poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Rozdział 6

Ten dzień był najlepszym jaki przeżyłam. Rano obudziłam się bardzo szczęśliwa.Mogę powiedzieć że to była najlepsza randka jaką do tej pory przeżyłam. Tylko najgorsze bo o naszych spotkaniach nie wiedziała najbliższa mi osoba-Dominika. Więc szybko ubrałam się w to,zjadłam śniadanie i poszłam do Domi. Powiedziałam jej wszystko, to co się działo wczoraj i dwa dni wcześniej- nie pamiętałam dokładnie bo spił mnie heh.Nie ukrywam że była zazdrosna, ale też i zła bo nie powiedziałam jej tego od razu.
-O kurczę, zapomniałam że dziś też mam się z nim spotkać- powiedziałam do Domi.
-Taa ty pójdziesz się z nim spotkać a mnie znów samą zostawisz?!- powiedziała wkurzona
-Wiem że nie powinnam cie zostawiać- powiedziałam mając poczucie winy?
-To o której masz się z nim spotkać- spytała Dominika.
-Nie wiem, jeszcze dziś nie dostałam sms-a od Justina- powiedziałam.
-Mam pomysł- nagle mnie olśniło.
- Co ci znowu do głowy przyszło?-spytała zdziwiona Domi.
-Może poszłabyś ze mną?Wreszcie go poznasz.Porozmawiasz z nim tak jak zawsze o tym marzyłaś-zaproponowałam.
-Mogę?!Naprawdę?!Nie wierzę!!- zaczęła się cieszyć.
-Pewnie, to idziemy razem!
-Aaa!!Spotkam Justina!- cieszyła się.A on wie?A jak on nie chce?Jak będzie zły?!- nagle spoważniała.
-Na pewno nie będzie.On kocha wszystkie swoje "żony"-zaśmiałam się- napewno się ucieszy.
-To extra!- powróciło szczęście.Jak widziałam jak się cieszy to zaczęłam żałować że nie zaproponowałam tego wcześniej.Po jeszcze dłuższej chwili poszłam do domu.Byłyśmy z Domi w kontakcie.Postanowiłam napisać do Justina.
*Cześć to o której się widzimy?- spytałam.
*samochód przyjedzie dziś po ciebie o 5 p.m. Dobrze?
*Tak, pewnie mi pasuje.
*To bardzo się cieszę, już nie mogę się doczekać- wyznał.
*Ja też.Mam niespodziankę.- napisałam.
*Naprawdę?Teraz jeszcze bardziej nie mogę się doczekać-ucieszył się.
*To do zobaczenia.
Zaczęłam się szykować.Zrobiłam naturalny makijaż i delikatnie zakręciłam włosy. Na siebie założyłam to. Pół godziny przed 5 p.m napisałam sma-a do Dominiki aby przyszła do mnie byśmy razem były już gotowe. Była ubrana w to,później powiedziała mi ze mama przyjedzie po nią o 6 p.m i nie może zostać dłużej. Gdy samochód już podjechał Domi się zachwyciła na jego widok. Strasznie się denerwowała. Uspokajałam ją, ale ta jeszcze bardziej było podekscytowana. Dojechałyśmy na miejsce. Dziś już ostatni raz spotykam się z Justinem, więc podziękowałam jego kierowcy że odwoził i przywoził mnie o każdej porze dnia. Gdy samochód odjechał zobaczyłyśmy stojącego w drzwiach Justina.Na jego twarzy pojawiło się zdziwienie. Nie wiedziałam co mam  zrobić, myślałam że się ucieszy. Podeszłyśmy do niego. Był ubrany w to.
-Cześć!Oto moja niespodzianka- oznajmiłam szczerząc się. Oczami błagałam Justina by też się uśmiechnął. Po tym ucieszył się, lecz nie wiem czy szczerze, nie ważne, ważne żeby Dominika widziała że się cieszy.
-Ja. ja. ja nie mogę! To ty! To naprawdę ty!! Nie wierzę!-zaczęła się cieszyć i piszczeć a ja tylko zmierzyłam ją wzrokiem, znacząco by nie zachowywała się jak małpa.
-Cześć też się cieszę że cię widzę...-powiedział zmieszany Justin.
-Dominika, jestem Dominika.
-Tak, ale Domi zostanie z nami tylko godzinę, bardzo chciała cię poznać, jest twoją wielka fanką zaraz po mnie oczywiście haha- zwróciłam się do Justina.
-Pewnie też się bardzo cieszę że mogę poznać moją wielką jak widzę fankę heh. Chodźcie za mną. Zaprowadził nas na basen. Tam siedliśmy przy barku i zaczęliśmy rozmawiać. Dominika miała masę pytań do Justina na które odpowiadał. Po tej pełnej dla Domi wrażeń godzinie musiała się z nami pożegnać. Gdy odjechała Justin odetchnął głęboko. Uśmiechnęłam się do niego i wymieniliśmy się spojrzeniami.
-Sorry, jeśli popsułam ci plany ale ona bardzo marzyła żeby cię poznać.
-Nic nie szkodzi, rozumiem.
-Ale nie jesteś zły?- spytałam z nadzieją w głosie.
-Pewnie że nie- powiedział i uśmiechnął się do mnie- jesteś kochana- dodał z innej beczki.
-Dzięki.Ty też- przytuliłam go.
-Chodź mam coś dla ciebie- powiedział JuJu.
-Co?Co to?
-Niespodzianka- uśmiechnął się tajemniczo. Chwycił mnie za rękę i zaprowadził na ogromny taras. Był tam rozłożony okrągły stolik z beżowym obrusem i czerwonymi różami.
-Przechodzisz samego siebie- powiedziałam zaskoczona- zawsze się tak starasz?
-Tylko teraz i dla ciebie.
-Wiesz dobrze że nie musiałeś- powiedziałam.
-Jeśli dziewczyna mi się podoba to się staram- uśmiechnął się. Udałam że tego nie słyszałam i odwzajemniłam uśmiech.
-Jessico to się dzieje może trochę za szybko ale muszę się spytać:Będziesz moją dziewczyną??
LOL zaniemówiłam, nie docierała do mnie to co własnie powiedział.
-Tak!!!- rzuciłam mu się na szyję i pocałowałam go.
Usiedliśmy do stołu i zjedliśmy wcześniej przygotowaną kolację. Potem Justin przyniósł czerwone wino, popijając go rozmawialiśmy. Opowiadał mi jak przeżył wyjazd ze Stratford,przeprowadzkę do Atlanty a potem tutaj do Nowego Yorku. Wypiliśmy po dwie lampki wina i skończyły nam się tematy rozmów, więc powiedziałam:
-Justin muszę wracać, ty też musisz spać bo przecież jutro wcześnie rano wyjeżdżasz- powiedziałam.
-Masz rację. Czekaj a masz czym wrócić do domu?- spytał nastolatek.
-No właśnie że nie. A po Domi nie zadzwonię bo jest już za późno (23.30 p.m)- powiedziałam.
-No to zadzwonię po taxi- zaproponował Jus.
-Ok.
Po 15 minutach przyjechała taxówka. Pożegnałam Justina namiętnym pocałunkiem i wsiadłam do samochodu...

4 komentarze:

  1. Jaki ten Justin jest rooomantyczny :D Fajny blog, taki spontaniczny xd Serio fajne ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super blog. Naprawdę!
    Jeśli chcesz więcej obserwatorów dołącz do katalogu blogów i zdobywaj więcej czytelników:
    http://znajdzbloga.blogspot.com/p/tworczosc-wasna.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy6/24/2013

    fajne ;>

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowy12/23/2013

    zajebiste !
    /mistycznaluiza2

    OdpowiedzUsuń