem na przeciwko siedzącego na kanapie Justina. Byliśmy w jego domu, a dokładniej w jego salonie. Od rana gdy przywitał mnie w progu miał skwaszoną minę. Po wczorajszym spotkaniu Teen Top, nawet Jessice nie udało się go uspokoić. Wygląda naprawdę groźnie z włożonymi rękoma w kieszenie i wzrokiem wbitym gdzieś pomiędzy stolik a podłogę, mam wrażenie jakby zaraz miały z nich wystrzelić błyskawice. Chyba nie powinienem proponować aby pracę nad tekstem piosenki sprawować w domowym studiu Justina. Tłumaczyłem mu że to pozwoli do poznania im się bliżej i postawi go w dobrym świetle, ale wciąż jest wściekły. Oprócz witającego -"cześć" nie odezwał się do mnie ani słowem. Może udaje dorosłego przed kamerami, ale poza nimi to wciąż dziecko, co dobrze teraz prezentuje... Naprawdę mógłby już przestać pokazywać swoję dąsy. Mam nadzieję że gdy chłopcy przyjdą nie będzie się tak zachowywać. Powinien sam wiedzieć że przywłaszczy sobie złą opinię. Pokręciłem głową i westchnąłem. Wtedy rozbrzmiał dzwonek do drzwi. Zerknąłem na Justina a on popatrzył na mnie wyczekująco, w końcu powiedział :
- A ty co?! Nie zamierzasz otworzyć drzwi?! - warknął na mnie, a ja otworzyłem zdumienie usta. Co jak co, ale do ludzi starszych powinien zwracać się z szacunkiem! Zagryzłem zęby i powstrzymałem się od wybuchu. Skarciłem go wzrokiem i poszedłem otworzyć drzwi.


*Oczami Justina*


Dobrze że poszedł, bo gdybym wstał nie wiem co by się stało. Zdecydował nie pytając mnie nawet o zdanie! W Końcu to mój dom i to ja powinienem mówić kto może do niego wchodzić a kto nie! Usłyszałem śmiechy. Przewróciłem oczami. Zbliżali się. W końcu weszli do salonu. Popatrzyłem na nich krótko z pogardą, a potem znowu odwróciłem wzrok. Pewnie teraz są zdezorientowani moim zachowaniem. I dobrze niech wiedzą z kim mają do czynienia. Uśmiechnąłem się do siebie słysząc spłoszone chrząknięcie Scootera i jego zabawny głos :
- W..więc c..co? Może przejdziemy dalej? Przecież nie będziemy tu tak stali prawda? - zaśmiał się nerwowo.
- Justin ma dziś zły dzień. Prawda Justin?
Poczułem z jakim wymuszeniem wymawia moje imię. Od niechcenia wstałem i przymilnie uśmiechnąłem się w ich stronę.
- Tak. Zawsze takie dni są spowodowane nieodpowiednimi osobami przebywającymi w moim towarzystwie - westchnąłem - ale co ja będę was zanudzać moimi problemami, przecież one was nie dotyczą prawda? -  powiedziałem z nutką sarkazmuw głosie - chodźmy do studia - odwróciłem się z tryiumfalnym wyrazem twarzy i ruszyłem w stronę powiedzianego miejsca. Co za ludzie. Mieli takie zdezorientowane miny. Scooter, pierwszy taz mogę powiedzieć że masz za swoje! Teraz będziesz musiał załagadzać sytuację, nie będzie ci łatwo. Weszliśmy do środka. Usiedliśmy przy okrągłym stole. Na przeciwko mnie usiadł ten kretyn który porzerał wzrokiem Jessicę. Dobrze! Jeśli tak bardzo lubisz gapić się na ludzi to zobaczymy czy ze mną sobie dasz radę...

Nowe Postacie

                                    Teen Top: Koreański zespół który lubi dziewczyna Justina Jessica zaraz po nim. Jeden z nich zakochał się w Jessi. Nagrywają piosenke z Justinem.
Od lewej: Ricky,C.A.P,Chunji,Niel,L.Joe,Changjo.




Scooter Braun: Menager Justina,jeden z jego przyjaciół. On "odkrył" Jussa w sieci i dzięki niemu jest sławnym piosenkarzem. Jest dla Justina jak ojciec.

środa, 11 grudnia 2013

Do hejterów

W szkole nie raz jestem hejtowana za to że Justin jest moim idolem, że go słucham... Czasami mam tego po prostu dosyć ale wierze że to się kiedyś wreszcie skończy... Ostatnio koledzy z mojej klasy hejtowali Justina za to że niby był w burdelu i spał z prostytutką. Wyzywali go od dziwkarzy. Mówili "Bieber lubi w dupe". Na początku kłóciłam się z nimi ale potem zrozumiałam że to nie ma sensu i przestałam się tym przejmować. Na wakacjach kupiłam sobie koszulke z Justinem i moja koleżanka od początku roku nic nie miała do tego że Justin w ustach ma krzyżyk, dopiero teraz się do tego przyczepiła i mówi że moja koszulka i Justin obrażają jej religię... Często wpadam w doła,ogólnie mam depresje i gdy słucham piosenek Justina one poprawiają moje samopoczucie,jest mi lepiej. Nie czuję się tak do dupy...Ale gdy jest mi naprawde źle włączam sobie to http://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=MrL7NiiQTHI i jeszcze bardziej się dołuje. Taka już jestem... Hejterze obejrzyj to a potem sobię myśl co chcesz-wiedz że ja mam to  w dupie!!!!

piątek, 1 listopada 2013

Rozdział 16

Po długich namowach Justina, zgodził się abym razem z nim czekała na nich w studiu. Moje serce zabiło jak szalone. Po kilkunastu minutach usłyszałam jak drzwi cicho skrzypią i do środka wstępuje szóstka chłopców wraz z innymi ludźmi z ekipy którzy z nimi przyjechali. Na ich widok Justin drygnął nerwowo. Chłopcy ustawili się w rzędzie a następnie kłaniając powiedzieli coś czego nie zrozumiałam, zapewne "dzień dobry" po koreańsku. Dość dziwna jak dla nas forma przywitania, ale w końcu pochodzą z innego miejsca na kuli ziemskiej, więc nie miałam powodu do jakichś zdziwień czy podobnych rzeczy. Scooter który ich tu przyprowadził, podszedł do nas i szepnął:
Justin powinieneś się z nimi przywitać-skończył, a ja popatrzyłam na niego wyczekująco, w końcu dodał - ty też możesz Jessico, zaraz po tym jak Justin się przedstawi. Uśmiechnęłam się zadowolona a mój gwiazdor tylko rzucił na mnie spojrzenie z wyrzutem jednak nic nie powiedział. Z wymuszonym i aktorskim uśmiechem. Po kolei podał im rękę. Widziałam jak zmusza się do tego i trochę się zaniepokoiłam. Mimo to nie zamierzałam zrezygnować z uściśnięcia im dłoni. Podeszłam do pierwszego członka zespołu stojącego z prawej strony, do L.Joe.
- Cześć jestem Jessica - powiedziałam a on z uśmiechem także się przedstawił. Kolejni chłopcy zachowali się podobnie. Ostatnią osobą jak i moim ulubionym członkiem zespołu był C.A.P. Wyciągnęłam do niego lekko drżącą dłoń.
- Cz..Cześć Jessica mam na imię - odparłam trochę zdenerwowana. Nie przeczę. Wypowiedziałam to dość dziwnie w śmiesznym tonie, ale on rozpromienił się na moje słowa. Justin obserwował to wszystko z boku. Katem oka widziałam jak nerwowo tupie nogą i ma założone ręce na piersi cofając się o krok do tyłu powiedziałam:
- Zawsze chciałam was poznać. Jestem waszą fanką - ale oni tylko popatrzyli po sobie pytająco. W tedy do akcji wkroczył L.Joe który dobrze zna angielski i C.A.P który również mnie zrozumiał. Po objaśnieniu im moich słów przystąpiłam do kontynuacji:
- Wasze piosenki bardzo mi się podobają, a teledysk do "Rocking" naprawdę mistrzowski. Ostatni album "Classic" był świetny - skończyłam. Z zachwytem C.A.P i L.Joe od razu po moich słowach uśmiechnęli się i podziękowali za to co powiedziałam po czym przetłumaczyli wszystko na koreański. Chciałam kontynuować ale niespodziewanie Justin złapał mnie za przed ramie i zmusił abym stanęła obok niego.
- Justin co ty... - ale nie dokończyłam ponieważ mi przerwał.
- Może dość tych radości - wypowiedział te słowa z naciskiem popatrzył na mnie - ... i przejdźmy do konkretów? -  powiedział zdenerwowany. Popatrzyłam na niego lekko marszcząc brwi, ale nie chcąc aby atmosfera stała się ciężka odwróciłam wzrok do Teen Top z uśmiechem na twarzy. Co dziwne gdy co pewien czas zerkałam na C.A.P nasze wzroki się stykały. Pewnie pomyślałabym, że to przez przypadek ale ta sytuacja miała miejsce za każdym razem, więc wykluczyłam ta myśl. Wyraźnie na mnie patrzył. Justin widząc to objął mnie ramieniem. Lekko zarumieniłam się. Scooter po chwili objaśnienia grafiku przystąpił do końca swojego dialogu.
- Słuchajcie chłopaki nie mamy zbyt dużo czasu na napisanie piosenki, więc jutro po śniadaniu od razu przyjeżdżajcie do studia ok? - spytał,a gdy ich prywatny tłumacz (który dołączył do nas parę minut później po tym jak Teen Top weszli do studia) przełożył im wszystko na koreański, wszyscy jednocześnie przytaknęli.

niedziela, 6 października 2013

Rozdział 15

- NIESPODZIANKA!!!
Dominika była w szoku, nie mogła nic wydusić z siebie ale po chwili jąkając się powiedziała:
- O jejciu jesteście kochani, nie mogę uwierzyć że zrobiliście to dla mnie!! - i popłakała się.
Podszedł do niej Christian, przytulił i powiedział:
- Wszystkiego Najlepszego Skarbie <3
- Ty o tym wiedziałeś i o niczym mi nie powiedziałeś?
- A co by to była za niespodzianka?
- Żadna heh - i pocałowała go.
Oczywiście na 18-stce nie mogło zabraknąć alkoholu. Wypiliśmy po kolejce i zaczęliśmy grać w różne nietypowe gry. Później poszła druga flaszeczka, trzecia a następnie zaczęliśmy grać w rozbieranego pokera. Haha najlepsze było to że Justin i Christian przegrywali i musieli się rozebrać do majtek. To był boski widok a szczególnie różowych bokserek Jusa haha. Następnie w grę weszła czwarta flaszka i wszyscy dosłownie wszyscy zaliczyliśmy zgona.


                                                       /Następny dzień/


Powoli zaczęłam otwierać ociężałe powieki. Strasznie bolała mnie głowa i było mi niewygodnie, a po za tym przebudził mnie intensywny zapach potu. Gdy dostrzegłam że przed moją twarzą znajdują się czyjeś stopy. Co tu się do cholery dzieję?!Podniosłam głowę i przysięgam że gdybym stała to zwaliło by mnie to z nóg. Impreza jeszcze chyba się nie skończyła bo jej uczestnicy wciąż tu byli. Każdy kto miał zgona spał gdzie mógł. Na podłodze,pod stołem, w kominku jeden na drugim jak się dało. Masakra. W powietrzu czuć było jeszcze opary alkoholu. Było ostro! Jeszcze nie przeżyłam czegoś takiego żeby każdy zaliczył zgona, to się rzadko zdarza. Zorientowałam się że te zatruwające mi powietrze stopy należą do mężczyzny, który zawładnął moim sercem i który zarzekał się że mało wypije. Spałam z Justinem na jednej kanapie. Był taki kochany. Chyba byłam jedyną osobą która nie spała. A gdzie mój iPhone?Zaczęłam szukać. Wystawał spod fotela, żeby nie było. Nie mam pojęcia skąd on się tam wziął. Drugie pytanie jakie mi się nasunęło to gdzie Dominika. Wstałam i zaczęłam jej szukać. Ludzie w kuchni spali nawet w zlewie. Boże! Na schodach, na komodzie. Istne szaleństwo! Wychodząc na górę po schodach omijałam w każdym razie starałam się omijać śpiących na nich znajomych. Znalazłam Dominikę w pokoju Justina. Spała na jego łóżku z Christianem. Słodko to wyglądało. Wtuleni w siebie jakby zaraz mieli się stracić. Uśmiechnęłam się pod nosem i zeszłam na dół. Było po 11.00 a.m. Zaczęłam głośno klaskać w ręce.
- Wstawać! - zaczęłam krzyczeć żeby się wynieśli. Powoli wszyscy się przebudzili.



                                                        xxx



- Kochanie, nie sprzątaj tego zadzwonię po ekipę sprzątającą. Odpocznij - Justin zaczął mnie odganiać jak zaczęłam sprzątać gdy tylko wszyscy się wynieśli. Wszyscy dziękowali za taką bibę której dawno nie było.
- Będzie szybciej.
- Daj spokój chodź się ze mną połóż. Wiem że boli cię głowa.
Rzuciłam mu rozbawiony uśmiech, ale się nie położyłam. Justin mruknął coś pod nosem.
- Zaraz wrócę - oznajmiłam.
Trzeba było tu posprzątać zanim zmusi mnie do położenia się i...zrobimy jeszcze większy bałagan ;) Jednak zanim zdążyłam wyjść w moją głowę trafiła poduszka.
- Justin! - zbeształam go - co ty wyprawiasz?
Mój ukochany uśmiechnął się niewinnie.
- Ja nic nie ro...
Ale zanim dokończyłam cisnęłam w niego dwoma poduszkami. Już po chwili tarzaliśmy się po łóżku cali w pierzu żartując. Justin zaczął mnie łaskotać po brzuchu i myślałam że umrę ze śmiechu.
- Przestań! - krzyczałam z trudem łapiąc oddech - proszę, stop!
Ale i złapanie oddechu nie bardzo mi wyszło gdy mój chłopak mnie pocałował...W sumie mogłam się nawet udusić jeśli oddychanie miałoby nam przerwać ;) Leżeliśmy razem pokryci białymi piórami niczym w bajce. Justin smakował drogą whisky,która wczoraj pił i nutka cynamonu. Był taki ciepły...Miałam ochotę zostać w jego ramionach na zawsze, a cały świat przestał istnieć. Liczył się tylko on. Jego gładka skóra, umięśnione ręce i pieszczotliwy dotyk. Tak. Teraz byłam tego pewna. Kocham go.
Robiło mi się coraz goręcej. Czułam że Justinowi też. Już ściskaliśmy się mocniej, nasze gesty stawały się odważniejsze. Kiedy nagle zadzwonił telefon. Mój gwiazdor westchnął z żalem i wypuścił mnie z objęć.
- Halo? - spytał szorstko.
Przewróciłam oczami. Kto mógł dzwonić w takim momencie?! W miarę jak Justin słuchał jego mina stawała się coraz bardziej ponura. Po chwili wyłączył iPhona.
- Co się stało? - spytałam troskliwie.
Justin cisnął komórką na ziemię. Jego twarz pochmurniała.
- Teen Top przyjeżdżają do Nowego Yorku - oznajmił
- Teen Top?! Ci Koreańczycy? - zdziwiłam się.
To była mój ulubiony zespół zaraz po moim chłopaku! Justin skinął głową.
- Jedna z najlepszych koreańskich grup... i moi odwieczni rywale.
Przyjrzałam się mojemu ukochanemu. Nie miałam pojęcia co mu zrobili ani czym rozzłościli, ale wiedziałam jedno...BĘDZIE OSTRO!



środa, 11 września 2013

Rozdział 14

*Oczami Justina*


Rano wstałem wcześniej, ubrałem czyste bokserki i zrobiłem smaczne śniadanie. Jessi gdy się obudziła weszła do kuchni, objęła mnie od tyłu i powiedziała:
-Część skarbie.
-Hej kotku- i dałem jej całusa. Na stole masz śniadanie, usiądź i zjedz a ja zaraz do ciebie dołączę.
-Zgadnij kto za parę dni ma 18-ste urodziny!- strasznie była szczęśliwa.
-Nie wiem?
-No a kto jest moją najlepszą przyjaciółką?
-Aha Dominika. A urządzasz jakąś imprezę o której wie czy imprezę niespodziankę?- spytałem się
-Zrobię imprezę niespodziankę.
-To ja ci pomogę w niej urządzaniu,ok skarbie?
-No jasne :p- i dała mi całusa w policzek.
-A kiedy dokładnie są- spytałem się
-Za 4 dni, a co?
-Nie nic, tylko wydaje mi się że za 2 dni ma randkę z Chrisem no nie?- spytałam się
-A faktycznie, może zrobimy im taką romantyczna kolacje jak ty mi w ostatni dzień twojego pobytu z w NY?
-Dobry pomysł. To zrobimy to u mnie na tarasie przy basenie ok?- zaproponowałem
-No spoko.


                                                              /3 dni później/


*Oczami Dominiki*


No i nadszedł dzień mojej wyjątkowej randki. Jessica jeszcze nie wróciła od Jusa więc sama musiałam sobie wybrać ubrania i upiąć włosy. Byłam taka podekscytowana tym wszystkim. Christian wszystko przygotowywał więc nie wiedziałam gdzie to będzie. Włączyłam sobie moje ulubione piosenki (Justina <3) i zaczęłam tańczyć w rytm muzyki. Szło mi całkiem nieźle. Postanowiłam zadzwonić do Christiana:
*Cześć Chris :)
*Hej perełko :* Już się nie mogę doczekać. Co tam?
*Żebyś wiedział ja też. Właśnie się przygotowuję.
*Przyjadę po ciebie o 15.00 a.m ok?
*Spoko.Będę kończyc zadzwonię jeszcze do Jessi. Pa
*Ok.Pa
I rozłączyłam się.Więc zadzwoniłam do niej.
*Siemka Jessi
*Joł, jak tam przed randką?*Trochę się stresuje ale wszystko w porządku.
*Powiedział gdzie się wybieracie?
*Nie ale myślę że będzie fajnie.
*Ta ja też haha.
*Co?Co ty też?
*A nic,powiedziałam to tak jakbym była na twoim miejscu.
*Aha spoko. Ok będę się zbierać bo niedługo ahhh...moja randeczka.
*Luzik.Pa.
No i zaczęłam się ubierać :w i kręcić włosy. Po 15 minutach przyszedł Christian.Na powitanie dał mi całusa w policzek.
-Daj mi rękę pójdziemy do samochodu.tak jak powiedział tak zrobiłam. Wsiedliśmy do czarnego :Range Rovera którego prowadził Justin? (Nie wiem o co im chodziło haha).
-Gdzie się państwo wybieracie?- spytał Juss.
-Wiesz gdzie szoferze hehe.
-Po wszystkim dostaniesz za tego szofera,ja nie żartuje.
No i w końcu dojechaliśmy pod willę. Była piękna.
-WOW czyja to?- spytałam się.
-Moja,no nie że zajebista hehe.
-Nom niezła jest.
Christian wyszedł pierwszy i otworzył mi drzwi ja dżentelmen. Weszliśmy na taras gdzie był piękny stolik.
-Chris to wszystko jest cudowne.- byłam zachwycona.
-Takie jak ty- czułam że robię się czerwona jak burak.
Usiedliśmy i zaczęliśmy rozmawiać i poznawać się. Jednym słowem było nieziemsko.
-Domi wiem że to może jeszcze tak dokładnie się nie znamy a to nasza pierwsza randka ale nie mogę wytrzymać: Zostaniesz moją dziewczyną?
-Tak!
Nie musiałam się zastanawiać i zgodziłam się. To był ideał mojego chłopaka. Wreszcie nadszedł czas na pierwszy pocałunek. Złączyliśmy usta na dość długo. Po chwili przerwaliśmy gdyż weszli Jessi i Jus:
-Wiecie co może zostalibyście u nas dziś na noc?
-Ja z chęcią ale nie wiem jak Dominika- powiedział Christian.
-Spoko mogę zostać.
-Fajnie. To ja z Jessi śpimy u mnie w pokoju a wy na kanapie w salonie haha,nie no żartuje hah.
-No już myślałem że na serio to mówisz- powiedział Christian.
Posiedzieliśmy do 23.00 p.m rozmawiając i w między czasie oglądając jakieś filmy. Potem poszliśmy się myć i spać.


*Oczami Jessici*


Rano musieliśmy wysłać gdzieś Domi i Chrisa razem z nią żeby się niczego nie domyśliła (Chris o wszystkim wiedział). Postanowiłam z Justinem że imprezkę zrobimy u niego. Wysłaliśmy ich po zakupy a później do DisneyLandu. Musieli zjeść gdzieś na mieście. Zjedliśmy śniadanie i zaczęliśmy urządzać willę. Chipsy i inne przekąski postanowiłam że wyłożę na stoły 30 minut przed party. Dwa dni temu wysłałam wszystkim zaproszenia z adresem żeby wiedzieć że dziś wszyscy przyjdą. Razem będzie około 60 osób. Napisałam że party zacznie się o 20.00 p.m bo o 18.00 nie ma sensu.
-Justin pojedziemy jeszcze do mnie?- spytałam się
-A po co kochanie?
-No bo muszę przecież w coś przebrać c'nie?
-Masz rację ale ty nawet :w tym wyglądasz seksownie. Powiedział Juss ze słodkim uśmiechem.
Więc ja powiedziałam,pojechaliśmy. Wybrałam :to. Justinowi bardzo się to spodobało. Do domu Juju dojechaliśmy 10 minut przed przyjęciem, w ogóle się tego nie spodziewaliśmy. Musiałam szybko rozłożyć przekąski i procenty na wszystkie stoły. Chwilkę później goście zaczęli już przychodzić.
-Cześć wchodźcie, Domi nie ma ale za niedługo będzie.
Postanowiłam do niej zadzwonić udając przestraszoną żeby jak najszybciej przyjechała z Chrisem:
*Cz...cześć przyjeżdżajcie szybko Justinowi się coś stało.
*Jak to!?Co on zrobił?!Co się z nim dzieję?!
*No wie wiem. Byłam u niego w pokoju a jak zeszłam do kuchni on się strasznie trząsł, ma chyba drgawki.
*Ok to my już tam jedziemy.Pa.
Po 15 minutach byli na miejscu. Jak weszli, Domi od progu krzyczała:
-Jessica i co z Justinem?!
My wszyscy wyskoczyliśmy zza mebli i krzyknęliśmy:
-NIESPODZIANKA!!!