sobota, 28 grudnia 2013

Rozdział 18

*Oczami Scootera*


Co ten Justin wyprawia?! Patrzy na tego chłopaka jakby zaraz chciał zabić go wzrokiem! Biedny chłopak, pewnie czuje się nieswojo w takiej sytuacji. Trzeba zaraz coś z tym zrobić! Już miałem podejść do Justina ale zauważyłem że C.A.P rozpoczął kontr atak. Wybauszyłem oczy. Ten chłopak jest naprawdę spokojny gdy Justin omal nie wychodzi z siebie! Szybko! Muszę skończyć tą bitkę na spojrzenia i to nie dla dobra lidera Teen Top a dla Justina! W pośpiechu chwyciłem butelkę wody i postawiłem ją przed moim podopiecznym. Nie poskutkowało, oni nadal patrzyli na siebie groźnie. Potrząsnąłem go za ramię i w końcu odwrócił się do mnie.
- Czego chcesz!? - warknął
- Przyniosłem ci wodę - odparłem, a potem szepnąłem mu na ucho - jeśli masz zamiar z nimi współpracować w pokoju to radzę ci skończyć z tym dziecinnym zachowaniem, rozumiemy się?
Skończyłem i uśmiechnąłem się do wszystkich jakby nigdy nic. Justin opadł na oparcie krzesła w włożył buntowniczo ręce w kieszenie spodni. Poluzowałem zaciśnięty krawat. Chyba zaczynam mieć już dość... Przysięgam i gdy to wszystko w końcu się skończy wystąpię o urlop i to bardzo długi urlop. Usiadłem na szarej kanapie pod ścianą i wziąłem głęboki wdech. Mam nadzieję że nie będę musiał zbyt wiele razy interweniować. Popatrzyłem z nadzieją na Justina, a potem na lidera Teen Top który zabrał głos, uprzedzając tym niskie i uprzejme skinienie głową.
- Jako lider zespołu chciałem w imieniu wszystkich członków oraz wytwórni TopMediaEntertainment podziękować i... - urwał szybko odwracając się do tyłu gdzie siedział ich tłumacz i konsultując z nim kwestie w sprawie przetłumaczenia jakiegoś zdania - ... powiedzieć że jesteśmy bardzo wdzięczni za podjęcie z nami współpracy - po zakończeniu zdania wszyscy schylili głowy i głośno podziękowali po koreańsku. Gdy ich wzroki znowu pojawiły się na tym samym poziomie zapadłą niezręczna cisza. Justin powiedz coś do cholery! Dlaczego sprawiasz wrażenie jakby te słowa w ogóle cię nie obchodziły?! Już miałem wstać, ale z ulgą zauważyłem jak Justin prostuje się, jakby z łaski zaczyna dialog.
- Dziękuje za przybycie - odparł z udanym uśmiechem - mam nadzieję że wspólnie osiągniemy wyznaczony cel a nasza praca obejdzie się bez żadnych konfliktów - ostatnie dwa słowa wypowiedział z wymuszeniem nie spuszczając wzroku z C.A.P. Inni członkowie uśmiechnęli się błudo i z wolna przytaknęli.
- Porozmawiajmy w koncepcie tytułowej piosenki - lider Teen Top odchrząknął po czym zaczął:
- ...Nasza wytwórnia myślała aby piosenka opierała się na solidarności względem innego człowieka. O sile woli i samowystarczalnej osobowości - powiedział C.A.P.


*Oczami Justina*


Co? O sile woli? Kogo oni chcą zachwycić? Widzę że już wcześniej się przygotowaliście. Myśleliście pewnie że dam wam wolną rękę? Po moim trupie!
- Ostatnio dużo myślałem o zdradach... chcę by piosenka była o niezależności i groźbie skierowanej do dwóch kochanków. Wszyscy popatrzyli na mnie ze zdziwionym wzrokiem. Spostrzegłem na twarzy tego dupka zarys uśmiechu. Powiedziałem coś śmiesznego?
- Niedawno przeczytałem w wywiadzie z tobą że chcesz aby twoja kolejna piosenka opierała się o przyjaźni,sile walki i solidarności. Dlaczego więc tak szybko chcesz zmienić swoje plany? - mówił z pomocą tłumacza nie odrywając ode mnie wzroku. A więc chcesz podjąć ze mną walkę,co?
- Masz z tym jakiś problem?
- Nie o to chodzi. Decydując się na współprace z tobą chcieliśmy jak najbardziej pójść ci na rękę i dopasować do twoich pomysłów. Prześledziliśmy twoje ostatnie wywiady tylko dlatego aby każdy był zadowolony. Ale jak widać szybko zmieniasz zdanie.
- A co nie wolno mi?! - oburzyłem się.
- Nie mam zamiaru tego kwestionować... - powiedział C.A.P.
- Dlatego dopasujecie się do mojego pomysłu i będzie po sprawie - powiedziałem sucho.
- Muszę cię przeprosić - odparł a na jego twarzy pojawił się uśmiech - nie musimy tego akceptować. Przed przyjazdem tutaj skontaktowaliśmy się z twoim managerem  mówiąc mu o charakterze tekstu. Był bardzo zadowolony z naszego podejścia i za jego zgodą napisaliśmy wstępny tekst. Zmarszczyłem nerwowo brwi.
- Że co proszę?! - spojrzałem wściekle na Scootera,który zbladł w jednej sekundzie - Dlaczego nic mi o tym nie powiedziałeś?! Powinieneś to ze mną przedyskutować?!
- Byłem przekonany że chcesz aby piosenka miała taki charakter...
Zaczęło się we mnie gotować.
- Oczywiście na razie napisaliśmy demo i mamy zamiar to z tobą przeanalizować. Proszę nie denerwuj się. Chcieliśmy ułatwić naszą pracę... Proszę to jest dla ciebie...
Przesunął w moją stronę przezroczystą teczkę. Zostałem wykiwany przez własnego managera.
- Jesteśmy otwarci na twoje pomysły. Przeczytaj to. Jeśli będziesz miał jakieś zastrzeżenia,spotkajmy się i razem o tym porozmawiajmy - uśmiechnął się do mnie - jeśli pozwolisz będziemy już szli.
Wstał a następnie uczynili to jego towarzysze kłaniając się na do widzenia,wyszli jeden za drugim. Jednak C.A.P zatrzymał się w progu. Po chwili odwracając się do mnie posłał mi lodowate spojrzenie. W końcu  wyszli a w studiu zostałem tylko ja i Scooter. Co oni sobie myślą...!
- Cholera!


*Oczami Scootera*


- Cholera!
Krzyknął a moje serce niemal stanęło. Wziął teczkę leżącą na stole i z furią rzucił nią o ścianę. Następnie wstał i buntowniczo przewrócił krzesło. Popatrzył na mnie z mordem w oczach,po czym wyszedł trzaskając za sobą drzwiami.


Ten rozdział dedykowany jest Luizie,Lulu Belieber która wczoraj miała urodziny.Wszystkiego najlepszego Siostra.Spełnienia najskrytszych marzeń a szczególnie żebyś spotkała Justina,żebyś zawsze była szczęśliwa i żeby nikt cię nie dołował,żebyś spotkała kochającego cię chłopaka.Love You Sister <3

niedziela, 15 grudnia 2013

Rozdział 17

*Oczami Scootera*


Stałem na przeciwko siedzącego na kanapie Justina. Byliśmy w jego domu, a dokładniej w jego salonie. Od rana gdy przywitał mnie w progu miał skwaszoną minę. Po wczorajszym spotkaniu Teen Top, nawet Jessice nie udało się go uspokoić. Wygląda naprawdę groźnie z włożonymi rękoma w kieszenie i wzrokiem wbitym gdzieś pomiędzy stolik a podłogę, mam wrażenie jakby zaraz miały z nich wystrzelić błyskawice. Chyba nie powinienem proponować aby pracę nad tekstem piosenki sprawować w domowym studiu Justina. Tłumaczyłem mu że to pozwoli do poznania im się bliżej i postawi go w dobrym świetle, ale wciąż jest wściekły. Oprócz witającego -"cześć" nie odezwał się do mnie ani słowem. Może udaje dorosłego przed kamerami, ale poza nimi to wciąż dziecko, co dobrze teraz prezentuje... Naprawdę mógłby już przestać pokazywać swoję dąsy. Mam nadzieję że gdy chłopcy przyjdą nie będzie się tak zachowywać. Powinien sam wiedzieć że przywłaszczy sobie złą opinię. Pokręciłem głową i westchnąłem. Wtedy rozbrzmiał dzwonek do drzwi. Zerknąłem na Justina a on popatrzył na mnie wyczekująco, w końcu powiedział :
- A ty co?! Nie zamierzasz otworzyć drzwi?! - warknął na mnie, a ja otworzyłem zdumienie usta. Co jak co, ale do ludzi starszych powinien zwracać się z szacunkiem! Zagryzłem zęby i powstrzymałem się od wybuchu. Skarciłem go wzrokiem i poszedłem otworzyć drzwi.


*Oczami Justina*


Dobrze że poszedł, bo gdybym wstał nie wiem co by się stało. Zdecydował nie pytając mnie nawet o zdanie! W Końcu to mój dom i to ja powinienem mówić kto może do niego wchodzić a kto nie! Usłyszałem śmiechy. Przewróciłem oczami. Zbliżali się. W końcu weszli do salonu. Popatrzyłem na nich krótko z pogardą, a potem znowu odwróciłem wzrok. Pewnie teraz są zdezorientowani moim zachowaniem. I dobrze niech wiedzą z kim mają do czynienia. Uśmiechnąłem się do siebie słysząc spłoszone chrząknięcie Scootera i jego zabawny głos :
- W..więc c..co? Może przejdziemy dalej? Przecież nie będziemy tu tak stali prawda? - zaśmiał się nerwowo.
- Justin ma dziś zły dzień. Prawda Justin?
Poczułem z jakim wymuszeniem wymawia moje imię. Od niechcenia wstałem i przymilnie uśmiechnąłem się w ich stronę.
- Tak. Zawsze takie dni są spowodowane nieodpowiednimi osobami przebywającymi w moim towarzystwie - westchnąłem - ale co ja będę was zanudzać moimi problemami, przecież one was nie dotyczą prawda? -  powiedziałem z nutką sarkazmuw głosie - chodźmy do studia - odwróciłem się z tryiumfalnym wyrazem twarzy i ruszyłem w stronę powiedzianego miejsca. Co za ludzie. Mieli takie zdezorientowane miny. Scooter, pierwszy taz mogę powiedzieć że masz za swoje! Teraz będziesz musiał załagadzać sytuację, nie będzie ci łatwo. Weszliśmy do środka. Usiedliśmy przy okrągłym stole. Na przeciwko mnie usiadł ten kretyn który porzerał wzrokiem Jessicę. Dobrze! Jeśli tak bardzo lubisz gapić się na ludzi to zobaczymy czy ze mną sobie dasz radę...

Nowe Postacie

                                    Teen Top: Koreański zespół który lubi dziewczyna Justina Jessica zaraz po nim. Jeden z nich zakochał się w Jessi. Nagrywają piosenke z Justinem.
Od lewej: Ricky,C.A.P,Chunji,Niel,L.Joe,Changjo.




Scooter Braun: Menager Justina,jeden z jego przyjaciół. On "odkrył" Jussa w sieci i dzięki niemu jest sławnym piosenkarzem. Jest dla Justina jak ojciec.

środa, 11 grudnia 2013

Do hejterów

W szkole nie raz jestem hejtowana za to że Justin jest moim idolem, że go słucham... Czasami mam tego po prostu dosyć ale wierze że to się kiedyś wreszcie skończy... Ostatnio koledzy z mojej klasy hejtowali Justina za to że niby był w burdelu i spał z prostytutką. Wyzywali go od dziwkarzy. Mówili "Bieber lubi w dupe". Na początku kłóciłam się z nimi ale potem zrozumiałam że to nie ma sensu i przestałam się tym przejmować. Na wakacjach kupiłam sobie koszulke z Justinem i moja koleżanka od początku roku nic nie miała do tego że Justin w ustach ma krzyżyk, dopiero teraz się do tego przyczepiła i mówi że moja koszulka i Justin obrażają jej religię... Często wpadam w doła,ogólnie mam depresje i gdy słucham piosenek Justina one poprawiają moje samopoczucie,jest mi lepiej. Nie czuję się tak do dupy...Ale gdy jest mi naprawde źle włączam sobie to http://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=MrL7NiiQTHI i jeszcze bardziej się dołuje. Taka już jestem... Hejterze obejrzyj to a potem sobię myśl co chcesz-wiedz że ja mam to  w dupie!!!!

piątek, 1 listopada 2013

Rozdział 16

Po długich namowach Justina, zgodził się abym razem z nim czekała na nich w studiu. Moje serce zabiło jak szalone. Po kilkunastu minutach usłyszałam jak drzwi cicho skrzypią i do środka wstępuje szóstka chłopców wraz z innymi ludźmi z ekipy którzy z nimi przyjechali. Na ich widok Justin drygnął nerwowo. Chłopcy ustawili się w rzędzie a następnie kłaniając powiedzieli coś czego nie zrozumiałam, zapewne "dzień dobry" po koreańsku. Dość dziwna jak dla nas forma przywitania, ale w końcu pochodzą z innego miejsca na kuli ziemskiej, więc nie miałam powodu do jakichś zdziwień czy podobnych rzeczy. Scooter który ich tu przyprowadził, podszedł do nas i szepnął:
Justin powinieneś się z nimi przywitać-skończył, a ja popatrzyłam na niego wyczekująco, w końcu dodał - ty też możesz Jessico, zaraz po tym jak Justin się przedstawi. Uśmiechnęłam się zadowolona a mój gwiazdor tylko rzucił na mnie spojrzenie z wyrzutem jednak nic nie powiedział. Z wymuszonym i aktorskim uśmiechem. Po kolei podał im rękę. Widziałam jak zmusza się do tego i trochę się zaniepokoiłam. Mimo to nie zamierzałam zrezygnować z uściśnięcia im dłoni. Podeszłam do pierwszego członka zespołu stojącego z prawej strony, do L.Joe.
- Cześć jestem Jessica - powiedziałam a on z uśmiechem także się przedstawił. Kolejni chłopcy zachowali się podobnie. Ostatnią osobą jak i moim ulubionym członkiem zespołu był C.A.P. Wyciągnęłam do niego lekko drżącą dłoń.
- Cz..Cześć Jessica mam na imię - odparłam trochę zdenerwowana. Nie przeczę. Wypowiedziałam to dość dziwnie w śmiesznym tonie, ale on rozpromienił się na moje słowa. Justin obserwował to wszystko z boku. Katem oka widziałam jak nerwowo tupie nogą i ma założone ręce na piersi cofając się o krok do tyłu powiedziałam:
- Zawsze chciałam was poznać. Jestem waszą fanką - ale oni tylko popatrzyli po sobie pytająco. W tedy do akcji wkroczył L.Joe który dobrze zna angielski i C.A.P który również mnie zrozumiał. Po objaśnieniu im moich słów przystąpiłam do kontynuacji:
- Wasze piosenki bardzo mi się podobają, a teledysk do "Rocking" naprawdę mistrzowski. Ostatni album "Classic" był świetny - skończyłam. Z zachwytem C.A.P i L.Joe od razu po moich słowach uśmiechnęli się i podziękowali za to co powiedziałam po czym przetłumaczyli wszystko na koreański. Chciałam kontynuować ale niespodziewanie Justin złapał mnie za przed ramie i zmusił abym stanęła obok niego.
- Justin co ty... - ale nie dokończyłam ponieważ mi przerwał.
- Może dość tych radości - wypowiedział te słowa z naciskiem popatrzył na mnie - ... i przejdźmy do konkretów? -  powiedział zdenerwowany. Popatrzyłam na niego lekko marszcząc brwi, ale nie chcąc aby atmosfera stała się ciężka odwróciłam wzrok do Teen Top z uśmiechem na twarzy. Co dziwne gdy co pewien czas zerkałam na C.A.P nasze wzroki się stykały. Pewnie pomyślałabym, że to przez przypadek ale ta sytuacja miała miejsce za każdym razem, więc wykluczyłam ta myśl. Wyraźnie na mnie patrzył. Justin widząc to objął mnie ramieniem. Lekko zarumieniłam się. Scooter po chwili objaśnienia grafiku przystąpił do końca swojego dialogu.
- Słuchajcie chłopaki nie mamy zbyt dużo czasu na napisanie piosenki, więc jutro po śniadaniu od razu przyjeżdżajcie do studia ok? - spytał,a gdy ich prywatny tłumacz (który dołączył do nas parę minut później po tym jak Teen Top weszli do studia) przełożył im wszystko na koreański, wszyscy jednocześnie przytaknęli.

niedziela, 6 października 2013

Rozdział 15

- NIESPODZIANKA!!!
Dominika była w szoku, nie mogła nic wydusić z siebie ale po chwili jąkając się powiedziała:
- O jejciu jesteście kochani, nie mogę uwierzyć że zrobiliście to dla mnie!! - i popłakała się.
Podszedł do niej Christian, przytulił i powiedział:
- Wszystkiego Najlepszego Skarbie <3
- Ty o tym wiedziałeś i o niczym mi nie powiedziałeś?
- A co by to była za niespodzianka?
- Żadna heh - i pocałowała go.
Oczywiście na 18-stce nie mogło zabraknąć alkoholu. Wypiliśmy po kolejce i zaczęliśmy grać w różne nietypowe gry. Później poszła druga flaszeczka, trzecia a następnie zaczęliśmy grać w rozbieranego pokera. Haha najlepsze było to że Justin i Christian przegrywali i musieli się rozebrać do majtek. To był boski widok a szczególnie różowych bokserek Jusa haha. Następnie w grę weszła czwarta flaszka i wszyscy dosłownie wszyscy zaliczyliśmy zgona.


                                                       /Następny dzień/


Powoli zaczęłam otwierać ociężałe powieki. Strasznie bolała mnie głowa i było mi niewygodnie, a po za tym przebudził mnie intensywny zapach potu. Gdy dostrzegłam że przed moją twarzą znajdują się czyjeś stopy. Co tu się do cholery dzieję?!Podniosłam głowę i przysięgam że gdybym stała to zwaliło by mnie to z nóg. Impreza jeszcze chyba się nie skończyła bo jej uczestnicy wciąż tu byli. Każdy kto miał zgona spał gdzie mógł. Na podłodze,pod stołem, w kominku jeden na drugim jak się dało. Masakra. W powietrzu czuć było jeszcze opary alkoholu. Było ostro! Jeszcze nie przeżyłam czegoś takiego żeby każdy zaliczył zgona, to się rzadko zdarza. Zorientowałam się że te zatruwające mi powietrze stopy należą do mężczyzny, który zawładnął moim sercem i który zarzekał się że mało wypije. Spałam z Justinem na jednej kanapie. Był taki kochany. Chyba byłam jedyną osobą która nie spała. A gdzie mój iPhone?Zaczęłam szukać. Wystawał spod fotela, żeby nie było. Nie mam pojęcia skąd on się tam wziął. Drugie pytanie jakie mi się nasunęło to gdzie Dominika. Wstałam i zaczęłam jej szukać. Ludzie w kuchni spali nawet w zlewie. Boże! Na schodach, na komodzie. Istne szaleństwo! Wychodząc na górę po schodach omijałam w każdym razie starałam się omijać śpiących na nich znajomych. Znalazłam Dominikę w pokoju Justina. Spała na jego łóżku z Christianem. Słodko to wyglądało. Wtuleni w siebie jakby zaraz mieli się stracić. Uśmiechnęłam się pod nosem i zeszłam na dół. Było po 11.00 a.m. Zaczęłam głośno klaskać w ręce.
- Wstawać! - zaczęłam krzyczeć żeby się wynieśli. Powoli wszyscy się przebudzili.



                                                        xxx



- Kochanie, nie sprzątaj tego zadzwonię po ekipę sprzątającą. Odpocznij - Justin zaczął mnie odganiać jak zaczęłam sprzątać gdy tylko wszyscy się wynieśli. Wszyscy dziękowali za taką bibę której dawno nie było.
- Będzie szybciej.
- Daj spokój chodź się ze mną połóż. Wiem że boli cię głowa.
Rzuciłam mu rozbawiony uśmiech, ale się nie położyłam. Justin mruknął coś pod nosem.
- Zaraz wrócę - oznajmiłam.
Trzeba było tu posprzątać zanim zmusi mnie do położenia się i...zrobimy jeszcze większy bałagan ;) Jednak zanim zdążyłam wyjść w moją głowę trafiła poduszka.
- Justin! - zbeształam go - co ty wyprawiasz?
Mój ukochany uśmiechnął się niewinnie.
- Ja nic nie ro...
Ale zanim dokończyłam cisnęłam w niego dwoma poduszkami. Już po chwili tarzaliśmy się po łóżku cali w pierzu żartując. Justin zaczął mnie łaskotać po brzuchu i myślałam że umrę ze śmiechu.
- Przestań! - krzyczałam z trudem łapiąc oddech - proszę, stop!
Ale i złapanie oddechu nie bardzo mi wyszło gdy mój chłopak mnie pocałował...W sumie mogłam się nawet udusić jeśli oddychanie miałoby nam przerwać ;) Leżeliśmy razem pokryci białymi piórami niczym w bajce. Justin smakował drogą whisky,która wczoraj pił i nutka cynamonu. Był taki ciepły...Miałam ochotę zostać w jego ramionach na zawsze, a cały świat przestał istnieć. Liczył się tylko on. Jego gładka skóra, umięśnione ręce i pieszczotliwy dotyk. Tak. Teraz byłam tego pewna. Kocham go.
Robiło mi się coraz goręcej. Czułam że Justinowi też. Już ściskaliśmy się mocniej, nasze gesty stawały się odważniejsze. Kiedy nagle zadzwonił telefon. Mój gwiazdor westchnął z żalem i wypuścił mnie z objęć.
- Halo? - spytał szorstko.
Przewróciłam oczami. Kto mógł dzwonić w takim momencie?! W miarę jak Justin słuchał jego mina stawała się coraz bardziej ponura. Po chwili wyłączył iPhona.
- Co się stało? - spytałam troskliwie.
Justin cisnął komórką na ziemię. Jego twarz pochmurniała.
- Teen Top przyjeżdżają do Nowego Yorku - oznajmił
- Teen Top?! Ci Koreańczycy? - zdziwiłam się.
To była mój ulubiony zespół zaraz po moim chłopaku! Justin skinął głową.
- Jedna z najlepszych koreańskich grup... i moi odwieczni rywale.
Przyjrzałam się mojemu ukochanemu. Nie miałam pojęcia co mu zrobili ani czym rozzłościli, ale wiedziałam jedno...BĘDZIE OSTRO!



środa, 11 września 2013

Rozdział 14

*Oczami Justina*


Rano wstałem wcześniej, ubrałem czyste bokserki i zrobiłem smaczne śniadanie. Jessi gdy się obudziła weszła do kuchni, objęła mnie od tyłu i powiedziała:
-Część skarbie.
-Hej kotku- i dałem jej całusa. Na stole masz śniadanie, usiądź i zjedz a ja zaraz do ciebie dołączę.
-Zgadnij kto za parę dni ma 18-ste urodziny!- strasznie była szczęśliwa.
-Nie wiem?
-No a kto jest moją najlepszą przyjaciółką?
-Aha Dominika. A urządzasz jakąś imprezę o której wie czy imprezę niespodziankę?- spytałem się
-Zrobię imprezę niespodziankę.
-To ja ci pomogę w niej urządzaniu,ok skarbie?
-No jasne :p- i dała mi całusa w policzek.
-A kiedy dokładnie są- spytałem się
-Za 4 dni, a co?
-Nie nic, tylko wydaje mi się że za 2 dni ma randkę z Chrisem no nie?- spytałam się
-A faktycznie, może zrobimy im taką romantyczna kolacje jak ty mi w ostatni dzień twojego pobytu z w NY?
-Dobry pomysł. To zrobimy to u mnie na tarasie przy basenie ok?- zaproponowałem
-No spoko.


                                                              /3 dni później/


*Oczami Dominiki*


No i nadszedł dzień mojej wyjątkowej randki. Jessica jeszcze nie wróciła od Jusa więc sama musiałam sobie wybrać ubrania i upiąć włosy. Byłam taka podekscytowana tym wszystkim. Christian wszystko przygotowywał więc nie wiedziałam gdzie to będzie. Włączyłam sobie moje ulubione piosenki (Justina <3) i zaczęłam tańczyć w rytm muzyki. Szło mi całkiem nieźle. Postanowiłam zadzwonić do Christiana:
*Cześć Chris :)
*Hej perełko :* Już się nie mogę doczekać. Co tam?
*Żebyś wiedział ja też. Właśnie się przygotowuję.
*Przyjadę po ciebie o 15.00 a.m ok?
*Spoko.Będę kończyc zadzwonię jeszcze do Jessi. Pa
*Ok.Pa
I rozłączyłam się.Więc zadzwoniłam do niej.
*Siemka Jessi
*Joł, jak tam przed randką?*Trochę się stresuje ale wszystko w porządku.
*Powiedział gdzie się wybieracie?
*Nie ale myślę że będzie fajnie.
*Ta ja też haha.
*Co?Co ty też?
*A nic,powiedziałam to tak jakbym była na twoim miejscu.
*Aha spoko. Ok będę się zbierać bo niedługo ahhh...moja randeczka.
*Luzik.Pa.
No i zaczęłam się ubierać :w i kręcić włosy. Po 15 minutach przyszedł Christian.Na powitanie dał mi całusa w policzek.
-Daj mi rękę pójdziemy do samochodu.tak jak powiedział tak zrobiłam. Wsiedliśmy do czarnego :Range Rovera którego prowadził Justin? (Nie wiem o co im chodziło haha).
-Gdzie się państwo wybieracie?- spytał Juss.
-Wiesz gdzie szoferze hehe.
-Po wszystkim dostaniesz za tego szofera,ja nie żartuje.
No i w końcu dojechaliśmy pod willę. Była piękna.
-WOW czyja to?- spytałam się.
-Moja,no nie że zajebista hehe.
-Nom niezła jest.
Christian wyszedł pierwszy i otworzył mi drzwi ja dżentelmen. Weszliśmy na taras gdzie był piękny stolik.
-Chris to wszystko jest cudowne.- byłam zachwycona.
-Takie jak ty- czułam że robię się czerwona jak burak.
Usiedliśmy i zaczęliśmy rozmawiać i poznawać się. Jednym słowem było nieziemsko.
-Domi wiem że to może jeszcze tak dokładnie się nie znamy a to nasza pierwsza randka ale nie mogę wytrzymać: Zostaniesz moją dziewczyną?
-Tak!
Nie musiałam się zastanawiać i zgodziłam się. To był ideał mojego chłopaka. Wreszcie nadszedł czas na pierwszy pocałunek. Złączyliśmy usta na dość długo. Po chwili przerwaliśmy gdyż weszli Jessi i Jus:
-Wiecie co może zostalibyście u nas dziś na noc?
-Ja z chęcią ale nie wiem jak Dominika- powiedział Christian.
-Spoko mogę zostać.
-Fajnie. To ja z Jessi śpimy u mnie w pokoju a wy na kanapie w salonie haha,nie no żartuje hah.
-No już myślałem że na serio to mówisz- powiedział Christian.
Posiedzieliśmy do 23.00 p.m rozmawiając i w między czasie oglądając jakieś filmy. Potem poszliśmy się myć i spać.


*Oczami Jessici*


Rano musieliśmy wysłać gdzieś Domi i Chrisa razem z nią żeby się niczego nie domyśliła (Chris o wszystkim wiedział). Postanowiłam z Justinem że imprezkę zrobimy u niego. Wysłaliśmy ich po zakupy a później do DisneyLandu. Musieli zjeść gdzieś na mieście. Zjedliśmy śniadanie i zaczęliśmy urządzać willę. Chipsy i inne przekąski postanowiłam że wyłożę na stoły 30 minut przed party. Dwa dni temu wysłałam wszystkim zaproszenia z adresem żeby wiedzieć że dziś wszyscy przyjdą. Razem będzie około 60 osób. Napisałam że party zacznie się o 20.00 p.m bo o 18.00 nie ma sensu.
-Justin pojedziemy jeszcze do mnie?- spytałam się
-A po co kochanie?
-No bo muszę przecież w coś przebrać c'nie?
-Masz rację ale ty nawet :w tym wyglądasz seksownie. Powiedział Juss ze słodkim uśmiechem.
Więc ja powiedziałam,pojechaliśmy. Wybrałam :to. Justinowi bardzo się to spodobało. Do domu Juju dojechaliśmy 10 minut przed przyjęciem, w ogóle się tego nie spodziewaliśmy. Musiałam szybko rozłożyć przekąski i procenty na wszystkie stoły. Chwilkę później goście zaczęli już przychodzić.
-Cześć wchodźcie, Domi nie ma ale za niedługo będzie.
Postanowiłam do niej zadzwonić udając przestraszoną żeby jak najszybciej przyjechała z Chrisem:
*Cz...cześć przyjeżdżajcie szybko Justinowi się coś stało.
*Jak to!?Co on zrobił?!Co się z nim dzieję?!
*No wie wiem. Byłam u niego w pokoju a jak zeszłam do kuchni on się strasznie trząsł, ma chyba drgawki.
*Ok to my już tam jedziemy.Pa.
Po 15 minutach byli na miejscu. Jak weszli, Domi od progu krzyczała:
-Jessica i co z Justinem?!
My wszyscy wyskoczyliśmy zza mebli i krzyknęliśmy:
-NIESPODZIANKA!!!





niedziela, 25 sierpnia 2013

Rozdział 13 (+18)

*Oczami Jessici*


Imprezka była jak najbardziej udana. Zaraz po przebudzeniu miałam nieodebraną wiadomość od Justina:
*Dziękuje za świetne przyjecie <3 Przyjadę dziś po ciebie i pojedziemy do mnie.
Wstałam,ubrałam się :w. Zeszłam do kuchni,zrobiłam sobie pyszne śniadanie i poszłam do przyjaciółki.
-Hej co tam?- Przywitałam się.
-Cześć,nuda- odpowiedziała Domi
-Mam do ciebie pytanie- spytałam się
-Jakie?No dawaj
-Podoba ci się Christian Beadles?
-Co?!Nie pff coś ci się wydaje.
-Bo na imprezce oczu od niego nie odrywałaś. Widziałam,Justin też. Przecież to jest jego przyjaciel. Czujesz coś do niego?- wypytywałam się
-No podoba. Ale boję się do niego zagadać i w ogóle. Nie mów nic Christianowi ok?
-Nie martw się nie powiem.
-Wiesz że Justin zabiera mnie dziś do siebie?Ciekawe co będziemy robić?
-Nie wiesz co?Wyruchać cię chcę heh.
-Nie. Jest jeszcze na to za wcześnie.- wypierałam się słowom przyjaciółki.
-A jak się ubierasz na ta okazję?- spytała Domi
-Nie wiem. Zobaczę co mam w szafie. Na pewno coś luźnego i dziewczęcego- odpowiedziałam
-A wiesz o której będzie u ciebie?
-No właśnie nie,ale pewnie napisze że już jedzie.
-Spoko
-Co robimy?-spytałam się
-Chodź pójdziemy do parku. Odpoczniemy trochę- zaproponowała Domi
Więc poszłyśmy. Gdy przechodziłyśmy zauważyłam Chrisa siedzącego na ławce. Popchnęłam Dominikę w jego stronę.


*Oczami Dominiki*


O Boże co ona zrobiła. Ja nie chciałam  do niego iść. Ale już musiałam.
-Cześć,jestem Dominika- przywitałam się z nim.
-Siemka,ja Christian ale mów mi Chris.
-Ty jesteś najlepszym przyjacielem Justina?
-Noom
-A ja jestem Jessici,jego dziewczyny.
-Tak?!To fajnie. To będziemy mogli chodzić na podwójne randki.
-Na co?!Bo chyba się przesłyszałam.
-Nie przesłyszałaś się. Bardzo mi się podobasz. Na imprezce chciałem zagadać ale nie miałem odwagi-   powiedział Christian.
-Naprawdę?Ja miałam to samo :p
-Umówisz się ze mną na randkę?- zapytał.
-No pewnie!Odkąd cię zobaczyłam chciałam się z tobą umówić- powiedziałam
-Masz mój numer 517...- dał mi swój po czym ja dałam mu mój.
-Dzięki,będę już spadać. Jessi na mnie czeka. Do zobaczenia.
-Pa. Umówimy się na pojutrze dobrze?
-Mi pasuje. Cześć.
Podczas gdy ja szłam w stronę przyjaciółki Chris nadal tam siedział i patrzył się na mnie. Straciłyśmy parę godzin. Zaczęłyśmy iść w stronę domu Jessici,gdy byłyśmy na miejscu Justin czekał na nią.


*Oczami Justina*


Przyjechałem po nią na 17.00 a.m. Zapukałem do drzwi ale nikt mi nie otworzył.
Ubrany byłem :w. Poczekałem chwilę i zjawiły się dziewczyny.
-Siemka laseczki,gdzie byłyście?
-Cześć przystojniaku,w parku i zgadnij kogo spotkałyśmy?- zapytałam Dominika.
-No nie wiem,Christiana?- odpowiedziałem.
-Z kąt wiedziałeś- odpowiedziały chórkiem.
-Nie wiedziałem po prostu mam przeczucie heh a ty Jessica idź się przygotuj. Masz 15 minut. Czas start.
Wyszła po 15 minutach ubrana :w
-Wyglądasz świetnie- skomplementowałem ją. Pożegnaliśmy się z Dominiką i pojechaliśmy do mnie. Jechaliśmy 30 minut. Gdy byliśmy pod moja :willą. Jak Jessi ją zobaczyła była zachwycona i powiedziała:
-Justin twoja willa jest wspaniała
-Nie przesadzaj. Inni mają ładniejsze- powiedziałem.
Weszliśmy do domu i od razu poszliśmy do mnie do pokoju. Wziąłem ją na ręce,położyłem na łóżku i dałem słodkiego buziaka ale ona nie chciała przestać tego robić. Nie odrywając naszych ust zacząłem ściągać jej bluzę,potem ściągać spodnie. Stała w bieliźnie. Po chwili ja na sobie nie miałem ubrań. Byliśmy sobą tak zafascynowani że nie wiem kiedy pozbyliśmy się bielizny. Położyliśmy się na łóżku. Całowałem całe jej ciało. Piersi,brzuch,uda,całą twarz. Bardzo długo oddawaliśmy się pieszczotą. Chciałem aby dla Jessi ta chwila była jak najłatwiejsza i najprzyjemniejsza.
-Jesteś gotowa?- wyszeptałem- chcesz mnie poczuć w sobie?
-Tak- wyszeptała
Owinęła nogi wokół moich bioder i po chwili czuła mnie w sobie. Kochaliśmy się pierwszy raz. Moje biodra ruszały się równomiernie w przód i w tył. Całowałem ją w usta delikatnie a zarazem namiętnie czasem przygryzając przy tym jej wargę. Z każdym ruchem bioder sprawiałem że było coraz przyjemniej. Zacząłem jeszcze szybciej poruszać się w niej co doprowadzało do tego że oboje dochodziliśmy do totalnej rozkoszy. Coraz głośniej pojękiwaliśmy,krople potu spływały po naszych twarzach. Nagle nastała cisza,a przed tym tylko lekki jęk. Moje biodra zwalniały,ale mocniej wchodziłem w nią. Nie mogła złapać powietrza,wbijała paznokcie w moje plecy. Osiągnęliśmy szczyt[...] To było cudowne. Wyszedłem z niej i obydwoje zdyszani położyliśmy się na łóżku. Postanowiliśmy że Jessi zostanie u mnie na noc.Dałem jej swoją koszulkę. Wyglądała w niej cudownie. Zjedliśmy kolację. Poszliśmy się wykąpać i spać. Spaliśmy razem.

Całowałem całe 

wtorek, 30 lipca 2013

Rozdział 12

*Oczami Jessici*


Jeszcze nigdy nie byłam tak szczęśliwa jak wtedy. Pogodziłam się z miłością mojego życia. Zaraz poszłam do Dominiki by powiedzieć o tym co się stało. Gdy weszłam do jej domu od razy poszłam do niej do pokoju.
-Hej słońce- przywitałam się szczęśliwa.
-Hej, coś ty taka uradowana?- spytała lekko zdziwiona Domi.
-Aaa pogodziłam z Justinem. Tak źle nie było. Normalnie porozmawialiśmy i znów jesteśmy razem.
-Matko Jessi tak się cieszę!Mówiłam że wszystko będzie dobrze.- podeszła i mnie przytuliła.
-Ej, Domi może urządzimy taką małą imprezkę u mnie?- zaproponowałam.
-No to jest zajebisty pomysł!Zaprosimy naszych znajomych,Justina i jego przyjaciela.
-Noom. Tylko kiedy to zrobimy?- spytałam.
-Może tak za dwa dni?
-Idealny termin. Będę miała czas żeby ogarnąć dom i kupić potrzebne rzeczy.
-Spoko.
Posiedziałyśmy jeszcze trochę i w końcu musiałam iść do domu. Nie pozostało mi nic jak tylko wykąpać się.Ubrałam się :w. Gdy się przebierałam dostałam słodkiego sms-a od Justina:
*Śpij smacznie moje słonko <3
*Nawzajem kochanie :* Kocham Cię- napisałam
Jeszcze trochę się pocieszyłam tym sms-em i zasnęłam.


                                                        /Następny dzień/


Spało mi się bardzo dobrze. Ubrałam się :w i zeszłam do kuchni by zjęść śniadanie. Zjadłam płatki kukurydziane. Zadzwoniłam do Justina by oznajmić mu że robię "mini-party" i żeby zaprosił swojego przyjaciela, a potem do reszty znajomych. Justin zaproponował że zrobi mini koncert. Zaśpiewa piosenki z nowej płyty "Believe". Już nie mogłam się doczekać jutrzejszego dnia.
Bałam się tylko że przyjdzie Logan. Ale najbardziej cieszyłam się że Justin ze mną cały czas będzie. Nie miałam nic do roboty więc poszłam do sklepu kupić potrzebne rzeczy na jutro. Gdy byłam już w domu weszłam na facebooka i aska i bloga mojej koleżanki http://dajszanseuczuciom.blogspot.com/. Na Fb miałam 20 nieprzeczytanych wiadomości od Logana, bo dawno nie byłam na Fb. Posiedziałam z godzinę na laptopie. Jak wróciłam postanowiłam że wybiorę ubrania na jutro. Wybrałam :ten zestaw.
-Mhm będę wyglądać zajebiście- powiedziałam sama do siebie na głos. Potem zrobiłam kolacje,umyłam się, włączyłam TV i znów zasnęłam przed telewizorem.

                                                           /Następny dzień/


Nadszedł dzień party. Poleżałam sobie w łóżku,później ubrałam się :w i poszłam zrobić śniadanie. Potem zaczęłam sprzątać w domu i urządzać go. Na obiad zamówiłam pizzę. Na party umówiliśmy się na 19.30 a.m. Przebrałam się :w. Była 19.00 a.m więc goście powoli się już schodzili. Na końcu przyszedł Justin. Było zajebiście. Justin zaczął śpiewać a my tańczyliśmy i śpiewaliśmy razem z nim. Siedzieliśmy jeszcze dłużej niż ostatnim razem tylko nie było z nami Jusa. Około 6.00 a.m wszyscy zaczęli wychodzić.Justin wyszedł ostatni. Pożegnałam się z nim namiętnym pocałunkiem. Po tym jak poszedł ubrałam się w piżamę i zasnęłam u siebie w łóżku...





środa, 24 lipca 2013

Rozdział 11

*Oczami Logana*


Czekałem, czekałem i nikt nadal mi nie otworzył. Bałem się że coś jej się stało więc postanowiłem wyważyć drzwi. Gdy je wyrwałem z zawiasów zobaczyłem że Jessi i Domi patrzą na mnie zszokowane.
-Co ty tu do cholery robisz?!I coś ty mi z drzwiami zrobił?!- krzyczałam.
-Nie odzywałaś się do mnie odkąd byliśmy w skateparku. Myślałem że coś ci się stało, więc dlatego wyważyłem drzwi bo nikt mi nie otworzył.- tłumaczyłem się przed nimi.
-Nie odzywałam się do ciebie bo w połowie to twoja wina że się pokłóciłam z Justinem. Nie będę się teraz z tobą spotykać dopóki między mną a Juju na 100% nie będzie idealnie.- powiedziała Jessica.
-Co?!Przeze mnie?!Chyba śnisz dziewczyno. Super żeby jeszcze mnie obwiniać za swoje błędy. Wiesz jesteś niemożliwa. Masz rację nie spotykajmy się na razie. Narka.
-Nie będę tego komentować. Narka. Aha i masz naprawić moje drzwi.
-Dobrze. Żegnam.
Naprawiłem te drzwi i udałem się do skateparku. Jak ona mogła mnie obwiniać o kłótnie z tym Bieber'em.


*Oczami Jessici*


-Co on sobie myślał?!Wpadł do domu, rozwalił drzwi i spokojnie sobie poszedł?!-mówiłam do Dominiki dalej zszokowana zachowaniem Logana.
-Wiesz, ale mogłaś wstać i zobaczyć kto to dzwonił- mówiła Domi.
-No ale nie chciało mi się- tłumaczyłam się.
-Więc następnym razem będzie musiało ci się wstać jeżeli nie chcesz żeby on znowu to zrobił.
-Ok spoko.
Dziś musiałam się spotkać z Justinem, tylko nie wiedziałam czy przyjdzie. Musieliśmy sobie wytłumaczyć wszystko od początku. To nie było łatwe ale spróbowałam. Miałam się z nim spotkać o 17.00 a.m a była 16.15 a.m więc zaczęłam się już powoli zbierać.Wybrałam :ten zestaw ,włosy upięłam w koka i zrobiłam lekki makijaż. Po pół godzinie byłam już na miejscu. Gdy doszłam na umówione miejsce Justin już tam był. Ubrany był  :w .Chciałam się przywitać pocałunkiem w policzek ale Jus się odsunął. Więc przywitaliśmy się zwykłym "cześć".
-Justin wiem że od jakiegoś czasu między nami jest źle, ale jakoś to przetrwamy.
-To odkąd zaczęłaś spotykać się z tym Loganem.- powiedział Justin.
-Nie musisz się o nic martwić, ale z nim już się nie spotykam. On dziś rano wyważył mi drzwi, myślałam że go zabiję. Ale już wcześniej się z nim pokłóciłam.
-Masz rację to może nam się udać. Spróbujemy,zobaczymy.-powiedział Juju.
-Tak?To bardzo się cieszę że się zgadzasz.
Podszedł do mnie i dał mi namiętnego całusa, jakiego dawno nie zaznawałam.
-Kocham cię Jessica. Tak bardzo było mi źle bez ciebie- wyznał Jus.
-Ja też cię kocham. Jeszcze nigdy za nikim nie tęskniłam jak za tobą. Obiecajmy sobie że nigdy między nami nie będzie tak źle- powiedziałam.
-Obiecuję- powiedział Justin po czym znów złączył nasze usta...

poniedziałek, 15 lipca 2013

NOMINACJE!!!

Słuchajcie zostałam nominowana do The Versatile Blogger, przez: http://klaudiafilip8.blogspot.com/.
Bardzo wam dziękuję. Jestem zaskoczona, bo nie wiedziałam, że mój blog ktoś jeszcze czyta. Dziękuję wam i wszystkim ogólnie.



                                                     
                                            Zasady konkursu:
                                  
1) Podziękować nominującemu blogerowi u niego na blogu.

2) Pokazać nagrodę The Versatile Blogger u siebie na blogu.

3) Ujawnić 7 faktów dotyczących samego siebie.

4) Nominować 15 blogów które na to zasługują.

5) Poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów.



                                                 
    

 7 Faktów O Mnie:

 1) Jestem Ula
2) To mój pierwszy blog, który prowadzę.
3) Kocham Justin'a Biebier'a (Jestem Belieber)
4) Mój ulubiony kolor to fioletowy i niebieski
5)Uwielbiam grać w nogę i siatkówkę
6) Lubię czytać różne blogi o Justinie,:D
7)Kocham moje siostrzyczki i braci czyli waaaaas <333333333

NOMINOWANE BLOGI:

 http://foreverbeabelieber.blog.pl/

http://jbswaglove.blogspot.com/

 http://baby-i-make-you-believe.blogspot.com/

http://deeplonlygirl.blogspot.com/

http://uunder-pressure.blogspot.com/

http://tlumaczenie-us-is-just-a-word.blogspot.com/

http://believejinbyourdreams.blogspot.com/

http://inseparable-tlumaczenie.blogspot.com/

http://sorry-life-is-brutal.blogspot.com/

http://takeyoujustin.blogspot.com/

http://asslongassyouloveme.blogspot.com/

http://batrod-opowiadanie.blogspot.com/

http://dream-opowiadanie.blogspot.com/

http://believeandbeliebers.blogspot.de/

http://believeloverespectbieber.blogspot.com/

NOMINOWANI PROSZENI SĄ O OBSERWACJE !

czwartek, 4 lipca 2013

Rozdział 10

*Oczami Justina*

Cały czas skakali i jeździli lecz po chwili zeszli się wszyscy w jedną grupkę, dając nam możliwość dojścia do nich bliżej. Pomiędzy nimi stała ta dziewczyna. Powoli kojarzyłem jej kształty lecz nie widziałem jej twarzy. Moje zęby się zacisnęły kiedy zobaczyłem że to moja dziewczyna. Gwałtownie ruszyłem w jej stronę.
-Stary nie!Pogadasz z nią jutro!- próbował zatrzymać mnie Christian jednak ja nie zmieniłem kierunku. Zauważyła że idę w jej stronę. Od razu z jej ust zszedł uśmiech. Podszedłem do niej, chwyciłem za nadgarstek i pociągnąłem za sobą. Wszyscy którzy tam byli plus jej "kolega" zmierzyli mnie wzrokiem ze zdziwieniem i pogardą. Zatrzymaliśmy się, dalej trzymałem rękę na jej nadgarstku.
-Puść mnie- powiedziała lekko poddenerwowana.
-Powiedz mi co ty tutaj z nim robisz?!- Powiedziałem przez zęby, widziałem jej zdenerwowanie.
-P...poprosił mnie o spotkanie.
-Powiedziałaś mu że masz chłopaka?- Byłem zły.
-Tak- powiedziała cicho.
-I mimo to się z nim spotkałaś?- Nic nie odpowiedziała. Puściłem jej rękę.
-Idź do niego- rzuciłem i odwróciłem się.
-Justin nie!Czekaj!J...ja nic do niego nie czuję. Proszę cię- nie odwróciłem się. Poszedłem do Christiana.

*Oczami Jessici*

Jeszcze nigdy nie widziałam go w takim stanie. Był zły. Bałam się go. Chwilę stałam nieruchomo. Podszedł do mnie Logan.
-Co on od ciebie chciał?!
Nic nie odpowiedziałam. Za bardzo się przejęłam. Odwróciłam się przodem do chłopaka.
-Muszę już iść- powiedziałam i ruszyłam w stronę mojej torby.
-Czekaj!Nie pozwólmy żeby on zniszczył nam dobrą zabawę- chwycił mnie za nadgarstek jednak ja straciłam humor.
-Nie Logan.Idę.
-Ej!- odwróciłam się gdy krzyknął- Widzimy się jeszcze?- zapytał z nadzieją z głosie i oczach.
-Nie wiem- odeszłam. Nie sądziłam że Justin tu będzie, nie wiedziałam że on ma takie zainteresowania, byłam w szoku. Do domu wróciłam cała zalana łzami, nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Zadzwoniłam do Dominiki żeby przyszła do mnie na noc. Po raz drugi nie chciałam zostać sama w takim stanie. Domi przyszła po 10 minutach, przywitała się i od razu zasypała mnie pytaniami:
-Co się tam dokładnie stało?!Co Justin ci powiedział?!Jak na to zareagował?!
-A jak miał zareagować?!Był wściekły!- powiedziałam prawie krzycząc.
-No ale co się tam stało?- pytała.
-Stałam sobie z chłopakami i Loganem, rozmawiałam gdy zza nas wyszedł Justin, chwycił mnie za rękę i trzymał ją tak długo aż nie doszliśmy na miejsce. Pytał się co tu z nim robię, więc odpowiedziałam mu że Logan prosił mnie żebym z nim tu przyszła i że nic do niego nie czuję. Ale do Justina to nie docierało. Jak ja się z nim jutro spotkam?!Czy on w ogóle będzie chciał się ze mną spotkać?!
-Wiesz to będzie łatwe bo jesteście w trudnej sytuacji ale dasz radę. A na pewno będzie chciał się spotkać.- pocieszała mnie przyjaciółka. Dam ci jedną radę- zaproponowała.
-Jaką?- zdziwiłam się.
-Dopóki między tobą a Jusem nie będzie poukładane musisz przestać spotykać się z Loganem.
-No ale...
-Nie ma żadnego ale, masz się do tego zastosować.
-A jeżeli on tu przyjdzie lub podejdzie do mnie jak będę z Juju jeśli wszystko będzie ok?- spytałam się.
-To powiedz mu żeby cię nie nachodził bo i tak nie będziecie razem i że kochasz Justina. A i jeszcze jedno nie pisz do niego lub z nim,nie dzwoń i nie odbieraj telefonów od niego.
-Dobrze. Mam nadzieję że Justin mi wybaczy. Tak bardzo go kocham i tęsknie gdy nie ma go przy mnie- łzy zaczęły spływać mi po policzkach, jedna za drugą.Przytuliłam się do Dominiki i płakałam. Potem poszłam się umyć a po mnie Domi. Ubrałam się w to:piżamę a Dominika w :to.Zeszłyśmy na dół do salonu i oglądałyśmy telewizję do późna. Telefon zostawiłam na górze, gdyby dzwonił Logan nawet bym nie odebrała. Zasnęłyśmy przed włączonym telewizorem.

*Oczami Logana*

Byłem w szoku gdy zobaczyłem Justina łapiącego Jessicę za rękę. Nie wiedziałem jak zareagować więc stałem i patrzyłem na tą scenę. Gdy było już po wszystkim Jessi przyszła tylko po torbę a jak się spytałem nie chciała mi odpowiedzieć, nie dopuszczała mnie do siebie. Ona poszła a ja zostałem z chłopakami, nie mogliśmy uwierzyć w to co się tu stało. Pojeździliśmy jeszcze a potem każdy poszedł do siebie. Wracałem do domu nurtując samego siebie pytaniami o Jessice i Justinie. Gdy byłem już w domu postanowiłem zadzwonić do Jessi ale nie odbierała, byłem jeszcze bardziej zdziwiony. Poszedłem pod prysznic,ubrałem czyste bokserki,położyłem się na łóżku zmęczony,zdziwiony i zasnąłem.


                                                        /Następny dzień/


Obudziłem się dość późno bo o 10 a.m. Spojrzałem na telefon z myślą że Jessica oddzwoniła ale myliłem się. Nic tam nie było. Postanowiłem że pójdę do niej. Wstałem,ubrałem się ,zjadłem śniadanie i poszedłem do Jessi. Gdy doszedłem pod jej dom, zadzwoniłem dzwonkiem ale nikt mi nie otworzył. Zadzwoniłem po raz drugi i dalej nic. Wiedziałem że jest w środku bo słyszałem telewizor. Nie wiem czemu mi nie otworzyła...


niedziela, 23 czerwca 2013

Rozdział 9

Po spędzeniu dwóch godzin z Jessi i jednej z tym kolesiem bo sobie poszedł zostaliśmy we dwoje. Wreszcie zebrałem się na odwagę i zagadałem do niej:
-Wiem że się pewnie do mnie nie odzywasz ale powiedz mi kim on dla ciebie jest?- spytałem się.
-A powiedz mi kim jest dla ciebie ta lafirynda Gomez?!Hm...co?!- spytała Jessica.
-Ona?Nikim. Jest po prostu koleżanką.
-Ta...nikim. Jeśli obściskiwanie i całowanie się jest dla ciebie niczym to pewnie ja też jestem dla ciebie nikim.- powiedziałam z ironią.
-Nie!To nie tak!Jesteś dla mnie wszystkim, a to z nią było nic nieznaczące przytulenie.- mówił z nadzieją że mu uwierzę.
-Justin...ja nie potrafię ci uwierzyć. Mówisz że wyjeżdżasz, nie ma cie przez dwa tygodnie, wysyłasz mi słodkie  słówka, piszesz że tęsknisz a później widzę cię w telewizji jak się obściskujesz z jakąś laską. Nie sądzę że to było nic nieznaczące- patrzył mi w oczy nie wiedząc co robić. Posmutniał. Wiedział że ciężko będzie to wytłumaczyć.
-Eee...ee.. to ja pójdę zadzwonić i po coś do picia.- powiedział Christian- chcecie coś?- zapytał wychodząc-Nic?Dobra- nikt z nas nie odpowiedział więc wyszedł.
-Jessica...ja ..powiedziałem ci samą prawdę.- nic nie odpowiedziałam- mam nadzieję że mi uwierzysz?-znowu nic nie odpowiedziałam, posmutniał.
-Jak mam ci uwierzyć?!Przecież to są jakieś jaja!Dobrze wiem co widziałam!- krzyczałam aż się przeraził.
-A ty to co?!Przecież nie jesteś święta!Co to za koleś?!Zaraz sobie kogoś znalazłaś?Tobie tez nie można ufać!
-Proszę, nie ośmieszaj się!- parsknęłam śmiechem.
-Wyszło szydło z worka!Taka z ciebie niewinna dziewczynka?!- spytał bardzo wkurzony.
-Jakbyś chciał wiedzieć znamy się tylko dwa dni, poznaliśmy się w ZOO dzień po tym jak widziałam cię z tą suką w telewizji.
-Wiesz jakoś nie mam ochoty ci w to uwierzyć. Każdy może sobie takie coś na poczekaniu wymyślić- powiedział Justin.
-Jak chcesz zadzwoń do Dominiki, ona to wszystko widziała.
-Nie mam ochoty wydawać kasy na coś w co i tak nie uwierzę- powiedział stanowczo i wyszedł. Strasznie mnie to przygnębiło. Obróciłam się na drugi bok i zaczęły mi płynąć łzy z oczu. Jestem wrażliwą osobą a to było dla mnie bolesne. Emocje mną szarpały. Po chwili zrobiłam się zła i stwierdziłam że z chęcią spotkam się z Loganem. Następnego dnia mnie wypuścili. Byłam ubrana .Zadzwoniłam po taxi. Gdy byłam pod domem chwyciłam za klamkę, energicznie przekraczając próg.
-NIESPODZIANKA!!!
Zdębiałam. Po prostu stałam jak wryta i nie wiedziałam co mam zrobić. Wszyscy znajomi, przyjaciele a na ich czele Dominika rzucili się na mnie.
-Tak się cieszymy że nic ci nie jest!- powiedziała Domi.
Widziałam Logana. Ucieszyłam się. Gdy zostałam uwolniona z objęć podziękowałam wszystkim, a następnie skierowałam się do łazienki. Musiałam się ogarnąć. Przebrałam się  i wymalowałam. Gdy skończyłam wyszłam z łazienki. Tuż za drzwiami  stał Logan.
-W końcu cię złapałem- powiedział podając mi drinka- ucieszyłem się że mnie zaproszono, ale niestety nikogo tu nie znam- przerwał rozglądając się- oprócz ciebie oczywiście- uśmiechnął się.
-Z przyjemnością dotrzymam ci towarzystwa i z chęcią oprowadzę cię po moim skromnym mieszkanku-powiedziałam zachęcającym go głosem.
-Super. Nie przesadzaj masz piękne mieszkanie.
-Dzięki. Chodźmy na taras.
Wyszliśmy i usiedliśmy na drewnianej huśtawce na tarasie. Rozmawialiśmy jakbyśmy znali się od piaskownicy. Opowiadaliśmy sobie później kawały i nagle nie wiem jak i kiedy, ale zaczęliśmy się do siebie zbliżać...i nagle pocałowałam go!Gdy zorientowałam się co właśnie robię oderwałam się od niego i zeszłam z huśtawki a Logan powiedział:
-Przepraszam cię, nie chciałem tego ale tak samo jakoś wyszło.
-Przepraszam Logan ale ja na razie nikogo nie szukam.- powiedziałam.
-No tak, rozumiem- powiedział rozczarowany lecz po chwili dodał- A tak w ogóle ty jesteś jeszcze z Justinem?
-Wiesz ja już sama nie wiem czy ten "związek" był na serio.- powiedziałam
-Dlaczego w ogóle z nim jesteś?- powiedział uwodząc mnie wzrokiem.
Pewnie myślał że zaraz powiem że żałowałam tego  i skoczę mu w ramiona. Jeśli tak sobie myślał to się mylił. Naprawdę kochałam Justina, ale ogromnie mnie zabolało to co zobaczyłam w telewizji.
-Bo go kocham- odpowiedziałam mu po chwili namysłu.
-Co?!Dalej?!Wystawił cię z tą lafiryndą a ty dalej coś do niego czujesz?!- zbulwersował się.
-To co zrobił bardzo mnie zabolało ale ja dalej coś do niego czuję.
-W takim razie nasze spotkanie nie będzie mieć sensu- dodał wiedząc że miedzy mną a Jusem się ułoży.
-Wcale nie!Chętnie się oderwę i spędzę trochę czasu z kimś innym. Plany się nie zmieniły.
Na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
-Bardzo się cieszę- dodał, następnie wstał i poszedł po drinki. Coś długo nie wracał wiec postanowiłam zadzwonić do Justina bo powoli zaczynałam mieć wyrzuty sumienia. Wybrałam jego numer i nacisnęłam zieloną słuchawkę, po paru sekundach usłyszałam sygnał. Długo się nie zgłaszał lecz w końcu usłyszałam jego onieśmielający głos w słuchawce.
*Tak?- zaczął.
*Hej- powiedziałam niepewnie- moglibyśmy się spotkać?- wyrzuciłam to w końcu z siebie.
*No tak, kiedy?
*Może pojutrze, chcę sobie wszystko przemyśleć.
*Dobra. W takim razie do zobaczenia.
*No cześć- powiedziałam już bardziej rozluźniona. Gdy schowałam telefon do torebki i w tym momencie dołączył do mnie Logan z drinkami, po chwili jednak dołączyliśmy do reszty. Zaczęliśmy grać w "Butelkę" lecz skończyło się na "Pijanym Chińczyku". Około 3 p.m wszyscy zaczęli się rozchodzić. Wszyscy byli nawaleni. Ledwo trzymali się na nogach. Pożegnałam ich,  na końcu został Logan siedzący na kanapie.
-To ja już będę się zbierał- wstał uginając się na nogach. Podszedł do mnie, próbował mnie pocałować ale ja się odsunęłam.
-Nie- powiedziałam kładąc rękę na jego umięśnionym brzuchu.
-Dobra- powiedział zrezygnowany- to my się jutro...to znaczy dzisiaj.. zachwiał się wychodząc.
-Pa- powiedziałam jeszcze i zamknęłam drzwi. Nie zważając na cały ten bałagan poszłam do swojego pokoju i w momencie układania się na łóżku zasnęłam.


                                                     /Następny dzień/


Obudziłam się o 11 a.m cała skacowana. Po chwili zorientowałam się że spałam w ubraniach w których chodziłam jeszcze dziś nad ranem.Przebrałem się i zeszłam do kuchni zażyć tabletkę przeciwbólową na kaca i coś zjeść. Po skończeniu posiłku i włożeniu naczyń do zmywarki zaczęłam sprzątać po wczorajszej "imprezce". Po chwili przyszła Dominika.
-Hej!Przyszłam ci pomóc sprzątać- powiedziała kierując się do pomieszczenia w którym byłam.
-Z tą ręką?!Nie wolno ci!Z resztą nie musisz, poradzę sobie sama.
-Tak,tak- powywracała oczami i zaczęła mi pomagać. Dominiki nie przegada i tak mi pomogła. W trakcie porządków dostałam sms-a. Był od Justina, napisał o której jutro po mnie przyjedzie. Umówiliśmy się na 6 a.m.Aktualnie była 2 a.m gdy skończyłyśmy sprzątać. Byłam umówiona z Loganem na 3 a.m więc zaczęłam się przygotowywać. Podziękowałam Dominice gdy wychodziła i skierowałam się do garderoby. Niby mamy iść do skateparku więc wybrałam coś wygodnego.Gdy się przebrałam zrobiłam delikatny makijaż i już byłam gotowa. Zostało mi jeszcze 20 minut, które szybko mi zleciały bo latałam z kata w kąt. Logan napisał mi sms-a że jest już prawie pod moim domem, więc zamknęłam drzwi na klucz i skierowałam się w jego stronę.
-Cześć- powiedziałam przytulając go na przywitanie.
-Witam cię już po raz drugi dzisiaj- uśmiechnął się szeroko i wolnym krokiem kierowaliśmy się w stronę skateparku. Było naprawdę zabawnie, świetnie się czułam w jego towarzystwie. Uczył mnie jeździć,zapoznał mnie ze swoimi kolegami i pokazał jak on świruje na desce.

                                                      *Oczami Justina*

Cieszyłem się gdy do mnie zadzwoniła. W końcu będziemy mogli sobie wszystko wyjaśnić. Ale do tego momentu został jeszcze dzień więc postanowiłem się rozluźnić i poszedłem z Christianem do skateparku. Było nieźle dopóki nie przyszli ci z którymi zawsze mieliśmy na pieńku. Tym razem byli z jakąś dziewczyną. Zaczęli się popisywać. Dołączył do nich jakiś nowy chłopak albo go wcześniej nie zauważyłem. Nie wiem ale ta dziewczyna strasznie się do niego kleiła.
-Co się tak im przyglądasz?- wyrwał mnie z namysłu Christian.
-Jakiś nowy dobytek, widziałeś?
-Kolejny lamer, nie przeżywaj- parsknąłem tylko śmiechem. Zaczęliśmy jeździć na rampach,rurkach i schodach. Zacząłem rozpoznawać tę nową towarzyszkę.
-Ty!To ten koleś co był w szpitalu u Jessici!
-Masz rację!Co on tu robi?!
-Chodź muszę się bliżej przyjrzeć co to za dziewczyna jest z nimi- powiedziałem nieco wkurzony.
-To chodź lookniemy na nich tak żeby nas nie widzieli- powiedział Christian.
Podeszliśmy bliżej i zdziwiliśmy się jak zobaczyliśmy kim ona jest...

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i jest już rozdział 9.Liczę na pozytywne komentarze. <33333

środa, 29 maja 2013

Rozdział 8

Wstałyśmy po 10.30 a.m , byłyśmy tak wykończone po wczorajszym spacerze po Zoo.Cieszyłam się też że poznałam Logana.Ubrałam się, zeszłam na dół do kuchni i zrobiłam tosty z truskawkami, czekoladą i bitą śmietaną. Po chwili przyszłam Dominika, była ubrana i powiedziała:
-Mhmm jakie pyszności,zrób więcej bo głodna jestem heh.
-No spoko, ale ty zmywasz po śniadaniu- powiedziałam i zaśmiałam się szyderczo.
-Muszę?- spytała.
-No tak?Ja już zjadłam a ty jeszcze jesz więc...
-No ok.
Poszłam na górę i w między czasie słyszałam jak Dominika zabiera się do mycia naczyń.
-Myj,myj!- krzyknęłam z góry. Potem poszłam do łazienki zrobiłam lekki makijaż.Chwile później poszłam do swojego pokoju i włączyłam laptopa, kurde nie wiedziałam ja Logan miał na nazwisko więc napisałam sms-a:
*Hej ;p Sorrki że pytam, ale jak masz na nazwisko?
*Cześć.Nie ma za co przepraszać.Smith.- napisał
*Co Smith?
*No Smith to moje nazwisko :D
*Haha, jaka ja głupia jestem :D
*Zdarza się haha.
*No czasem heh.
*A czemu pytasz?
*No bo chcę cię zaprosić do znajomych na Fb.
*Hah koniecznie.To czekam na zaproszenie :p
Gdy w końcu zaprosiłam go do znajomych zaczęliśmy od razu ze sobą pisać.Po paru minutach usłyszałam trzask naczyń i wrzask Dominiki.Momentalnie zerwałam się z łóżka i poleciałam do kuchni.
-Jezu!Co się stało?!- spytałam przerażona.
-Rozbiłam szklankę i rozcięłam sobie rękę- patrzyłam na jej ogromną ranę,zakrwawioną rękę i podłogę.
-Na miłość boską!Jedziemy do szpitala!
-Nie, nie trzeba, nic mi nie jest.
-Jaja se robisz?!Masz rozciętą rękę!Szybko, jedziemy!
Zrobiłam jej prowizoryczny opatrunek i pojechałyśmy jak najszybciej do szpitala.Zadzwoniłam do jej mamy i czekałam aż ją wypuszczą.Po 40 minutach czekania w końcu wyszła z gabinetu.Miała 12 szwów.Załamałam się jak to zobaczyłam.
-Jezu Dominika przepraszam cię!To moja wina!
-Daj spokój.To mogło zdarzyć się każdemu.
-Ale to ja kazałam ci pozmywać
-Nic się nie dzieję.Nie przejmuj się.
-Masz rozwaloną rękę!Jak mam się nie przejmować?!
Dobra już, zagoi się.
-Przepraszam- powiedziałam a Dominika tylko się uśmiechnęła.Mama Dominika zabrała ją do domu.Wyszłam ze szpitala i wsiadłam do auta, odpaliłam i odjechałam.Przez pierwsze 10 minut wszystko było ok, trochę później coś zaczęło szwankować mi w samochodzie.Nagle samochód zgasł.Wystraszyłam się, nie wiedziałam co mam robić.Próbowałam odpalić go parę razy ale na nic te starania.stałam na środku pierwszego pasa na trzypasmówce. Włączyłam awaryjne.Auta mijały mnie z ogromną prędkością i trąbiały. do tego jeszcze rozładował mi się telefon.Nie miałam jak i z czego zadzwonić do Logana by poinformować go że się spóźnie. Ja stałam na poboczu i tylko modliłam się aby nic mi się nie stało.Lecz w odległości 70 m od mojego auta zobaczyłam budkę telefoniczną. Z budki dodzwoniłam się do pomocy drogowej. Gdy wystukałam numer do Logana, po paru sygnałach usłyszałam przeogromny huk,trzask, i potężne uderzenie.Gdy odwróciłam się i zobaczyłam co się stało słuchawka wypadła mi z ręki, stałam jak wryta i patrzyłam przez szybę budki jak odłamki mojego auta uderzają w szybę za którą stoję. Rozpędzona ciężarówka z ogromną prędkością uderzyła w mój samochód. Po dachowaniu prawie nic już z niego nie zostało. Nie jestem w stanie opisać co czułam. Nie mogłam uwierzyć w to co widziałam.Słyszałam głos Logana w słuchawce.Przez chwilę stałam i patrzyłam na resztki auta, nagle coś oślepiło mnie i usłyszałam tylko wybuch.Zadzwoniło mi w uszach i z cięło mnie z nóg.Słuchawka dalej wisiała a Logan krzyczał i pytał co się stało i czy tam jestem.Byłam zdezorientowana i bałam się wyjść z budki.Chwyciłam za słuchawkę a Logan odetchnął wielką ulgą słysząc mój głos.Powiedziałam szybko:
-Zadzwonię później- odłożyłam słuchawkę i wybiegłam z budki.Przód tira też był zniszczony.Nie wiem czy kierowca przeżył.Serce waliło mi jak oszalałe, strasznie się bałam. Zaczęłam płakać. Emocje szarpały moją psychiką. "Zabiłam człowieka"- pomyślałam przerażona. Odłamki mojego auta leżały chyba na 100 m od jego wraku. Utworzył się korek.Ludzie wysiadali z aut, nagrywali to wszystko telefonami, robili zdjęcia. "To wszystko nie zdarzyło się naprawdę- powtórzyłam w myślach. Skądś nagle wziął się helikopter telewizyjny. Nie potrafiłam wyobrazić sobie jak to wyglądało. To wszystko było na żywo w wiadomościach, będą zwalać winę na mnie, to wszystko moja wina. Przez chwilę miałam zamiar nawet uciec z miejsca zdarzenia. Stałam nieruchomo z otwartą buzią wpatrzona w moje nowe auto. "Tak długo odkładałam na ten samochód"- rozpaczałam w myślach. Chwyciłam się za głowę i znów zaczęłam płakać.


                                                         Oczami Justina:

Zrezygnowany siedziałem na kanapie z Christianem.Kumpel starał się mnie jakoś pocieszyć.Byłem pewien z Jessica widziała mnie w TV z Seleną i to przez to nie odbiera telefonów.Cały czas trzymałem w ręku telefon z zamiarem napisania sms-a do niej,lecz nie wiedziałem co tym razem mam jej napisać.
-Stary, przejdzie jej- pocieszał mnie Christian, ale ja nic nie odpowiedziałem tylko westchnąłem.Oglądaliśmy Mtv, program się skończył i włączyły się reklamy.
-Przełączę- powiedział Christian i chwycił za pilot.Skakał po kanałach, po chwili zadzwoniła mikrofalówka z popcornem,Christian poszedł po niego zostawiając na przypadkowym kanale- wiadomościach.Pokazywali na żywo wypadek z autostrady, roztrzaskane auto na miazgę i tira, a pomiędzy pogotowie zabierające jakąś osobę.Gdy zauważyłem kto to momentalnie zerwałem się z kanapy.
-Co się stało?!- spytał wystraszony Christian.
-Jezus Maria!!To Jessica!!- krzyknąłem i wybiegłem z domu wskakując do auta.
Zdezorientowany Christian zostawiając wszystko co miał w rękach wybiegł za mną.Z piskiem opon ruszyliśmy do szpitala.
-Stary co się stało?!- pytał dalej nieświadomy przyjaciel.
-Jessica miała wypadek na autostradzie, pokazywali ja w TV!
-Że co?!
Po niecałych 10 minutach byliśmy na miejscu.Po prostu wpadliśmy do szpitala, naskakując na recepcjonistkę by dowiedzieć się gdzie jest Jessica.Gdy przestraszona kobieta wskazała nam piętro i salę o mało nie pozabijaliśmy się o wszystko, by dotrzeć do niej jak najszybciej.Gdy cali zasapani w końcu dotarliśmy na salę gdzie leżała Jessi zauważyliśmy że nie byliśmy pierwsi.


                                                    Oczami Logana:

Byłem u kumpla w domu,oglądaliśmy telewizję gdy nagle zadzwonił telefon.Wiedziałem że to nie komórkowy ani domowy.Odebrałem i usłyszałem trąbienie aut,huk i pisk jakiejś dziewczyny.Zdenerwowany zacząłem pytać kto tam i co się stało.Po krótkiej chwili zadzwoniło mi w słuchawce.Tym razem na prawdę się przestraszyłem i zacząłem krzyczeć do telefonu.Chwilę później ta dziewczyna chwyciła za słuchawkę i powiedziała:-Zadzwonię później.
Zorientowałem się że to Jessica, dziewczyna którą poznałem z ZOO.
-Zaczekaj!Jessica!Halo!!-rozłączyła się.Cały zdenerwowany opadłem na kanapę.
-Stary co się stało?!- spytał przerażony kolega.
"Pisk opon,trąbienie,wielki huk,pisk Jessici. Musiała mieć wypadek".- rozkminiłem w myślach nie odpowiadając koledze.
-Włącz na wiadomości- rozkazałem po chwili.-Tak to prawda!Miała wypadek!-Wybuchłem nagle i wybiegłem z domu kumpla.
-Ej stary co się stało, iść z tobą?
Niestety mnie już nie było.Szpital był niedaleko,błyskawicznie znalazłem się na miejscu.Gdy wpadłem na salę Jessi odetchnąłem z ulgą.Nic jej nie było, zatrzymali ją tylko na obserwację.Siedziałem przy niej, pocieszałem ją,była w niesamowitym dołku.Przez cały czas powtarzała że to wszystko jej wina.Po jakiś 7 minutach usłyszałem jak ktoś biegnie w stronę sali robiąc za sobą chaos.

                                                 Oczami Justina:

Do sali w której leżała Jessici wbiegłem z Christianem jak nigdy wcześniej.Gdy wbiegliśmy zobaczyliśmy chłopaka w moim wieku który siedział koło Jessi. Zignorowałem go,podbiegłem do jej łóżka szpitalnego i spytałem czy wszystko jest w porządku, ona nic nie powiedziała tylko się usmiechnęła.Nie wiedziałem czy mam się do niej odezwać czy po prostu spędzić z nią te dwie godziny w szpitalu.

----------------------------------------------------------------------------------------------


No wreszcie rozdział 8. Proszę was bardzo o komentarze do bloga.<333 Love Justin i Beliebers

Nowa postać

                                                       
                                                                 Christian Beadles:
                                                  Najlepszy przyjaciel Justina,tak jak Juju lubi jeździć na desce,
                                                   podoba mu się Dominika,zawsze wspiera Justina.                                    

środa, 1 maja 2013

Rozdział 7

Pożegnałam Justina namiętnym pocałunkiem i wsiadłam do samochodu. Jadąc do domu było mi smutno bo długo się nie zobaczymy i w pewnej chwili po policzku spłynęła mi pojedyncza łza. Dojechałam pod mój dom, podziękowałam kierowcy i weszłam do domu. Byłam szczęśliwa. Nie mogło do mnie w pełni dojść że to się stało. Teraz się zacznie. Pisanie w gazetach że Justin ma nową dziewczynę i kim ona jest. I jego fanki wezmą mnie za wroga i zaczną hejtować. To wszystko zaczyna robić się przerażające. Dni leciały szybko. Cały czas byliśmy w kontakcie. Wieczorami po parę godzin pisaliśmy na fb. Pisaliśmy sms-y, nawet jak miał koncert to w czasie przerwy pisał że tęskni  i że cały czas o mnie myśli.
Nic nie mówiłam Dominice, bo nie wiedziałam jak mam jej to powiedzieć, nie wiedziałam jakby to przyjęła. Podczas gdy pisałam z Juju przyszła do mnie Dominika, więc wyłączyłam fb i zamknęłam laptopa.
-Hej co robisz?- spytała Domi.
-Hej, a już nic, sprawdzałam facebooka przed chwilą.
-Aha spoko. Wiesz co za nim wyszłam z domu miałam włączony telewizor, mówili coś o Justinie ale nie wiem o co chodziło. Włącz Mtv może jeszcze będzie "HotPlota".- powiedziała Dominika.
A więc włączyłam, temat o Justinie jeszcze był utrzymywany. Gdy zrozumiałam o co chodzi zachciało mi się płakać. Nadawali na Mtv:
*Justin Bieber spotyka się z Seleną Gomez!!Od kiedy i jak zaczęła się ich "znajomość"?
Otóż, Justin wczoraj był jeszcze w NY gdzie spotkał się ze swoją dziewczyną Jessicą Parker a dziś jest już w Los Angeles z Sel. My uważamy że to jest ustawka  i ten "związek" długo nie potrwa. Jeżeli chodzi o Jessice to bardzo nam jest przykro. Jessico jeśli to oglądasz wybacz Justinowi. On... to nie jego wina, to menager Justina narzucił mu ten związek. Wybacz mu.
Nie mogłam tego już dłużej oglądać więc wybiegłam z salonu do swojego pokoju, miałam łzy w oczach.
Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać w poduszkę. Zaraz za mną do pokoju wbiegła Dominika i zaczęła mnie pocieszać, lecz nic z tego nie wychodziło.
-Nie płacz to na pewno kłamstwo. Może to tylko jego koleżanka która go odwiedziła.
Płacząc mówiłam:
-Jaka koleżanka!!!Gdyby miała go odwiedzić to na pewno by mi o tym powiedział. Już nigdy się do niego nie odezwę!!Nigdy!!
-Jessi, nie mów tak. Przyjedzie tutaj to wszystko sobie wyjaśnicie.- pocieszała mnie Dominika.
-Nie będę z nim rozmawiać!
-Musisz. On tego nie chcę, on kocha ciebie.
-Niczego nie muszę. Jakby mnie kochał to by się z nią nie spotykał.
-Ok to uspokój się i idź się połóż spać. I przytuliłam ją.
Dominika poszła do domu a ja zostałam sama. Dalej leżałam na łóżku zdołowana. Nie mogłam przestać myśleć o tym co widziałam. Postanowiłam że dziś pójdę wcześniej spać, więc wzięłam długi prysznic i położyłam się spać.


                                            /Następny dzień/

Obudziłam się o 10.30 a.m zeszłam na dół do kuchni i zrobiłam sobie grzanki. Nie chciało mi się dzisiaj nic robić, więc włączyłam Tv. Na kilku kanałach były wywiady z Justinem, w których był pytany o związek z Seleną, miałam tego dość więc szybko przełączałam. Nikt nigdy mnie tak nie zranił jak on. Byłam w takim dołku że myślałam nawet o samobójstwie. Około 12 a.m przyszła do mnie Dominika . Jak mnie zobaczyła to się zdziwiła.
-Co ty jeszcze w piżamie?!Tak nie może być!
-Nom  tak wyszło. Dziś cały dzień będę tak leżeć.- powiedziałam.
-Nie ma mowy. Dziś idziemy do Zoo. I nie chce słyszeć słowa "nie".
-Nie, nie dziś.Dziś chcę pooglądać telewizję.- oznajmiłam jej.
-Nie. Wstawaj z łóżka i idziemy.
-Ok. Daj mi 30 min i będę gotowa.
Wyszłam odświeżona ubrałam się.Wzięłam kluczyki z szafki i poszłam wraz z Domi do samochodu. Gdy byłyśmy na miejscu nieco poprawił mi się humor, ale dalej było mi smutno. W pewnym momencie byłam tak zamyślona że szłam przed siebie i nie zwracałam na nikogo uwagi. Aż do chwili w której wpadłam na jakiegoś chłopaka.
-Oj kurde patrz jak chodzisz!- powiedział.
-Sorrki, zamyślona jestem i jakoś oderwałam się od rzeczywistości.
-Ja cię chyba znam. To nie ciebie zdradził Justin Bieber?- spytał się.
-Tak to ja.Co może chcesz autograf?- spytałam nieco wkurzona.
-Nie. Tylko mnie też to wkurza bo ja nie zdradziłbym  takiej pięknej dziewczyny jak ty
A tak w ogóle jestem Logan, a ty?- uśmiechnął się.
-Mam na imię Jessica. To było naprawdę miłe co powiedziałeś. Dasz mi swój numer telefonu?
-Spoko 605...
-Ok, hah ja mam twój numer ale ty nie masz mojego, pisz 530...
-Dzięki papa- pożegnał się ze mną.
Moja przyjaciółka stała z boku i wszystkiemu się przyglądała. Po chwili podeszła i powiedziała:
-No to już druga osoba, której się podobasz. Widać to.
-Co?!Przecież widzę kolesia pierwszy raz i już mu wpadłam w oko?- zdziwiłam się.
-No tak?Jak ty możesz tego nie zauważyć?- spytała Dominika.
-Chodźmy do jakiejś budki z lodami bo mam ochotę na coś słodkiego- zaproponowałam.
-Ok.
Po godzinie chodzenia, jeszcze po Zoo, pojechałyśmy w końcu do domu.
-Może zostaniesz u mnie na noc?Nie chcę zostać dzisiaj sama- spytałam się.
-No pewnie. Tylko pójdę po ubrania i kosmetyki na jutro i zaraz wracam.- powiedziała Domi.
-Spoko.
-To lecę i za 20 min będę u ciebie z powrotem.
Jak Dominika poszła, włączyłam sobie Tv na 4-fun.tv i zaczęłam tańczyć. LOL jak to musiało śmiesznie wyglądać. Było tak głośno że nie usłyszałam jak ona weszła do domu.
Jak się skapnęłam że to wszystko widziała, wybuchnęłyśmy śmiechem.
-Wiesz nie wiedziałam, że tak dobrze tańczysz.- powiedziała Domi z lekkim sarkazmem w go.
-No wiesz co?!- krzyknęłam śmiejąc się dalej.
Po chwili dostałam sms-a. Na początku nie wiedziałam od kogo ale potem przypomniało mi się że to numer Logana.
*Cześć:p Co tam u ciebie?Może spotkamy się gdzieś w przyszłym tygodniu?Co ty na to?
*No jasne że...
*Kurdę szkoda :(
*No jasne że tak głuptasie ;p
*Cieszę się. To do przyszłego tygodnia Jessi. Już się nie mogę doczekać naszego spotkania. Fajnie że na siebie wpadliśmy. Papa.:*
Potem jeszcze do późna rozmawiałyśmy o różnych rzeczach. W końcu przyszła pora na prysznic więc, pierwsza poszłam ja a zaraz po mnie Dominika. Byłyśmy tak wykończone że od razy zasnęłyśmy.

wtorek, 30 kwietnia 2013

Nowa postać

                                                 

                                                                Logan Smith
                                                                 Lat 19
                                                            Nowy przyjaciel Jessici,
                                                         nie lubi Justina,podoba mu się Jessi,
                                                          lubi jeździć na desce.

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Rozdział 6

Ten dzień był najlepszym jaki przeżyłam. Rano obudziłam się bardzo szczęśliwa.Mogę powiedzieć że to była najlepsza randka jaką do tej pory przeżyłam. Tylko najgorsze bo o naszych spotkaniach nie wiedziała najbliższa mi osoba-Dominika. Więc szybko ubrałam się w to,zjadłam śniadanie i poszłam do Domi. Powiedziałam jej wszystko, to co się działo wczoraj i dwa dni wcześniej- nie pamiętałam dokładnie bo spił mnie heh.Nie ukrywam że była zazdrosna, ale też i zła bo nie powiedziałam jej tego od razu.
-O kurczę, zapomniałam że dziś też mam się z nim spotkać- powiedziałam do Domi.
-Taa ty pójdziesz się z nim spotkać a mnie znów samą zostawisz?!- powiedziała wkurzona
-Wiem że nie powinnam cie zostawiać- powiedziałam mając poczucie winy?
-To o której masz się z nim spotkać- spytała Dominika.
-Nie wiem, jeszcze dziś nie dostałam sms-a od Justina- powiedziałam.
-Mam pomysł- nagle mnie olśniło.
- Co ci znowu do głowy przyszło?-spytała zdziwiona Domi.
-Może poszłabyś ze mną?Wreszcie go poznasz.Porozmawiasz z nim tak jak zawsze o tym marzyłaś-zaproponowałam.
-Mogę?!Naprawdę?!Nie wierzę!!- zaczęła się cieszyć.
-Pewnie, to idziemy razem!
-Aaa!!Spotkam Justina!- cieszyła się.A on wie?A jak on nie chce?Jak będzie zły?!- nagle spoważniała.
-Na pewno nie będzie.On kocha wszystkie swoje "żony"-zaśmiałam się- napewno się ucieszy.
-To extra!- powróciło szczęście.Jak widziałam jak się cieszy to zaczęłam żałować że nie zaproponowałam tego wcześniej.Po jeszcze dłuższej chwili poszłam do domu.Byłyśmy z Domi w kontakcie.Postanowiłam napisać do Justina.
*Cześć to o której się widzimy?- spytałam.
*samochód przyjedzie dziś po ciebie o 5 p.m. Dobrze?
*Tak, pewnie mi pasuje.
*To bardzo się cieszę, już nie mogę się doczekać- wyznał.
*Ja też.Mam niespodziankę.- napisałam.
*Naprawdę?Teraz jeszcze bardziej nie mogę się doczekać-ucieszył się.
*To do zobaczenia.
Zaczęłam się szykować.Zrobiłam naturalny makijaż i delikatnie zakręciłam włosy. Na siebie założyłam to. Pół godziny przed 5 p.m napisałam sma-a do Dominiki aby przyszła do mnie byśmy razem były już gotowe. Była ubrana w to,później powiedziała mi ze mama przyjedzie po nią o 6 p.m i nie może zostać dłużej. Gdy samochód już podjechał Domi się zachwyciła na jego widok. Strasznie się denerwowała. Uspokajałam ją, ale ta jeszcze bardziej było podekscytowana. Dojechałyśmy na miejsce. Dziś już ostatni raz spotykam się z Justinem, więc podziękowałam jego kierowcy że odwoził i przywoził mnie o każdej porze dnia. Gdy samochód odjechał zobaczyłyśmy stojącego w drzwiach Justina.Na jego twarzy pojawiło się zdziwienie. Nie wiedziałam co mam  zrobić, myślałam że się ucieszy. Podeszłyśmy do niego. Był ubrany w to.
-Cześć!Oto moja niespodzianka- oznajmiłam szczerząc się. Oczami błagałam Justina by też się uśmiechnął. Po tym ucieszył się, lecz nie wiem czy szczerze, nie ważne, ważne żeby Dominika widziała że się cieszy.
-Ja. ja. ja nie mogę! To ty! To naprawdę ty!! Nie wierzę!-zaczęła się cieszyć i piszczeć a ja tylko zmierzyłam ją wzrokiem, znacząco by nie zachowywała się jak małpa.
-Cześć też się cieszę że cię widzę...-powiedział zmieszany Justin.
-Dominika, jestem Dominika.
-Tak, ale Domi zostanie z nami tylko godzinę, bardzo chciała cię poznać, jest twoją wielka fanką zaraz po mnie oczywiście haha- zwróciłam się do Justina.
-Pewnie też się bardzo cieszę że mogę poznać moją wielką jak widzę fankę heh. Chodźcie za mną. Zaprowadził nas na basen. Tam siedliśmy przy barku i zaczęliśmy rozmawiać. Dominika miała masę pytań do Justina na które odpowiadał. Po tej pełnej dla Domi wrażeń godzinie musiała się z nami pożegnać. Gdy odjechała Justin odetchnął głęboko. Uśmiechnęłam się do niego i wymieniliśmy się spojrzeniami.
-Sorry, jeśli popsułam ci plany ale ona bardzo marzyła żeby cię poznać.
-Nic nie szkodzi, rozumiem.
-Ale nie jesteś zły?- spytałam z nadzieją w głosie.
-Pewnie że nie- powiedział i uśmiechnął się do mnie- jesteś kochana- dodał z innej beczki.
-Dzięki.Ty też- przytuliłam go.
-Chodź mam coś dla ciebie- powiedział JuJu.
-Co?Co to?
-Niespodzianka- uśmiechnął się tajemniczo. Chwycił mnie za rękę i zaprowadził na ogromny taras. Był tam rozłożony okrągły stolik z beżowym obrusem i czerwonymi różami.
-Przechodzisz samego siebie- powiedziałam zaskoczona- zawsze się tak starasz?
-Tylko teraz i dla ciebie.
-Wiesz dobrze że nie musiałeś- powiedziałam.
-Jeśli dziewczyna mi się podoba to się staram- uśmiechnął się. Udałam że tego nie słyszałam i odwzajemniłam uśmiech.
-Jessico to się dzieje może trochę za szybko ale muszę się spytać:Będziesz moją dziewczyną??
LOL zaniemówiłam, nie docierała do mnie to co własnie powiedział.
-Tak!!!- rzuciłam mu się na szyję i pocałowałam go.
Usiedliśmy do stołu i zjedliśmy wcześniej przygotowaną kolację. Potem Justin przyniósł czerwone wino, popijając go rozmawialiśmy. Opowiadał mi jak przeżył wyjazd ze Stratford,przeprowadzkę do Atlanty a potem tutaj do Nowego Yorku. Wypiliśmy po dwie lampki wina i skończyły nam się tematy rozmów, więc powiedziałam:
-Justin muszę wracać, ty też musisz spać bo przecież jutro wcześnie rano wyjeżdżasz- powiedziałam.
-Masz rację. Czekaj a masz czym wrócić do domu?- spytał nastolatek.
-No właśnie że nie. A po Domi nie zadzwonię bo jest już za późno (23.30 p.m)- powiedziałam.
-No to zadzwonię po taxi- zaproponował Jus.
-Ok.
Po 15 minutach przyjechała taxówka. Pożegnałam Justina namiętnym pocałunkiem i wsiadłam do samochodu...

wtorek, 16 kwietnia 2013

Rozdział 5

Rano obudziłam się na kacu. "Spił mnie" -pomyślałam. Wstałam z bólem głowy i od razu łyknęłam tabletki przeciwbólowe. Po 30 min głowa przestała mnie boleć i w tym czasie się odświeżyłam. Później zjadłam lekkie śniadanie. Poszłam do swojego pokoju, usiadłam na łóżku, włączyłam laptopa i zalogowałam się na Facebooku a wiadomość od Justina już tam była.
*Hej piękna, dziś widzimy się od 6 p.m i mam dla ciebie specjalną niespodziankę". -napisał Jus.
Po godzinie wpadła do mnie Dominika, przegadałyśmy całe popołudnie. Gdy Domi wychodziła  była 5.15 p.m więc zaczęłam się szykować. Ubrałam się w to, włosy spięłam w niedbałego koka i zrobiłam lekki makijaż. Wreszcie pod mój dom podjechał ten sam czarny samochód. Teraz wsiadłam bez zastanowienia. Jechaliśmy dość długo bo były straszne korki. Dojechaliśmy na miejsce. Wysiadłam z samochodu a on szybko odjechał. Nie wiedziałam gdzie mam iść i co robić. Po chwili zauważyłam kartkę z moim imieniem. Podeszłam i przeczytałam: "Idź pod windę". Idąc w stronę windy miałam nadzieję że on będzie tam na mnie czekał. Niestety go nie było, ale była następna kartka. Napisał bym poszła do windy i wyjechałam na sama górę. Na górze była następna kartka. "W co on się bawi" -zastanowiłam się. Miałam wejść po schodach na dach więc weszłam, chwyciłam za klamkę -serce zaczęło mi walić jak szalone, nie wiedziałam czego się spodziewać. Nagle moim oczom ukazał się koc z przekąskami. Wokoło były ustawione świeczki serduszka. Było cudownie. Justin podszedł do mnie i pocałował w policzek.
-Justin wiesz że  nie musiałeś, nie jestem przecież kimś ważnym -powiedziałam.
-No co ty. Dla mnie jesteś ważna -powiedział i uśmiechnął się tajemniczo. Usiedliśmy na kocu i zaczęliśmy od początku się poznawać. Długo rozmawialiśmy zajadając się przekąskami. Słońce powoli zaczynało chować się za horyzont.
-Piękny zachód słońca -zachwyciłam się.
Justin popatrzył na na niego, następnie obrócił głowę w moja stronę i głęboko popatrzył mi w oczy. Powili zaczął się przybliżać. Wiedziałam co chcę zrobić więc uczyniłam to samo i nasze usta się złączyły.
Chciałam żeby ta chwila trwała dłużej, ale nie mogłam więc się powoli odsunęłam.
-Jessica czy coś jest nie tak?
-Nie, wszystko w porządku tylko jest już ciemno i muszę wracać do domu. -odpowiedziałam.
 -Nie możesz zostać jeszcze trochę? -spytał.
-No mogę, ale... -Justin nie dał mi dokończyć.
-To świetnie. Później sam cię odwiozę do domu, ok? -zaproponował.
Justin włączył "przytulankę" -wtuleni w siebie tańczyliśmy 45 min. Oderwałam się od niego i powiedziałam:
-Justin jest już naprawdę późno, muszę iść!
-Ok. Już idziemy. -powiedział nastolatek.
Zjechaliśmy windą na sam dół, chwilę później siedzieliśmy w jego Range Roverze.W czasie jazdy rozmawialiśmy, śmialiśmy się i delektowaliśmy się chwilami spędzonymi ze sobą. Podjechaliśmy pod mój dom.Na pożegnanie Justin dał mi namiętnego całusa. Weszłam do domu i nie wierzyłam w dzisiejszy dzień. Był cudowny. Poszłam do siebie to pokoju,w między czasie dostałam sms-a od Justina:
*Słodkich snów ;p Tęsknie <3 - napisał.
Wzięłam prysznic, przebrałam się w piżamę. Położyłam się na łóżku i nawet nie wiem kiedy zasnęłam.


sobota, 13 kwietnia 2013

Rozdział 4

Do hotelu dostaliśmy się tylnym wjazdem, tak jak mówił Justin.
Weszłam do środka przez kuchnię by, ani fanki ani media nie dowiedziały się że ktoś dostaje się do środka.
Idąc mocno biło mi serce wiedząc że zaraz spotkam się z Justinem. Nie wiedziałam czego mam się spodziewać. Czułam się dziwnie, bo to niewiarygodne że mnie to spotkało. Czułam się jakbym oglądała film i przeżywała to co główna bohaterka. Po chwili wróciłam do rzeczywistości. Wyszłam z kuchni i zobaczyłam przepiękna salę z bufetem i nowoczesnym wyposażeniem. Nie wiedziałam gdzie mam teraz iść. Po chwili ktoś złapał mnie za rękę i zasłonił oczy. Szliśmy w ciszy. Po paru minutach ten "ktoś" odsłonił mi oczy. Moim oczom ukazał się piękny, nowoczesny i przestronny apartament. Szukałam wzrokiem Justina, po chwili wyszedł z pokoju obok. Był ubrany w To.
Wyglądał cudownie jak zawsze. Gdy tylko mnie zobaczył szeroko się uśmiechnął.
-Jessica jesteś, pięknie wyglądasz -powiedział i mnie przytulił. Poczułam się nieziemsko.
-Dziękuje, ty również -powiedziałam a on się zaśmiał. Obróciłam się dookoła  by sprawdzić czy osoba, która mnie tu przyprowadziła w dość dziwny sposób, jeszcze jest. Nikogo nie było, zdziwiłam się. Justin widząc moje przerażenie spytał:
-Coś nie tak?
-Yyy...Kto mnie tu przyprowadził?I dlaczego miałam zasłonięte oczy?
-Hmm...wiesz, nie pomyśl sobie że ci nie ufam czy coś, ale moja ochrona zrobiła to dla celów bezpieczeństwa.
-Co?Myślą że jestem zagrożeniem?
-Yyy...nie, wiesz chodź może się czegoś napijesz? -Justin odbiegł od tematu.
Już nie dopytywałam więcej.
-Nie dziękuje -odmówiłam.
-Hmm...to może coś do przekąszenia? -próbował zadowolić mnie Justin.
-Nie, nie, nie dziękuję.
-No dobrze. Wiesz nie bardzo wiem co lubisz robić, a jesteśmy ograniczeni tylko do hotelu, wiec pomyślałem że zagramy w kręgle -zaproponował.
-Pewnie, z chęcią -uśmiechnęłam się do niego.
-Masz piękny uśmiech -znowu mnie skomplementował.
-Dziękuje -odpowiedziałam cała zawstydzona.
Zjechaliśmy windą parę pięter niżej do hotelowej kręgielni. Czułam się strasznie niezręcznie.
Jechaliśmy w windzie w całkowitej ciszy.
Trochę było mi głupio, lecz co ja takiego mogłam powiedzieć. Wyszliśmy z windy a Justin podszedł do pracownika by mu coś powiedzieć. Ja stałam z tyłu i dalej nie dowierzałam, że on sam mnie tu zaprosił
spośród tylu fanek, że to akurat ja mu się spodobałam. Byłam z siebie potwornie dumna. Tylko bałam się że to  się szybko skończy, że już nigdy się nie zobaczymy. Zaczęliśmy grać, trochę się rozluźniłam, on z resztą też. Często chodzę ze znajomymi na kręgle, więc myślałam że pokaże co potrafię, lecz on grał o niebo lepiej. Zasuwał, jego ruchy były błyskawiczne. Zbijał kręgle, kolejka za kolejką. Klaskałam mu i gratulowałam talentu. Atmosfera już chyba całkiem się rozluźniła. Stał się zupełnie inny niż głoszą media. Czułam się przy nim wspaniale. Po paru godzinach rozmawialiśmy i śmialiśmy się już tak jakbyśmy się znali od dawna. Jest wspaniałym chłopakiem. Zazdroszczę jego przyszłej dziewczynie. Nie ukrywam że zaproponował mi drinka i piwo na co się zgodziłam i co być może przez to sytuacja się rozluźniła. Tak czy inaczej było cudownie.
Spotkanie dobiegło końca, a ja ugięłam się w kolanach z czego Justin się śmiał.
Ja z niego też bo on w ogóle nie mógł wstać. W końcu się wyzbieraliśmy.
-Muszę już wracać -oznajmiłam.
-Nie nie zostań proszę -prosił.
-Nie już jest zbyt późno, jak ktoś zobaczy mnie w takim stanie przed hotelem to będziesz mieć przesrane.
-To zostań na noc!Będziesz spać ze mną.
-Chyba cię pogięło, wracam.
-Mike cię odwiezie.
-Naprawdę?Dzięki.
Odprowadził mnie do tylnych drzwi i pożegnał się.
-Naprawdę cie lubię Jessico -powiedział.
-Eee...serio? -spytałam zdziwiona i zaśmiałam się.
-Serio -odpowiedział -naturalnie że jutro też się widzimy -wręcz zażądał.
-Wiesz co, nie wiem -powiedziałam a on popatrzył na mnie zdziwiony odpowiedzią.
-Haha pewnie, z przyjemnością -dokończyłam a Justin odetchnął.

czwartek, 11 kwietnia 2013

Rozdział 3

Wróciłyśmy do domu. Byłam cała w skowronkach. Położyłam się na łóżku i zasnęłam.
Gdy się rano obudziłam czekał na mnie miły sms...
/rano po koncercie/
*Hej piękna:)Wciąż myślę o dzisiejszym spotkaniu. W Nowym Yorku zostaję do czwartku, proszę powiedz że się jeszcze spotkamy? - napisał Justin.
*Jasne!!Tylko jak?Przecież nie wyjdziesz z hotelu a mnie tam nie wpuszczą. -odpisałam szybko Justinowi.
*Wpuszczą:)Podaj mi swój adres. O 4 p.m przyjedzie po ciebie czarny samochód, wejdziesz od tyłu do hotelu. xD -napisał.
*Świetnie!!Już nie mogę się doczekać -odpisałam na sms'a,trochę byłam zdziwiona, widocznie wszystko miał już zaplanowane.
*Ja też:D. Do zobaczenia.
Jezu!!!! Nie mogłam uwierzyć że to wszystko spotkało właśnie mnie.
Moje marzenia właśnie się wdają w rzeczywistość. Dominika była jednak zazdrosna, lecz
próbowała to ukryć. Zresztą nie dziwie się:p.Która belieberka nie byłaby zazdrosna.
Resztę dnia po prostu dalej nie mogłam uwierzyć w to wszystko.
W kółko czytałam sms'y od niego. Chodziłam po domu cała rozkojarzona. W końcu nadeszła 4 p.m.Ubrałam się w To.
Pod mój dom podjechał czarny luksusowy samochód z przyciemnianymi szybami. Wyszłam przed dom i nagle szyba kierowcy powoli się odsunęła. Był to ochroniarz Justina.
-Wskakuj mała -powiedział i wystawił szereg swoich białych zębów. Posłusznie wsiadłam i zatopiłam się w luksusowych siedzeniach. Tego dnia był okropny upał, po włączeniu silnika po całym ciele poczułam przyjemny chłód. Pomyślałam"ale fajnie".
W nagłówkach siedzeń były telewizorki gdzie leciało właśnie Mtv, po chwili program sie wyłączył i w telewizorkach pokazał się kierowca.
-Jaki kierunek pani obiera? -spytał i uśmiechnął się do mnie znacząco.

Postacie


Justin Bieber

Lat 21
Bożyszcze nastolatek. Gwiazda. Wokalista.
Zabiega o Jessicę.
Ma swojego przyjaciela Christiana.
Mieszka w NYC
                                                               
                                                                 
                                                                       
Jessica Parker
Lat 19.
Mieszka sama w NYC, USA.
Brązowe włosy,ciemno brązowe oczy, wysoka i urocza.
Największa fanka Justina Bieber'a.



Dominika Johnson
Lat 18.
Mieszka na przeciwko Jessici - jej najlepszej przyjaciółki - mieszka z mamą.
Ma brązowe włosy, pociągłą twarz.
Druga największa fanka Justina Bieber'a